Ważkie sprawy. Pochwała wartości, pochwała dojrzałości. Wartościowe spotkania przy kawie”

Rzeczywistość się zmienia, czasy się zmieniają, ale pewne postawy, wartości, które odróżniają nas od ludzi przeciętnych a zbliżają ku wyjątkowym, pozostają takie same. Postawy, które odróżniają nas od złych, a przynoszą spełnienie i wewnętrzny spokój, pozostają takie same. Postawy, które na co dzień możemy pokazać innym, a które świadczą o naszej klasie w biznesie lub jej braku, pozostają takie same. Postawy, zasady, czyny, które sprawiają, że przyciągamy innych, spełniając się, pozostają takie same.

I o tym właśnie, jak jest dziś z tymi relacjami międzyludzkimi, jakością biznesowych relacji, czy tylko suchych transakcji – w życiu, na co dzień między nami, rozmawiać będę z wyjątkowymi osobami. To dla nich powstał ten cykl wywiadów, wartościowych rozmów, a w przyszłości także wyjątkowych spotkań, pochwała dojrzałości i moich pytań dla nich. A dla Was wszystkich, zainteresowanych głębszą treścią o życiu, relacjach, wartościach w biznesie, o tym, co między słowami, poszukiwać będziemy odpowiedzi, wobec tych pytań, łatwych nie łatwych, zawsze na czasie.

Moi rozmówcy – inspirują, pobudzają wyobraźnie, skłaniają do refleksji…

Zapraszam, Jarosław Waśkiewicz, redaktor naczelny Biznesnafali.pl

fg

* * * * *

Pochwała wartości, pochwała dojrzałości, czyli między słowami w poszukiwaniu drogi na szczęście, zrozumienie, sukces w życiu z Wojciechem Wrocińskim Prezesem Zarządu Reklamowygadzet.pl

J.W. Czy nie masz wrażenia, że we współczesnym świecie biznesu, nie tylko tym wielkim, ale bliskim nam, ludzie, z którymi przychodzi nam się codziennie zderzać, przedsiębiorcami, ekspertami, dyrektorami, tzw „specjalistami ds…”, od nadmiaru wszelkiej maści szkoleń dotyczących kolejnych sposobów na doskonałą sprzedaż, wpływania na innych, coraz mniej w nich po prostu „człowieka” – naturalnego, empatycznego, autentycznego, a coraz więcej w nich sztuczności, powierzchowności, przepoczwarzonych relacji, w których trudno się odnaleźć, bo jest pełna „barwników i konserwantów”? Co się z nami dzieje?

Wojciech Wrociński: Ciekawe pytanie. Jestem wielkim zwolennikiem rozwijania siebie każdego dnia poprzez uczestnictwo w różnego rodzaju szkoleniach, czytaniu książek. Ważne dla mnie, by to było wartościowe i rzeczywiście coś, co mogę wdrożyć. Zaobserwowałem również, że chcę rozwijać te umiejętności, które są zgodne z moimi wartościami. Gdy kieruję się tymi pobudkami do rozwoju, to czuję się „w swojej skórze”, jestem spójny i wiarygodny dla innych.

J.W. Przyznasz, że niezwykłe jest dziś to, jak bardzo mówimy, „krzyczymy wręcz” głosem wewnątrz nas, wobec tego, jak bardzo zależy nam na prawdziwych relacjach, głębokich, szczerych, podczas gdy na co dzień pokazujemy tylko pośpiech, pretensje, stawiamy warunki, zakładamy maski z przylepionym sztucznym uśmiechem, za którym nic nie stoi, żadna wartość, żadna głębia? Na czym wg Ciebie polega ta przewrotność dzisiejszych czasów, nas samych? Co się z nami stało? Przecież nie tędy droga do budowania głębokich relacji, wartościowych relacji w biznesie, w życiu tym bardziej. A jednak coraz bardziej brniemy tą drogą?

W.W. Jest to niesamowite, jak wsadzamy siebie na kołowrotek i każdego dnia czas trwania wszystkich procesów skraca się niesamowicie. W mojej branży przy szybkich realizacjach gadżetów kilka lat temu zadawano pytanie „na kiedy będzie to zrobione?”, a teraz „o której godzinie?”. Ostatnio przeczytałem w książce znajomej, że wszyscy mamy 24 godziny w dobie i to jest kwestia wyznaczania priorytetów. Jak testuje to u siebie, to okazuje się, że wiele pilnych, palących spraw, nie były ważne i można to ze spokojem oddelegować. Te dwie, trzy godziny dziennie mogą spowodować, że spotkamy się z kimś, porozmawiamy i nawiążemy relację, która długofalowo przyniesie wiele korzyści dla obu stron.

J.W. Wizerunek własny i postawa zazwyczaj powinna iść w parze. Ludzie jednak przywiązują nadmierną uwagę do tego, jak wyglądają i co mają na sobie, przy sobie. Oczywiście, że to naturalne atrybuty profesjonalizmu i mają duże znaczenie, ale tylko wtedy, gdy są inspiracją do ukazania naszej osobowości. Tyle że niestety chyba we współczesnym świecie biznesu, osobistym także, zbyt mocno zatracamy się na rzecz tych pierwszych, kompletnie pomijając znaczenie tego drugiego, pięknego umysłu chociażby. Dlaczego?

W.W. Z jednej strony mówi się, jak Cię widzą, tak Cię piszą. Faktycznie – ma to znaczenie, ale jeśli nic za tym dobrego, ciekawego nie idzie dalej, ludzie wyczuwają. Będąc ostatnio na świetnym warsztacie Johna Maxwella, który sprzedał 27 milionów książek na świecie o przywództwie, usłyszałem jego rodzinną historię, którą wdrożyłem u siebie następnego dnia. Jego ojciec, jak tylko nauczył się czytać ze zrozumieniem, zaproponował mu, że będzie mu płacił kieszonkowe, ale tylko wtedy, gdy każdego dnia będzie czytał książki, które on będzie wybierał. Po latach jak zobaczył ranking 25 książek, które czytają liderzy biznesu na świecie, to 19 z nich przeczytał już przed maturą. A dlaczego nie przeczytał wtedy pozostałych? Ponieważ jeszcze nie były wydane… Jeśli u takiego mistrza zadziałał ten w gruncie rzeczy prosty mechanizm konsekwencji, to u mnie też powinien.

J.W. No właśnie. Nasza atrakcyjność zewnętrzna ma coraz mniej wspólnego z atrakcyjnym umysłem, osobowością, charakterem, na stworzenie którego nie mamy już czasu. Na budowanie swojego osobistego wizerunku. A przecież to nie „rzeczy” nas sprzedają, ale właśnie nasza osobowość, nasz piękny umysł (a raczej jego brak). Czy nie masz wrażenia, że takich ludzi, o pięknym umyśle, charyzmie, wizerunku godnym zazdroszczenia, podziwu, jest coraz mniej wokół nas? Dlaczego, co się z nami stało?

W.W. Zgodziłbym się, że coraz więcej wielkich autorytetów odchodzi, które były ikonami, wzorami. Martwi mnie to, że nawet największe osobistości są nieraz przez „małych” ludzi deptane i deprecjonowane w życiu publicznym. Prywatnie od zawsze dążyłem, by otaczać się ludźmi, którzy wnoszą wartość, inspirują, a relacje z nimi będą głębsze niż przysłowiowe „co słychać?”. Udaje mi się to i jestem z tego niezmiernie wdzięczny tym ludziom.

J.W. Podobnie w życiu osobistym jest ze zrozumieniem siebie nawzajem. Rozmawiamy coraz więcej, ale rozumiemy coraz mniej. Oczekując więcej od innych, nas samych dajemy siebie coraz mniej. Potrafimy coraz więcej, a coraz trudniej rozumiemy bliskie nam osoby w zwykłej codzienności. Dlaczego, co się z nami stało?

W.W. Przychodzą mi dwie rzeczy do głowy, które usłyszałem i pamiętam do dziś. Pierwsza – w życiu osobistym – nie oczekuj od innych, tylko zaakceptuj, a jak nie jesteś w stanie, to to zmień. Czasem są to bardzo trudne decyzje, które podejmuje się nieraz latami, ale jeśli czujesz, że to będzie najlepsze rozwiązanie, działaj. Druga – brak rozmów dotyczących o uczuciach, pragnieniach, marzeniach, dążeniach i skupienie się tylko na tzw. obowiązkach, powoduje dziurę, która może urosnąć do przepaści pomiędzy ludźmi.

J.W. A jak Ty pojmujesz wizerunek osobisty? Wizerunek człowieka sukcesu? Człowieka, który oddziałuje, przyciąga, rezonuje? Kim jest taki KTOŚ? Jaki jest jego umysł? Jakim językiem się posługuje na co dzień, na czym buduje relacje? jaką ma postawę wobec innych, że przyciąga?

W.W. Mogę powiedzieć, jakie osoby mnie inspirują oraz uczę się od nich nowych umiejętności. Po pierwsze ważna jest dla mnie autentyczność, spójność. Bliskie mi są osoby, które w sposób naturalny przełamują lody i z Klienta, przechodzimy w Partnera, znajomego, a potem nieraz przeradza się to w przyjaźń. Umysł takich osób jest otwarty, rozmawiamy na poziomie win-win w oparciu o zaufanie.

J.W. A czym jest dla Ciebie piękny umysł? Kim jest człowiek o pięknym umyśle? Co stanowi dziś wielkość człowieka? Co powinno? Bo być może jest coś nie tak, we współczesnym pojmowaniu prawdziwego człowieka sukcesu?

W.W. Umysł takich osób jest otwarty, rozmawiają na poziomie win-win. Ważnym elementem jest zaufanie do innych. Uwielbiam też ludzi, którzy są zaangażowani w dane projekty, konsekwentni w działania, a przy tym skromni. A co do ludzi sukcesu widzę pewną analogię do branży tzw. show-biznesu – są prawdziwi artyści, aktorzy i są celebryci, bywalcy, o których się mówi, ale z umiejętnościami różnie bywa.

J.W. Podróżując po Polsce, po świecie, obserwujesz kultury, zachowania, traktowanie ludzi wobec siebie nawzajem, na pewno dostrzegasz to, jak różnie od naszego, potrafią zachowywać się tam, odnosić wobec siebie, zwłaszcza w krajach, gdzie gorące słońce świeci dłużej niż 2 miesiące w Polsce. choć to niekoniecznie najbogatsze miejsca. Co z tamtych obserwacji zachowań, obserwacji ludźmi, przeniósłbyś na nasz grunt relacji międzyludzkich, relacji biznesowych?

W.W. Wierzę, że z każdej osoby można wydobyć coś ciekawego i to nie jest dla mnie ważne, z jakiego kraju pochodzi i jest wychowana. Obserwując jednak ludzi z krajów, gdzie jest więcej słonecznych dni, to widać dużo więcej uśmiechu i optymizmu pomimo, że standard życia mamy nieraz znacznie wyższy.

J.W. Czy uważasz, że takie postawy są możliwe do „zaistnienia” w nas samych, dziś? Jakiej zmiany myślenia wymagałoby to od nas?

W.W. Tak, jest to możliwe. Dużo pomaga docenianie małych rzeczy, małych sukcesów oraz wyciąganie lekcji z porażek, zarówno dużych i małych. Wybierając drogę zmian trzeba też wiedzieć, że to nie będzie w jeden dzień, ale proces „pod górkę” – w końcu idąc na szczyt inaczej się nie da:)

J.W. A co na obecnym etapie życia buduje Twoje szczęście?

W.W. Ludzie, którzy są nie tylko radością w piękne, słoneczne dni, ale czuję ich wsparcie w trudniejszych chwilach. Z drugiej strony poczucie, że to ja jestem w pełni odpowiedzialny za swoje życie. Wiele osób mówi o odpowiedzialności za sukces i porażkę – wygraliśmy, ale oni przegrali. Ja uczę się w pełni doceniać, że wygrywam, ale też przyjąć, że przegrałem.

J.W. A pewność siebie? Jak ją zbudować? Na czym budować?

W.W. Polubić siebie, zaakceptować swoje słabsze strony i rozwijać swoje kluczowe umiejętności. Budulcem z kolei są wartości, którymi kierujemy się w życiu.

J.W. Kto wywarł na Ciebie duży wpływ, co działa na Ciebie cały czas, w myśleniu, postrzeganiu świata, ludzi?

W.W. To, kim jestem, zawdzięczam swoim rodzicom, bratu oraz dziadkom. Jestem wdzięczny za miłość, którą otrzymałem od swojej rodziny. Kiedyś zastanawiałem się, do kogo najbardziej jestem podobny i jest to mój dziadek, który zmarł jak miałem 6 lat. Był pogodny, potrafił bardzo dobrze żyć z ludźmi, bezinteresownie pomagał innym i potrafił znaleźć rozwiązanie z najtrudniejszych sytuacji.

J.W. Kim jest dla Ciebie człowiek inteligentny, dojrzały? W biznesie, w życiu, jakimi cechami się charakteryzuje?

W.W. To zależy, jak się te pojęcia zdefiniuje. Dla mnie dojrzały człowiek bierze odpowiedzialność za swoje decyzje, czyny. W biznesie bardzo cenię sobie ludzi stabilnych i cechujących się wysoką inteligencją emocjonalną, ponieważ są bardziej przewidywalni w swoich poczynaniach.

J.W. Mężczyźni wolą kobiety ładne czy mądre? Dlaczego takie?

W.W. Dopasowane, dopasowane do konkretnych mężczyzn. Uroda i mądość jest ważna, ale jeśli nie ma chemii, dopasowania i wspólnego spojrzenia na życie, to powstaje zamek z piasku, który nie ma fundamentów. W biznesie jest analogicznie.

J.W. A czy uważasz, że potrafimy radzić sobie z krytyką? Radzić, w sensie przyjmowania jej, w odpowiedni sposób, jak i wyrażania jej w odpowiedni sposób? Jak z tym dziś wygląda?

W.W. To zależy od formy krytyki. Jeśli jest to robione w atmosferze nieprzyjaznej, atakującej drugą osobę i personalna – trzeba mieć mocne nerwy, by wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Jestem członkiem klubu Toastmasters, którego druga część spotkania to ewaluowanie wszystkich występujących na scenie i osób zaangażowanych na scenie. Przekazujesz informację zwrotną danej osobie ze sceny, ale wskazujesz, co zrobiła dobrze, a co należy poprawić. Dla mnie jest to niesamowita nauka, którą wdrażam w swoje życie.

J.W. Czego uczą nas porażki, trudności w życiu? Czego Ciebie nauczyły, także gdy patrzysz na nie z perspektywy czasu?

W.W. Zabrzmi to trywialnie, ale na porażkach uczymy się najwięcej. Z moich wyciągnąłem wnioski, czego nie chcę w swoim życiu, a czego pragnę. No a teraz jest kwestia znalezienia rozwiązań i realizowania konsekwentnego.

J.W. Słuchasz swojej intuicji, w życiu, w biznesie? Co mówi, gdy podejmujesz ważne dla siebie decyzje? Jest „na tak”, czy częściej podsyła wątpliwość, obawy?

W.W. Tak, słucham swojej intuicji zarówno w każdej sferze życia. Analizuję je potem i działam.

J.W. Wykorzystujesz okazje w życiu? Te dobre okazje. Czy jednak pozwalasz im przeminąć, przejść niezauważenie? Czy były takie sytuacje w życiu (zawodowym, osobistym), ważne okazje, szanse w Twoim życiu, które do dziś procentują, jesteś z nich, z siebie dumny? Z jakich na przykład?

W.W. Gdy okazja jest za drzwiami, chcę wchodzić bez pardonu i z niej korzystać. Z pewnością nie skorzystałem z wielu propozycji, ale wychodzę z założenia, że tak widocznie miało być. Jestem dumny z tego, że wiele osób, z którymi współpracuję w firmie, są takimi okazjami i podejmowałem niezwłocznie decyzje o spotkaniu z nimi.

J.W. A sytuacje, okazje niewykorzystane?

W.W. Tak widocznie miało być, że ich nie wykorzystałem. To jest przeszłość, przepracowałem to w sobie, że zaakceptowałem je i nie wracam do tych sytuacji. Mam wniosek na przyszłość, że następne wykorzystam.

J.W. Każdy z nas pragnie żyć szczęśliwie i spokojnie. Chcemy, aby nasze życie miało sens i dawało nam szczęście. Wiadomo jednak, że na każdym etapie życia te wartości, potrzeby, są nieco inne. „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”, mówiła Wisława Szymborska. Ty na pewno miałeś wiele okazji, by potwierdzić tę mądrość, w relacjach z ludźmi, w relacjach biznesowych, osobistych także. Przekonać się do ludzi, lub „przejechać” na nich. Jak każdy z nas. I co dostrzegasz w ludziach, powtarzalnego, w ich zachowaniu, w relacjach, w biznesie? W sensie pozytywnym, i tych cech negatywnych, słabości w biznesie, w życiu? Jacy są ludzie dzisiejszych czasów?

W.W. Doceniam to, że w moim otoczeniu jest znikomy procent ludzi, którzy mnie mocno zawiedli. Powtarzalne – jeśli raz nas oszukają i nawet jeśli zrekompensują stratę, już zawsze trzeba być bardzo czujnym. Jeden z dłużników z branży budowlanej nauczył mnie, że spłacił należność i współpracowaliśmy przez jakiś czas bez problemu, a nagle znowu nie odebrał towaru. A ostatnia sprawa tego typu nauczyła mnie, że bez sentymentów przekazuję sprawę kancelarii, która nas obsługuje.

J.W. Gdybyś mógł przenieść się w czasie i powiedzieć sobie, młodszej o 10-15 lat, w ważnych momentach swojego życia, dokonywanych wyborów, to co byś sobie powiedział?

W.W. Czytaj wartościowe książki, szkol się, gdzie możesz i ufaj swojej intuicji.

J.W. Abyś mógł za 10 lat powiedzieć sobie, że nie zmarnowałeś tych najbliższych lat, które przed Tobą, że nie żałowałeś swoich decyzji, podjętych działań, to dzięki temu, że dziś jesteś / działasz / myślisz jak

W.W. Doceniam to, co mam, co mnie spotyka i kto jest przy mnie na dobre i złe. Każdego dnia konsekwentnie rozwijam siebie, by być gotowym na rozwój firmy, którą prowadzę.

J.W. Co jest źródłem Twojej wewnętrznej siły, pewności siebie?

W.W. To jest moje życie, chcę je przeżyć najlepiej i to mnie motywuje do działania. Każda rzecz, którą zakładam i ją realizuję powoduje, że idę właściwą, swoją drogą.

J.W. A co potrafi podciąć skrzydła? Co może sprawić, że jesteś zrezygnowany? Zdarzają się takie sytuacje? I jak się z nich „podnosisz”?

W.W. Trudne są sytuacje, na które nie mamy wpływu i nie mamy możliwości ich skorygowania. Pamiętam momenty, gdzie każdego dnia otrzymałem cios po ciosie i w pewnym momencie usiadłem, pomyślałem – co jeszcze?? W takich momentach szukam wsparcia u najbliższych, potem prześpię sprawę i często znajduje się rozwiązanie.

J.W. Czujesz się spełniony wobec życia? Wobec siebie, tego co zrobiłeś? Kiedy to się „objawiło”? A może inaczej – jeszcze chcesz coś sobie udowodnić? Co takiego?

W.W. Czuję, że jeszcze bardzo dużo wyzwań do podjęcia przeze mnie. Akceptuję to, że jestem tam, gdzie jestem. Czy chcę sobie udowodnić? Nie muszę i nie chcę bo to bywa frustrujące.

J.W. Czego więc mogę Ci życzyć na ten czas? W pracy zawodowej, w osobistym życiu, w relacjach z ludźmi? Jakich ludzi przy Tobie ci życzyć, na swojej drodze?

W.W. Chcę realizować swoje cele biznesowe, prywatne i czerpać z życia, co w nim najcenniejsze. Życzę Tobie i sobie takich ludzi, którzy będą wnosili wartość, radość i czuli się z nimi jak w swoim sacrum.

J.W. I pytanie na koniec. Gdybyś miał pomalować farbami, kolorami postać na obrazie, przedstawiającą Ciebie, to jakie by to były kolory, co przeważałoby? Jakbyś siebie pomalował? Jaki wyraz twarzy miałaby ta osoba na obrazie? Co wyrażałaby? A w co byłaby ubrana? Jaki ładunek emocjonalny miałby ten obraz – Ty?

W.W. Kolory – przeważałyby zielony i czerwony. Twarz z pewnością uśmiechnięta i wyrażałaby nadzieję, radość i szacunek. Mówi się, że szata nie zdobi człowieka, ale gdybym miał to zrobić, to koszula i marynarka. Chciałbym jednak, żeby ten obraz był dużą dawką pozytywnej energii dla innych.

Dziękuję za rozmowę

Jarosław Waśkiewicz

biznes-na-fali-swiateczna-marka-jest-kobieta

 

Related Post