Zmiany w pracy – jakie kompetencje będą się teraz liczyć bardziej?

W ostatnich miesiącach doświadczyliśmy całkowitej, nieplanowanej rewolucji naszego świata – wpływającej praktycznie na wszystkie dziedziny życia. Tylko tak można nazwać tak duże zmiany obejmujące nie jeden kraj, ale ogólnie – cały świat. Wielu z nas  wciąż czeka, aż wrócimy do  znanej nam codzienności, dawnej normalności, w której nauczyliśmy się żyć, choć przecież nie była idealna.

Do tej pory oczywiste było dla nas, że wyjście do pracy wiąże się głównie z przygotowaniem się, mobilizacją i funkcjonowaniem poza miejscem zamieszkania. Zamykaliśmy drzwi i wychodziliśmy z domowego świata. Byliśmy wśród ludzi, uczestniczyliśmy w spotkaniach, jadaliśmy w restauracjach, biurach, poza domem. To nas motywowało, mobilizowało, dostarczało wciąż nowych bodźców i zmuszało do rozwoju. Była to dla nas oczywista rzeczywistość osoby aktywnej zawodowo. 

Nagle okazało się, z dnia na dzień, bez uprzedzenia, że naszą pracę mamy wykonać z domu, znad kuchennego stołu, bez konieczności ubrania garsonki lub eleganckiej marynarki. W tym samym otoczeniu w którym jemy, odpoczywamy, spędzamy prywatny czas. To nas zderzyło z pewnego rodzaju psychologicznym murem – bo jak oddzielić przestrzeń osobistą od zawodowej, a jednocześnie pozostać w nich efektywnym i obecnym. Ogromnym wyzwaniem stała się praca zdalna dla osób, które mają rodziny, dzieci – wygospodarowanie spokoju, ciszy i swojej przestrzeni,  było w tym przypadku ogromnym wyzwaniem.

Z drugiej strony osoby mieszkające samotnie także doświadczyły utrudnień, bo o ile miały spokój i czas na załatwianie spraw z pustego domu, o tyle samotne wieczory, brak spotkań na żywo, brak aktywności z ludźmi do których byli przyzwyczajeni – wielu doprowadziło do skraju marazmu i stanów depresyjnych. Wszystko to tak naprawdę było dużym wyzwaniem dla każdej grupy społecznej. Trzeba pamiętać, że system takiej pracy i funkcjonowania został nam niejako nagle narzucony w atmosferze lęku o zdrowie, życie i dzień jutrzejszy.

Ułożenie więc tego wszystkiego okazało się osobnym projektem psychologiczno-fizycznym. I w momencie, kiedy wielu jakoś to poukładało, z lepszym lub gorszym skutkiem – przychodzi wizja powrotu do dawnej codzienności. Wstawanie wcześniej, mobilizacja, szykowanie się, elegancki wygląd, dojazdy, spotkania, wracanie wieczorem do domu. Nagle okazuje się, że wielu ludzi zaczyna odczuwać lęk, obawę przed tym, co przecież było rok temu ich codziennością i czego tak nam brakowało na początku lockdownu. Uczucia te są zupełnie naturalne, ponieważ ostatnie miesiące robiliśmy wszystko, aby przystosować się do pracy z domu, zdalnego i wirtualnego życia.

Rynek pracy zaczyna zadawać sobie uzasadnione pytania: jakie kompetencje będą w tej chwili ważniejsze – praca zdalna, indywidualna czy powrót i  praca zespołowa, na żywo? Ostatnie miesiące były dla nas bardzo dużą nauką. Okazało się, że z dnia na dzień musieliśmy dostosować się do nowej rzeczywistości i sposobu pracy. Te osoby, które wykazały się umiejętnością szybkiego i elastycznego dostosowywania się do nowej sytuacji, wychodzenia poza strefę swojego komfortu – miały dużo łatwiej. Na świecie i na rynku pracy nastąpiła ogromna zmiana –  wymuszająca wstąpienie na drogę pewnego rodzaju transformacji. Czy nam się to podoba czy nie, czy to narusza naszą strefę komfortu czy nie – wyjścia nie mamy. Zmiany przyszły i pozostaje nam się do nich na bieżąco dostosowywać. 

Najważniejszą obecnie umiejętnością jest elastyczność w działaniu, dostosowywanie się do zmian, które mogą przychodzić bardzo niespodziewanie. Potrzebujemy umiejętności reagowania na bieżące wydarzenia, sytuację na rynku i na świecie, bez blokady psychologicznej i to właśnie jest największa nauka ostatniego roku i najistotniejsza kompetencja. Ktoś, kto potrafi działać samodzielnie, zdalnie, także w wirtualnym kontakcie z zespołem, klientami, a do tego będzie potrafił sprawnie zrealizować zadania w zespole na żywo, spotkania – będzie bardzo cenny dla pracodawcy. Pozwoli to bez lęku brać mu odpowiedzialność za projekty niezależnie od tego, czy akurat nie możemy chwilowo spotkać się na żywo i musimy funkcjonować w systemie hybrydowym. Jeżeli jednak działania w biurze, z zespołem będą konieczne – taka osoba także świetnie się odnajdzie, przygotuje, będzie na czas zmotywowana i zmobilizowana.

Potrzebujemy elastyczności i dostosowywania się na bieżąco do świata i jego sytuacji. To najważniejsza umiejętność. Ktoś, kto długo przeżywa powrót do biura, nie za bardzo jest znów gotowy na spotkanie na żywo lub z drugiej strony źle znosi konieczność wykonania pracy bez koleżanki za biurkiem – będzie dużo mniej efektywny. Będzie przeżywał ciągłe zmiany, poświęcał energię na ich zaakceptowanie, a to zabiera efektywność. 

Obecnie właśnie przystosowywanie się do działania w ciągłym balansowaniu na granicy strefy komfortu – jest bardzo cenną kompetencją. Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć w 100 % tego, co czeka nas za kilka miesięcy, za kilka lat – więc warto zacząć szkolić się, przygotowywać z procesu zmiany. Osobiście przeszłam szkolenia i pracuję z ludźmi także w procesie zmiany, co jest niesamowicie efektywne w każdej dziedzinie życia. Pracując w tym procesie jesteśmy w stanie przejść przez nagłe, niespodziewane sytuacje w życiu zawodowym, osobistym i zamiast się blokować – potrafimy wykorzystać je do naszego rozwoju, wzmocnienia kompetencji.

W życiu elastyczność zawsze była w cenie – nagła choroba, rozwód, zmiana miejsca zamieszkania – to wszystko było dużo prostsze, jeżeli wiedzieliśmy jak przez taki proces przebrnąć. Teraz dołączyła do tego niejako konieczność posiadania takich umiejętności także w całej sferze życia zawodowego. Pracodawca, który będzie posiadał sprawnych, elastycznych pracowników gotowych na działania hybrydowe – będzie mógł spokojnie zaczynać i brać na swoje barki nowe projekty i nowe wyzwania. 

Agnieszka Zydroń – psycholog biznesu, redaktor naczelna Imperiumrelacji.pl

Related Post