Zimowe wyzwanie roku 2017 – Wasze sposoby na dobrą energię

Razem z Wami tworzymy piękny, zimowo-rozgrzewający raport, naszych Kobiet na fali z całej Polski, partnerów i przyjaciół Klubu Marka jest kobietą oraz redakcji Biznesnafali.pl. „Zimowe wyzwanie roku 2017” to Wasza rozgrzewająca recepta na depresji zmaganie, weny, energii i słońca w sercu i na twarzy, poszukiwanie w tym najtrudniejszym okresie w roku! Zainspiruj się razem z nami! A jak Ty, radzisz sobie z zimowym „wyzwaniem” aby ten obecny czas, był równie słoneczny, radosny, pełen energii, niczym lato?!  Jak to zrobić? Jak Ty to robisz? Podziel się z nami swoimi sposobami! redakcja@biznesnafali.pl

Kocham wiosnę za jej świeży zapach i śpiew ptaków za oknem. Mimo wszystko, jako osoba urodzona w grudniu, mam ogromny sentyment do pory jesienno-zimowej. To właśnie okres mojej zwiększonej motywacji i inspiracji. Nie jestem rozproszona przez szum fal i chęć spędzania każdej chwili na wolnym powietrzu. Planuję, poszukuję, tworzę… Gdzie czerpię energię?  Każdy ma jakiś swój alternator doładowujący moc. Dla mnie motorem jest samonapędzanie. Takie perpetuum mobile. Im więcej robię tym więcej mi się chce… i odwrotnie. Uważam, by przesadnie się nie rozleniwiać. Jestem skupiona, by planować odpowiednio dzień. Nie popadam jednak w skrajność. Czasem zwyczajnie nic mi się nie chce wychodząc z założenia, że to wewnętrzna regulacja organizmu 😉

Zima to też czas sportu na świeżym powietrzu. W tym roku nie udało mi się wyjechać na dłużej w czasie ferii. Nie poddaje się jednak, wykorzystując okoliczne pagórki i lodowiska. Dłuższe wieczory skłaniają też oczywiście do dłuższego życia nocnego 😉 A tu możliwości jest wiele… Życzę słońca!

Alina Angielczyk, Managing Director Hapag-Lloyd Polska Sp. z o.o

Ostatnimi czasy coraz bardziej dochodzę do wniosku, iż wszystko czego doznajemy, co przeżywamy, jak ,,programujemy się wewnętrznie“ na odczuwanie takich, a nie innych stanów psychicznych jest związane tylko i wyłącznie z naszym nastawieniem. Jeżeli będziemy chcieli dostrzec w krótkich, niejednokrotnie szarych, zimowych dniach same negatywy to z pewnością będziemy tak tego doświadczali lecz wystarczy odrobina dobrego nastawienia i taki dzień może nam się jawić jako równie piękny jak ten  wypełniony po brzegi słońcem i błękitem nieba. Możemy bowiem skupić się na zupełnie innych pomysłach w sposobie spędzania tego ,,gorszego“ okresu roku. To prawda, że w obecnym czasie cierpimy na niedobór światła, ale przecież dzięki krótszemu dniu dłużej możemy przebywać w blasku świec, a palący się kominek będzie wyglądał wyjątkowo nastrojowo tylko o tej porze roku. Biały puch również może zachęcać do aktywności, do spacerów, a także oddawania się zimowym sportom i innym szaleństwom możliwym wyłącznie teraz. Mogłabym długo wymieniać pozytywy zimy, choć paradoksalnie- osobiście jestem zdecydowanie ciepłolubna. Mimo wszystko wydaje mi się, iż każdy z nas musi znaleźć zaletę dzięki której pokocha ten czas. Kolejnym argumentem może być również to, że gdyby lato trwało okrągły rok, to przecież, nie dostrzegalibyśmy zachwycającej zmienności pór roku, która pozwala docenić nam ulotność chwil. Nasze życie jest tak samo istotne zarówno latem jak i zimą, dlatego nie warto wegetować w tym okresie oraz tracić energii na narzekanie, które zapewne nic w tej kwestii nie zmieni, więc może warto podążyć inną drogą ku przeżyciu tego czasu w swój własny wyjątkowy sposób?

Natalia Długosz, właścicielka ORNALI HOME & GARDEN

Zima jest bardzo ważną porą roku i od dziecka jej oczekuję ponieważ jestem zodiakalnym wodnikiem, a w lutym obchodzę urodziny. Zima w moim przypadku to miłe życzenia i prezenty ale nie byłabym sobą gdybym nie zaznaczyła, że oprócz otrzymywania, uwielbiam też dawać 🙂 Walentynki, to kolejny dzień życzliwości i miłości,  z tej okazji przygotowałam kilka niespodzianek moim najbliższym ale również moim klientkom i klientom. W zimowe wieczory zapraszam do intymnego mini spa. Sama często zaglądam do rozgrzanej sauny aby zebrać myśli, naładować bateryjki do codziennej pracy ale również do tego by aktywnie spędzać czas z rodziną.

W zimowe weekendy lubię obejrzeć w zaciszu domowym dobry film, czasami wyciskacz łez a czasami dla kontrastu lekką komedię. Nadrabiam również rozpieszczanie żołądków, podobno moja zupa pomidorowa jest najlepsza na świecie 🙂 tak twierdzi Nikodem mój sześcioletni synek i właśnie w weekend rytuałem jest rodzinny obiad. Spacery z psiakiem, wspólne zjeżdżanie na sankach, wypady na łyżwy również  stają się tradycją. Z nastoletnią córką praktykujemy wspólne zakupy czyli to co tygryski lubią najbardziej 🙂

Dla relaksu w pracy w chłodne dni słucham dużo muzyki chillout, good stuff, muzykę relaksacyjną dzięki której odpoczywam i moje codzienne zajęcia zawodowe sprawiają mi dużą satysfakcję. Prowadzę gabinet kosmetyczny więc przy takiej muzyce również łatwiej się komunikuję z innymi.

Zima to także ciekawy czas na moją pasję, jestem wizażystką a o tej porze roku częściej mogę pobudzić fantazję chociażby przy makijażach sylwestrowych, karnawałowych i na bale maskowe. Zazwyczaj przy tworzeniu makijaży inspiruje się naturą, jej barwami, blaskiem, kolorami i według moich licznych klientek dobrze sobie radzę.

Wysyłam walentynkowe przesłanie czytelnikom: Na wszystkie rozterki, smutki czy zwątpienia  najlepsza jest miłość i obecność życzliwego człowieka bez względu na pogodę 🙂

Brygida Dremo, Akademia Urody Brigitte

Zima to najlepszy czas na „zakopanie się” pod kocykiem, popijanie gorącej herbaty (w moim przypadku ulubionej MasalaChai) i delektowanie się od dawna odkładaną książką czy ukochanym filmem…

Jednak nie wtedy, gdy ma się małe dzieci, a ja mam 4-letnich bliźniaków J Wówczas każdy dzień bez względu na porę roku zaczyna się o tej samej porze. I aby ten dzień był dobry, ciepły i radosny, właśnie w ten sam sposób trzeba przywitać maluchów, którzy dopiero się obudzili.

Już sam widok budzących się synów daje mi porządny zastrzyk energii. Nie ma większej motywacji do działania niż widok uśmiechniętego dziecka. Przed nami nowy dzień i nawet jeżeli noc niekoniecznie była spokojna, a sen niewystarczająco długi, wystarczy mocno przytulić swoich ukochanych i powiedzieć “dzień dobry!”, aby poczuć przypływ sił i chęć wykorzystania nadchodzącego dnia maksymalnie pożytecznie.

Jak już ma się taki START, to resztę dnia nietrudno spędzić z myślą, że zima nie jest taka zła 😉 A co doładowuje moje akumulatory w mroźne miesiące i poprawia mi humor? Wybrałam pięć propozycji – mam nadzieję, że Was zainspirują!

Po pierwsze: Spacery w dobrym towarzystwie

Zwłaszcza gdy spadnie puszysty śnieg, warto jest pójść na spacer do lasu lub po prostu przejść się po parku. Zima wtedy wygląda zupełnie inaczej! Zwłaszcza w towarzystwie rozbawionych dzieciaków i przyjaciół. Na szczęście Trójmiasto i Kaszuby oferują nam wiele wspaniałych zimowych widoków. Można zorganizować wycieczkę na kulig albo po prostu pooglądać zimowe morze. A gdy aura niekoniecznie jest sielska i zamiast białego puchu na ulicy leży plucha?… Wychodźmy tak czy inaczej! W tej kwestii zgadzam się z norweskim przysłowiem, że nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani ludzie. Świeże powietrze i ruch to lekarstwo na zimową chandrę.

Po drugie: Moc SPA

Przyznaję, jestem zmarźluchem! Dlatego zimą chętnie chodzę do SPA. Czas spędzony w ciepłym, aromaterapeutycznym pomieszczeniu lub w grocie solnej, sprawiają, że od razu czuję przypływ wigoru.

Uwielbiam też masaże. Polecam wersje egzotyczne, które cudownie odprężają ciało, ale też przenoszą umysł w dalekie, ciepłe kraje. Zapach olejku, kojąca muzyka i relaks dla mięśni i skóry… Jedna relaksująca godzina w SPA doładowuje moje akumulatory na wiele mroźnych dni.

Po trzecie: Urlop w zimie

Zimowe wyjazdy do ciepłych krajów i zanurzenie się w rozkosznym, diametralnie różnym od polskiego klimacie, to coś, co polecam każdemu. Najlepsze miesiące na takie wyjazdy to listopad, grudzień czy luty – polecam w tym czasie Maroko, Wyspy Kanaryjskie, Sri Lankę.

Życiowe baterie świetnie ładują także krótkie i niedalekie wypady, połączone ze zwiedzaniem, odkrywaniem nowych atrakcji w Polsce czy bliskiej okolicy. Zimą świetnie zwiedza się miejsca “pod dachem”, chociażby muzea, planetarium czy centra nauki. W Trójmieście takich punktów mamy naprawdę sporo.

Po czwarte: Pyszne jedzenie

Pyszne, rozgrzewające jedzenie doskonale poprawia mi humor. Można je przygotować z całą rodziną, poszerzając domowe menu i ucząc się nowych smaków i zapachów. Kto powiedział, że wspólne pieczenie ciasteczek kończy się na Bożym Narodzeniu? Wystarczy, że zwykłe bułeczki upieczemy z cynamonem i cukrem albo podamy z malinową konfiturą, a w kuchni zaczynają dziać się cuda!

Uwielbiam też odkrywać nowe, kulinarne punkty na mapie Trójmiasta właśnie zimą, kiedy restauracje nie są zapełnione turystami. Zimowe wieczory idealnie pasują mi na przykład na indyjskie rozgrzewające curry. Ale też polska kuchnia i moja ulubiona kaczka w pomarańczach po prostu muszą poprawić nastrój.

Bardzo ważne: Spotkania z bliskimi i przyjaciółmi

Czasem kawa wypita w towarzystwie przyjaciółki to cała terapia jakiej potrzebujesz. Nie ja wymyśliłam to zdanie, ale całkowicie się z nim zgadzam 🙂 Nawet najbardziej optymistycznie nastawiona osoba może “oklapnąć” z powodu braku słońca i ponurej aury za oknem. Wtedy rozmowa z osobą, która rozumie cię w pół zdania, jest nieodzowna.

W ogóle gromadzenie pod swoim dachem przyjaciół ma w sobie magiczną moc. Staram się robić to jak najczęściej 🙂

Estera Gabczenko – Wydawca i Redaktor Naczelna Portalu Zatokapiekna.pl

Czy zima zawsze musi oznaczać spadek motywacji? Nie dla mnie! Mam swoje sposoby na oswojenie tej pory roku. Jednym z nich jest moja pasja, czyli kosmetologia i medycyna estetyczna. Codziennie w drodze do gabinetu towarzyszy mi ciekawość i ekscytacja – wiem, że odwiedzą mnie moi stali Klienci, pojawią się nowi Pacjenci i nowe, ciekawe przypadki. Dodatkowo, mój zespół to kreatywni, pozytywni i uśmiechnięci ludzie – praca wśród takich osób wyzwala energię i dobry nastrój, niezależnie od pory roku! Poza tym, w zimowe wieczory całkiem bezkarnie mogę zaszyć się w domu z dobrą książką, kubkiem aromatycznej herbaty i wełnianym kocem. Oczywiście, o ile pozwoli mi na to mój energiczny synek 🙂

Justyna Gorlicka – Kruk, GORLICKA – KRUK, Gabinet Kosmetologii i Medycyny Estetycznej

Życie jest cudownym darem. Czy śnieg, deszcz czy słońce to zawsze jesteśmy tymi samymi osobami…. Serce jest zawsze nasze i nie zmienia się przy każdej kolejnej porze roku. Jak utrzymać energię? Być w zgodzie z sobą. Zawsze!

Joanna Gosiewska-Giralt

Pytasz mnie jak sobie radzę z zimą? Otóż nie radzę sobie!! i z rozrzewnieniem patrzę na zdjęcia znajomych na FB  ze słoneczniej Hiszpanii ;P niestety to czas kiedy o dłuższym urlopie w tropikach mogę zapomnieć, a przeprowadzka na pół roku na Karaiby też nie wchodzi w grę.  Tak wiec zaczęłam oswajać tę zimę i szukać na nią sposobu. Jak ją pokochać ? Tak aby nie zwariować ale i  na nią czekać z utęsknieniem? Zaczęłam od sportów zimowych. Snowboard. No tego latem się nie da ogarnąć 😉 i wiecie co ? Polecam !!!  Aż chce się żyć !!!  Tydzień w górach to ładunek energetyczny na kolejne tygodnie ;)))) i byle do wiosny/lata bo je jednak kocham najbardziej 😉 a co w pozostałe zimowe dni ???? wszystko co rozgrzewa od sauny, solarium (tak, tak wiem nie zdrowe ale ciepło 😉  do tego crossfit i wino 😉 dużo dobrego jedzenia, cieplutki wełniany szal i śniegowce. Mogłabym w nich chodzić cały rok 😉 I jakoś mija te kilka miesięcy i znowu leżymy na plaży i narzekamy, ze za gorąco ;)))))

Krystyna Hartenberger-Pater, General Manager Pomorska Regionalna Organizacja Turystyczna

„Wielu z nas podczas zimy doświadcza obniżonego nastroju. Przestaje nam się chcieć, brakuje motywacji, dłużej śpimy. Pragniemy lata, słońca, ciepła. Dzieje się tak, ponieważ żyjemy w klimacie o czterech porach roku, w którym ze wspaniałego lata, pełnego słońca, przechodzimy następnie w czas opadających liści, deszczu do miesięcy zimnych, kiedy za oknem widzimy szarość i topniejący śnieg. Warto zatem z uwagi na fakt okresowego występowania zimy, odnaleźć w niej pozytywne aspekty i wykorzystać w najlepszy możliwy sposób jej walory.

Mój sposób na zimę to przede wszystkim utrzymanie pozytywnej energii. Pomagają mi w tym częste wizyty u kosmetyczki, pastelowe kolory na paznokciach jak również trwające dłużej gorące wieczorne kąpiele przy świecach. Szczególna dbałość o wygląd zewnętrzny, aby pomimo tego, co jest za oknem, we własnym odbiciu lustrzanym widzieć piękno, odgrywa w moim życiu kluczową rolę.

Niezwykle pomocny staje się ruch – w jakiejkolwiek formie. Możliwie częste ćwiczenia fizyczne, bieganie ścieżkami leśnymi, sporty zimowe, sprawiają, że energia w ciele przemieszcza się i dodaje ‚powera’. Tutaj niezwykle cenię sobie pomysłowość mojego partnera, który wymyśla różnego rodzaju aktywności takie jak: wizyty na strzelnicy, gdzie spotykamy ciekawych ludzi, trwające kilka godzin wyprawy quadami ze znajomymi, będące dla nas niesamowitą rozrywką i dające przy tym sporo satysfakcji połączonej z dawką adrenaliny. W tym przypadku zima i śnieg stanowią dla nas niesamowitą atrakcję.

Kolacje z przyjaciółmi, rozmowy z partnerem, jak również częste wyjścia do kina, są dla mnie idealnym wypełnieniem zimowych wieczorów.

W okresie zimowym skupiam się na rzeczach najważniejszych w kwestii pracy i rozwoju osobistego. To dla mnie doskonały okres wdrażania nowych pomysłów w pracy, planowania, czytania książek o tematyce rozwojowej oraz zdobywania nowych umiejętności.

Ponadto odpowiednia dieta, bezcukrowa, wzbogacona o weekendową nagrodę w postaci deseru, pozwala mi na utrzymanie jednolitego poziom energii od rana do wieczora, dzięki czemu w pracy mój zapał i wydajność są niezmienne.  Duża dawka uśmiechu na co dzień, wpływa korzystnie na moje samopoczucie oraz na otoczenie, w którym się znajduję.

Optymistyczne nastawienie, którego uczę uczestników moich warsztatów rozwojowych oraz patrzenie na świat, jak również na sytuacje, których doświadczamy z pozytywnej strony,  odnajdując w nich korzystne aspekty, są niezastąpionym źródłem dobrej energii w okresie zimy”

Joanna Jakubowska, Nauczyciel, Trener, Coach

Zimowa spadek formy mnie na szczęście nie dotyczy. Mam tyle samo energii przez cały rok i myślę, że to zasługa kilku czynników. Na pewno przyczynia się do tego aktywny tryb życia. Nie ważne jaka temperatura, nie ważne czy pada deszcz lub śnieg czy wieje codziennie po pracy chodzę na długie spacery z psem – to mój rytuał. Jedyne co potrzebuję to dopasować ubiór do warunków atmosferycznych i ruszam w trasę. Do tego regularnie trenuję kilka razy w tygodniu. Nie pozwalam sobie na dołowanie / zamartwianie, mam tak mało wolnych chwil, że staram się celebrować każdą minutę. Wyznaję zasadę że każda pora roku jest dobra, trzeba się do niej tylko pozytywnie nastawić 😉 i to jest właśnie moja recepta na bycie wulkanem energii 365 dni w roku.

Aleksandra Jeka, Marketing Manager Hotel Astor, Jastrzębia Góra

Zima to czasem trudny czas dla mnie. Szczególnie polska zima, szara, zimna, często tygodnie bez słońca dołują nieprawdopodobnie. Od kilku lat „wspomagam się” w takich sytuacjach wyjazdami w bardziej słoneczne miejsca. Kilka lat temu zorganizowałyśmy z przyjaciółką szaloną wyprawę do Maroka w lutym. Tydzień w Maroko uratował mi psyche na wiele następnych tygodni. Szaleństwo polegało na tym, że poza biletami nie miałyśmy, żadnych konkretów. Wszystko tworzyłyśmy na miejscu w Marakeszu, szukanie pensjonatu, planowanie pobytu, zwiedzanie. Bardzo energetyczne i wyszło super:)) a ile adrenaliny!

Tańszym sposobem na podniesienie energii są dla mnie regularne ćwiczenia jogi w mojej zaprzyjaźnionej grupie i spacery po puszczy niepołomickiej, mieszkam w sąsiedztwie. Dla mnie wszystko co jest ruchem, energią i słońcem jest zbawienne dla harmonii ducha , nie tylko w zimie:))

Jola Kłosińska

Spotkania z bliskimi osobami dodają mi energii. Rodzina i przyjaciele potrafią wprowadzić mnie w bardzo doby nastrój niezależnie od pogody. Ciepłe, lekkie rozmówi przy kawie lub bliskość tej drugiej połówki jest czymś cudownym na co dzień.  Realizacja wyznaczonych celów, czyli małe sukcesy każdego dnia poprawiają humor i sprawiają, że ciężko się zatrzymać, kiedy można iść dalej i jest to takie przyjemne. Książka, sport, relaks – jest wiele różnych sposobów na poprawę nastroju, ważne, aby samemu nie zapędzić się w pułapkę negatywnych myśli.

Iwona Kmiecik, Dyrektor Hotel Bayjonn

Kilka dni temu pewien miły mężczyzna zapytał mnie jaką mam receptę na motywację i ładowanie akumulatorów w zimowe szare dni. Tak naprawdę nigdy zbytnio się nad tym nie zastanawiałam.

Przyczyna jest prozaiczna – po prostu lubię wszystkie pory roku. W każdej znajduję coś pięknego, a poza tym nie narzekam na to, na co nie mam wpływu … a na pogodę nie mam. Jeśli chodzi o zimę to oczywiście najbardziej lubię, taką prawdziwą, mroźna, białą i śnieżną. Wtedy świat za oknem mnie zachwyca. Jeśli mam ochotę ubieram się ciepło, idę na spacer do parku, lepię bałwana lub urządzam z moimi chłopakami bitwę na śnieżki. Moje wewnętrzne dziecko fika wtedy koziołki na śniegu. Dla mnie zima to też moje ukochane narty i jednocześnie sposób na ładowanie akumulatorów. Nie zawsze jednak jest pięknie za oknem. W szare i bure dni ładuję się dobrą muzyką. Ona daje mi „power”. Słucham jadąc autem, słucham w domu, albo w sobotni wieczór wychodzę z mężem na tańce. Dobrym sposobem na poprawę nastroju jest przebywanie z ludźmi, w których towarzystwie czujemy się dobrze. Warto wtedy czerpać energię od siebie nawzajem. Dobra rozmowa, czyjś uśmiech, do tego zimowa pachnąca herbata czy lampka wina i znowu mamy podładowane baterie. Czerpię energię z ludzi, uśmiechów, muzyki, słońca czy urody świata. Ja tak ładuję swoje akumulatory, a jak Ty sobie radzisz? Czy pozwolisz by smutki uwiły gniazdo w Twojej głowie, czy znajdziesz pozytywy i radości w rzeczach małych i zwykłych? Ja znajduję więc i Ty możesz. Szkoda życia na narzekanie, że zimno i szaro za oknem. Lepiej się uśmiechnąć!

Ela Kosińska-Wappa

No cóż, w poprzednim życiu z pewnością byłam niedźwiedziem. Na zimę najchętniej przygotowałabym gawrę i zagrzebała się w niej na całe pół roku. Ale się nie da. Mój sposób na zimę, to o niej nie myśleć. Nie wychodzę na dwór i nie wzdrygam się – jak nieprzyjemnie 😉 Nie noszę ciepłych kurtek, jak najdłużej się da (w związku z czym się przeziębiam) chodzę w adidasach i czekam na ciepłe dni. Jakiś czas temu, z przyjaciółmi wyskakiwaliśmy na kilka dni, w tym najgorszym okresie, tam gdzie ciepło, nałapać trochę słońca. A co pomaga mi się uśmiechać mimo chłodu? Wyzwania, które sobie stawiam. Moi studenci, którzy potrafią poprawić najgorszy humor. Przyjaciele, którzy są zawsze gdzieś blisko i rodzinka. Ot tyle.

Marta Kotomska, członkini Zespołu nagrodzonego za „wybitne osiągnięcia w Polskiej ochronie zdrowia” – „Złoty Skalpel”

Moje sposoby, które na mnie działają są proste, przyjemne i nie kosztują zbyt wiele, a większości są zupełnie za darmo. Tak wielkim skrócie to: aktywność fizyczna, świeże powietrze i książki. Jeśli chodzi o aktywność fizyczną, to ćwiczę w domu, trenuję krav magę i gram w unihokeja.

Od kiedy pamiętam chciałam umieć zrobić szpagat (to przez te filmy z Van Damme’m) :-))) i pompki, tak chociaż z 50, a najlepiej 100, na ale nic konkretnego w tym kierunku nie robiłam. Jakiś czas temu stwierdziłam, że biorę się za to. Dałam sobie sporo czasu, żeby bez ciśnienia, małymi kroczkami spełnić te moje dwa marzenia. Czasami oczywiście nie chce mi się ruszyć tyłka z kanapy, ale wtedy myślę sobie o tym, jak jest mi przyjemnie po ćwiczeniach i że zbliżam się do spełnienia moich marzeń i jakoś daje rade.

Mieszkając we wspaniałym Trójmieście, a na Przymorzu to już w szczególności, nie można narzekać. Jest tyle pięknych miejsc, które aż się proszą o spacer np. Park Oliwski, Pachołek, Park Reagana, morze… Chociaż dzień jest krótszy i jest mniej słońca niż latem, to jak już się słoneczko pojawi, to jak bardzo cieszy. Od kiedy założyłam działalność, a nawet jakieś dwa miesiące przed, codziennie bardzo dużo pracowałam, nawet w weekendy, bo ciągle wydawało mi się, że mam tyle do zrobienia. Faktem jest, że mam pełno pomysłów, zadań bieżących do realizacji, że doba to za mało, no ale w końcu udało mi się trochę odpuścić. Szczególnie w tych momentach, kiedy mam mętlik w głowie, stresuję się, że z czymś się nie wyrobię, ubieram się i wychodzę na spacer. Jeszcze jakiś czas temu miałam wyrzuty sumienia, że tyle pracy, a ja sobie spaceruje. Jednak od niedawna to się zmieniło. Jak idę na spacer to odcinam się od pracy i delektuję się tym, co mnie otacza. Doświadczyłam na sobie, że ta uważność na tu i teraz jest skuteczna, ładuje moje baterie, wracam rześka, umysł inaczej pracuje, zdecydowanie bardziej efektywnie.

Wieczorami dobrze na mnie działają książki, płomień świec i mocne kakao (takie zwykłe, na wodzie z łyżeczką cukru/miodu, czasami dodaję cynamon).

Tak więc, dla mnie zima bardzo fajna jest, jak jeszcze uda mi się na narty pojechać, to już w ogóle będzie super! 😉

Joanna Krzywkowska, właścicielka Centrum Rozwoju PT

Jak sobie radzę z szarym, zimowym, krótkim, burym dniem?  Dopóki nie otrzymałam tego pytania, nawet nie zauważyłam, że tak wygląda dzień. Pewnie dlatego, że nie oceniam pogody w kontekście ładna, brzydka itp. Pogoda jest zawsze 🙂 Skoro zimą są temperatury poniżej zera, pada śnieg, a promieni słońca nie dostrzegamy przez mgliste powietrze, to znaczy że tak ma być. Godzę się na taką pogodę z radością, nie oceniam jej, a raczej dostosowuje się do niej. Skąd czerpię energię w życiu codziennym w takie dni? Ze spacerów. Szczególnie tych wczesną porą. Kiedy jeszcze syn i mąż są w łóżkach, ja wskakuje w wygodne ciuchy i często mało przytomna po kolejnej nieprzespanej nocy „wyprowadzam się” na spacer.

Zanim podniosę się z łóżka toczę walkę sama ze sobą, ale kiedy już jestem za drzwiami domu, wdycham orzeźwiające powietrze i stawiam pierwsze kroki CZUJĘ, ŻE WYGRAŁAM! Wygrałam walkę z największym wrogiem, czyli samą sobą!

To uczucie satysfakcji dodaje energii na resztę dnia 🙂

Sara Kucharczuk, przedsiębiorca, manager, lider

Zimowy czas to dla mnie jedynie przygotowanie do najpiękniejszej pory roku jaką jest wiosna 😉 Co dziś robię by przyszła szybciej? A chociażby sprawdzam ceny biletów w różne miejsca na świecie, marzę i planuję jednocześnie gdzie chciałabym się znaleźć .Zaszywam się też w swojej pracowni gdzie właśnie zimą powstają moje rzeźby i obrazy. I również tam przy moim wyjątkowym biurku powstają nowe projekty na resztę roku. Ta zima jest jednak wyjątkowo gorąca. Otworzyłam w Warszawie Atelier Urody i Stylu Renaty Majewskiej. Zima stała się dla mnie wyjątkowo kolorowa. Kiedy marzenia się spełniają dają ogromnie dużo energii. Warto więc marzyć i spełniać marzenia wtedy żadna zimowa zawierucha nie jest straszna. Zimową porą uwielbiam też przy blasku kominka wypić z przyjaciółmi lampkę dobrego czerwonego wina i dopiero po niej pośpiewać karaoke 😉 Bez moich przyjaciół każda pora roku straciłaby paletę barw. Dziękuję , że są na dobre i złe. A wiosna czeka już u drzwi….

Renata Majewska, Atelier Urody i Stylu Renaty Majewskiej

Jesienno-zimowa aura, koniec wakacji i powrót do starych lub pojawienie się nowych obowiązków to często przyczyny pogorszenia nastroju, przygnębienia i złego samopoczucia. Osobiście nie mam nic do jesieni i zimy, są naturalną koleją rzeczy. Brakuje mi tylko zwolnienia tempa i zaszycia się w domu. Chciałabym ten czas spożytkować na rzeczy, na które szkoda było mi czasu wiosną i latem. Każdego roku kiedy schyłek lata jest bliski robię obszerne plany na czas jesienno-zimowy, kiedy to dni są coraz krótsze, na dworze zimno i nie chce się wychodzić z domu. Planuję, że nadrobię zaległości powstałe podczas lata: montowanie zrobionych filmów, segregacja serwetek które zbieram od lat czy czytanie książek. Plany planami, a i tak zwykle braknie mi czasu na połowę z tych rzeczy.

Jaki jest mój sposób na…. zimowe wyzwanie?

Otóż jestem osobą energiczną, nie potrafię siedzieć bezczynnie i zastanawiać się jaki mam w danej chwili nastrój. Kiedy czuję, że spada moja energia życiowa idę na siłownię lub na basen. Wysiłek fizyczny pozwala mi uwolnić się od przygnębienia, negatywnych emocji, dodaje sił i dzięki endorfinom wydzielanym podczas wysiłku daje poczucie szczęścia. Wysiłek fizyczny jest świetnym antidotum na kiepski humor.

Odkąd po raz pierwszy mąż namówił mnie na krótkie wakacje w sezonie jesienno-zimowym, zmieniło się moje spojrzenie na te pory roku. Wyjazd w tym czasie skraca oczekiwanie na wiosnę i daje wrażenie, że lato jest znacznie bliżej. Pozwala pozytywnie naładować „akumulatory” i odpocząć od wiecznego mroku polskiej jesieni, zimy, wilgoci i zimna. Każdemu kto ma możliwość zaoszczędzić urlop i pieniądze polecam chociaż raz skorzystać ze słońca zimą.

Niestety w tym roku z powodu różnych spraw i zawirowań nie mogłam nigdzie wyjechać, dlatego namówiłam męża na kurs tańca. Ta cotygodniowa rozrywka wprowadza nas w doskonały nastrój. Poza dużą dawką śmiechu otrzymujemy również aktywność fizyczną, która wyzwala w nas pozytywne emocje.

Innym sposobem na to, by ponure dni były dla mnie choć trochę jaśniejsze jest zieleń w domu. Latem pielęgnuję rośliny na balkonie, natomiast kiedy przychodzi zima więcej czasu poświęcam kwiatom domowym. Myję, pielęgnuję je i oczywiście z nimi rozmawiam.

Moim sposobem na radzenie sobie z zimą jest również… gotowanie. Lubię eksperymentować w kuchni, wymyślać różne potrawy, ale również korzystać z przepisów innych. Latem z powodu gorąca nie mam specjalnie ochoty na długie przebywanie w kuchni. Inaczej sytuacja wygląda zimą, kiedy za oknem mróz i śnieżyce, a tu już podczas gotowania robi się ciepło, a pyszne i pięknie wyglądające posiłki jeszcze to błogie uczycie wzmagają.

Jeśli chodzi o czytanie książek to oczywiście zima jest na to doskonałą porą roku, bo pogoda i szybko zapadający zmrok nie nastrajają do wychodzenia z domu. W moim przypadku jest niestety inaczej. Ja po prostu nie mam na to czasu, chociaż uwielbiam czytać i mam spory księgozbiór. Zwykle mój zapał kończy się na zakupie kolejnej książki, która zasila moją domową bibliotekę.

Osobiście dla mnie, najlepszym lekarstwem na zimową chandrę są spotkania z przyjaciółmi. Bez względu na porę roku, od wielu lat spotykamy się w prawie każdy piątek. Czasami z powodu pracy lub innych przyczyn musimy „odpuścić”, ale zdarza się to naprawdę sporadycznie. To czas wypełniony śmiechem, rozmową i oglądaniem filmów ze wspólnie spędzonych wakacji, które dają nam namiastkę lata i pozwalają przetrwać obecny czas.

Bardzo rzadko miewam smutne dni, ale kiedy takie przyjdą, staram się w ciszy i spokoju odszukać ich źródła, co oczywiście nie jest łatwe. Uważam że wszystkie emocje, które przeżywamy, nawet te nieprzyjemne są potrzebne. Przytulam się wówczas do męża i pozwalam sobie na akceptację gorszej chwili. Myślę wtedy nawet, że to zupełnie normalne, i gdyby nie te gorsze chwile, trudniej byłoby mi doceniać i celebrować wspaniałe momenty w moim życiu.

Aldona Michalak

Może dzięki temu, że w moim sercu cały czas jest wiosna, radość, pozytywne nastawienie do świata, życia i ludzi, osobiście nie jest mi ciężko być osobą zmotywowaną i radosną na co dzień. Energię mam w sobie i lubię się nią dzielić z innymi. Staram się budzić z uśmiecham na ustach, z wdzięcznością za to co mam i  cieszyć nawet z najdrobniejszych rzeczy. Spełniony człowiek to szczęśliwy człowiek. A ja jestem spełniona. Uważam, że szczęścia i harmonii nie osiągnie się samemu, w pojedynkę, dlatego  dla mnie najważniejsza w życiu jest Rodzina, która daje miłość, poczucie bezpieczeństwa i stabilizację. Jeżeli nasze życie osobiste jest  poukładane, to o całą resztę można spokojnie zadbać samemu. To dzięki Bliskim mam chęć i motywację do tego, by stale coś tworzyć, zdobywać, poprawiać. Codziennie pamiętam o tym, by myśleć tylko i wyłącznie pozytywnie, działać w oparciu o własne wartości i zasady, nie zapominać o innych…  We wszystkim co robimy, należy zawsze pamiętać o drugim człowieku. Zachęcam do dzielenia się z ludźmi szczerym uśmiechem, dobrem i życzliwością – to naprawdę wraca i daje nowe pokłady energii po to, by móc dawać z siebie jeszcze więcej 🙂 Krótko mówiąc co zrobić, by każdy dzień była radosny? Ciesz się z drobiazgów, bądź dobry dla ludzi i kochaj swoją Rodzinę! 😉

Magdalena Pasik-Zagalska, Właściciel/Owner LenMar Magdalena Pasik-Zagalska

Jeżeli o mnie chodzi to zima wcale nie jest dla mnie okresem trudnym, wręcz przeciwnie 😉 każda pora roku jest wspaniała i w każdym czasie można znaleźć cos pozytywnego. Tak jak w lecie cieszy mnie słońce tak i zima ma swój urok. Uwielbiam spacery na mrozie i słuchać jak mróz skrzypi pod butami,  uwielbiam ostre i mroźne słońce, które jest nadzieja na zbliżającą się wiosnę. Uwielbiam także śnieżyce i zawieruchy kiedy mogę opatulona w koc i z gorącym kubkiem kakao siedzieć w domu z mężem i oglądać jakiś nastrojowy film. Moja radością jest także wnuczek, który z zaciekawieniem poznaje świat, ciekawi go otaczający świat. Uwielbia bawić się w śniegu, dzięki niemu zapominam o trudach dnia codziennego – lepimy bałwana i robimy śnieżne aniołki. Dzięki niemu wracają wspomnienia. Zimowe wyzwanie – nie ma czegoś takiego, wszystko zależy od nas, od naszego nastawienia do życia każdy dzień jest inny, w każdym powinniśmy znaleźć chociaż jedną rzecz, która sprawiła nam radość. Dzięki takiemu podejściu wszystko staje się łatwiejsze i możemy ze zdwojoną siłą doceniać „dzisiaj”. A na rozgrzewkę polecam nalewkę z wiśni z domowej spiżarki 😉

Grażyna Pieczka, Dyrektor Generalny Hotel META, Szczyrk

Faktycznie, zimne, szarobure i krótkie zimowe dni ciężko lubić… ale jest kilka sposobów, które doładowują moje wewnętrzne bateryjki i pozwalają mi jakoś ten czas przetrwać – m.in.:
– korzystanie z (nielicznych i krótkich wprawdzie, ale jednak) słonecznych dni – a wtedy spacer z rodzinką i psiakami obowiązkowy, najlepiej nad morze, które zimą też ma w sobie jakąś magię…
– jak naprawdę nie da się wyściubić nosa z domu – to małe przyjemności typu gorąca kawka plus małe słodkie co-nieco ;), a wieczorem kominek i dobre winko,
– narty – tydzień na stoku daje energię na kilka zimowych miesięcy,
– snowkite – czyli zimowa wersja kitesurfingu (jeśli wieje i jest puch),
– w razie braku warunków na dworze – fitness – tak, aktywność daje power 😉
…i marzenia o tym wszystkim, co zrobimy jak już z końcu będzie ciepło  – ehhh, byle do wiosny! 😉

Magdalena Raniszewska
Kancelaria Radcy Prawnego Magdalena Raniszewska

W zimowe dni znajduję dodatkową energię i chęć do dalszego działania w miejscu, w którym każdy z nas spędza ciągle za mało czasu – we własnym domu. Najszybciej regeneruję się przebywając z swoją rodziną – zwłaszcza z moim pięcioletnim synem. Każde wyjście na lodowisko czy zabawa w domu, daje mi dodatkową radość i wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Według mnie nie ma nic przyjemniejszego niż zastrzyk energii od młodego człowieka. Zimą warto zatrzymać się na chwilę, zobaczyć jak nasze pociechy i nasi bliscy cieszą się z życia – i przypomnieć sobie, że my też tak potrafimy.

Monika Raszewska, Prezes Zarządu WAMEL Silniki Elektryczne Sp. z o.o.

Utrzymanie optymalnego poziomu energii w miesiącach zimowych jest kluczowe. Różne kultury radzą sobie z tym w różny sposób. Duńczycy mają swoją filozofię Hygge, będącą sztuką czerpania radości z drobnych aspektów naszej codzienności, a więc zimą cieszą się aromatyczną herbatą pitą w przytulnym kącie swojego domu, najlepiej pod wełnianym kocem i w ciepłych skarpetach przy kominku, bo to jest bardzo „hygge”.

Islandczycy czerpią radość z natury, zimą mogą oglądać spektakularne zorze polarne, jeździć konno po lodowcu czy korzystać z gorących źródeł i basenów w wulkanicznej scenerii.

Szwedzi i Norwegowie mają podobną koncepcję pod nazwą Friluftsliv, co można przetłumaczyć jako  „życie wolnego powietrza”. Polega ona na powrocie na łono natury i zjednanie się z nią. Życie bliżej natury pozwala Skandynawom docenić uroki zimy.

Dla Finów odpowiedzią na zimę jest kawa, sauna, dobre ogrzewanie w domu i oczywiście dobre ubrania. Finowie często mówią: „Nie ma złej temperatury, istnieją jedynie niewłaściwe ubrania”. Gdy już Fin ma ciepłe ubranko, rusza w miasto. Rozwija swoje zainteresowania, dołącza do lokalnych społeczności, klubów, uczy się nowego języka, idzie na mecz hokeja lub ogląda nową sztukę w teatrze.

Amerykanie muszą zamknąć wszystko w ramy, nazwać, opatentować, zalegalizować i komercjalizować, a zatem w 1984 roku Instytut Zdrowia Psychicznego wprowadził zimową depresję jako jednostkę chorobową pod nazwą: sezonowe zaburzenia afektywne, Seasonal affective disorder (SAD).  W ramach leczenia stosuje się terapię światłem- tzw lampy antydepresyjne, jonizatory powietrza i farmakologię.

Moim osobistym sposobem na walkę z zimową depresją jest naładowanie baterii na słońcu. Dostęp do światła i słońca jest kluczowy. Wyjazd pod inną szerokość geograficzną może rozwiązać ten problem. Kraje Azji Południowo-Wschodniej stają się popularnymi destynacjami uciekającymi przed zimą Polakami. W tym roku uczestniczyłam w największej polskojęzycznej konferencji w Azji o nazwie Biznes Ponad Granicami http://www.biznesponadgranicami.pl/blog/ Do Bangkoku zjechało się ponad 100 polskich przedsiębiorców aby wspólnie edukować się i wymieniać doświadczeniami w zakresie narzędzi e-commerce, które umożliwiają im życie niezależne od lokalizacji. Coraz więcej polskich firm przenosi działania online, wprowadza nowoczesne rozwiązania technologiczne aby zimę móc spędzać w cieple. Podczas gdy jestem podczas miesięcy zimowych w Polsce, staram się wychodzić na świeże powietrze, szczególnie kiedy świeci słońce. Ruch jest kluczowy. Każdy ma inne preferencje. Gdy po zakończeniu konferencji w Bangkoku miałam do wyboru udać się na obóz medytacyjny na Koh Phangan lub przemierzać 1000km Tajlandii rowerem, wybrałam to drugie. Nie żałowałam. Wiele nauczyłam się podczas tej wyprawy i polecam takie doświadczenie każdemu. Swoje wrażenia opisałam na blogu www.Ineedparadise.com

Od mojego powrotu z Tajlandii upłynęło już dobrych parę tygodni, a ja funkcjonuje wyśmienicie, pomimo mrozów poniżej10 stopni, czy braku słońca. Zapewne jest tak po części dlatego, że wiem, że połowa sukcesu to moje własne nastawienie. Staram się cieszyć z drobnych rzeczy i świadomie zarządzać energią. Gdy jestem zmęczona, daję mojemu organizmowi to czego potrzebuje. Wieloletnia praktyka jogi nauczyła mnie dobrego wglądu we własne potrzeby i umiejętność odczytywania sygnałów, które wysyła moje ciało i umysł.

Moje sposoby na przetrwanie zimy w Polsce to:

– joga w cieple – zajęcia jogi w podgrzanym do 40 stopni Celcjusza pomieszczeniu. W drugi dzień świąt Bożego narodzenia uczestniczyłam w maratonie hot jogi. 3 godziny na macie, było cudownie,

– acro joga, jest to joga z elementami akrobatyki, ćwiczy się ją  parach. Uczy koordynacji, zaufania i komunikacji,

– ruch, ruch i jeszcze raz ruch, zaczęłam chodzic na zajecia spinningu.

– otaczanie sie pozytywnymi i kreatywnymi ludźmi,

– praca, zaangażowanie w ciekawe projekty,

– poszerzanie horyzontów, nabywanie nowych umiejętności, – w styczniu przystąpiłam do klubu dyskusyjnego książki non fiction,

– aromaterapia. Długie zimowe wieczory są przytulne dzięki zapachowym świecom. Zapachy cytrusowe działają pobudzająco.

– czerwone wino. Nie wymaga komentarza 🙂

Katarzyna Richter, CEO Dealwithculture.com

Czasami jest to kubek ciepłego kakao przygotowany przez ukochaną osobę i podany z uśmiechem – po prostu chce się wówczas żyć, miód na serce itp. Zdarza się także, że zmuszam się z rana do założenia stroju biegowego i wyjścia na poranne bieganie – robię kilka kilometrów i mam tego przysłowiowego “kopa” na cały dzień. Naprawdę bieganie podkręca energię, szczególnie gdy widzisz piękny wschód słońca. Tak zdarzyło mi się w zeszłym tygodniu. Myślisz, że tak rano biegam – nie! Wschód był o 8 godzinie, ale układ chmur i czerwona poświata wschodzącego słońca – przepiękne! Jednak moim niezawodnym sposobem na energię na cały dzień jest muzyka. Mam kilka swoich utworów, które niezawodnie dodają mi energii, czasami słucham ich także podczas biegania – takie dwa akumulatory w jednym. Przykładem niech będzie : Natasha Bedingfield – “Unwritten”.

Marzena Sadowska, Kancelaria Rachunkowa EXIGO

Dla mnie zima to nie krótkie szaro-bure dni, ale piękny bajkowy śnieżny świat !!! Kocham zimę, bo to czas otwartych lodowisk, na których mogę spędzać po kilka godzin dziennie, realizując siebie i przekazując moją wiedzę i umiejętności nowym adeptom łyżwiarstwa. W Krakowie nie ma lodowiska całorocznego, więc zima to czas, który kocham najbardziej 🙂

Lucyna Sobieszek, właścicielka „Lucy Style”

Bardzo lubię zimę. Szczególnie momenty kiedy jest mroźno i słonecznie, a śnieg pokrywa drogi i drzewa. Uwielbiam spacerować w takiej scenerii. W tym roku nawet zrealizowałam swoje małe marzenie – zimową porą wyruszyłam w góry. Cudowne doświadczenie. Polecam każdemu. W tym zimowym czasie zdarzają się także leniwe dni, kiedy motywacji do działania brak. Właśnie wtedy sięgam po jeden ze sprawdzonych sposób na podniesienie poziomu energii życiowej:) Dzwonię do znajomych i namawiam na spotkanie, wspólne gotowanie lub po prostu spacer. Pakuję się w ekspresowym tempie i z pociągu dzwonię do mojego brata i jego rodziny informując, że będę za 3 godziny, bo tyle trwa podróż na trasie Warszawa-Kraków (są już przyzwyczajeni do moich spontanicznych przyjazdów, w końcu praktykuję je już od wielu lat). Jeśli dwa powyższe pomysły z różnych względów nie mają szansy realizacji – włączam film (obowiązkowo z pozytywnym przesłaniem), wykłady TEDx lub jakiś motywacyjny wykład. Podsumowując – kiedy brak mi energii – szukam inspiracji, a źródłem inspiracji są dla mnie otaczający mnie niezwykli ludzie.

Dorota Steliga, właścicielka firmy DSpectrum Kreatywność i inspiracja, autorka bloga inspirantka.pl

Mój sposób na zimę czasami jest bardzo prosty 🙂 kupiony bilet na samolot i podróż w jakiś ciepły zakątek świata 🙂 Natomiast jeśli na daną chwilę budżet się nie spina w tym zakresie lub też obowiązki zawodowe nie pozwalają na dłuższy wyjazd, to wówczas moim numerem jeden jest…. spacer 🙂 Dzięki tej prostej czynności mogę trenować, to co daje mi najwięcej energii – niezależnie od tego czy świeci słońce czy pada deszcz – uważność.

Czym jest uważność?

Jon Kabat – Zinn twórca MBSR (ang. Mindfulness-Based Stress Reduction) czyli redukcji stresu poprzez medytację mindfulness definiuje uważność jako przytomność umysłu, która jest rozwijana przez szczególnego rodzaju skupienie uwagi. Skupiamy ją celowo na tym, co jest w teraźniejszości bez osądzania czegokolwiek. To jedna z wielu możliwych form medytacji, o ile przez medytację rozumiemy metodę systematycznego skupiania uwagi, dzięki czemu wpływamy na jakość swojego doświadczenia i ewentualnie ją zmieniamy, aby dzięki temu przeżywać w pełni swoje człowieczeństwo i związki z innymi oraz z całym światem.

Ronald Siegel doktor psychologii na Harvard Medical School określa  uważność  jako szczególny stosunek do doświadczenia lub sposób pojmowania życia, który zmniejsza cierpienie i czyni życie bogatym oraz pełnym treści. Dzieje się tak dzięki dostrojeniu się do doświadczenia, które pojawia się tu i teraz, oraz dzięki bezpośredniemu wglądowi w to, jak nasze umysły tworzą niepotrzebne cierpienie.

Mistrz Zen Thich Nhat Hanh mówi: koncentruj się na pracy, bądź czujny i gotowy radzić sobie sprawnie i mądrze z każdą sytuacją. To właśnie pełna uwaga. Uwaga jest cudem, dzięki któremu poznajemy siebie i przywracamy życiu.

Uważny spacer

Zatrzymaj się. Poczuj swoje stopy, jak mocno stoją na ziemi i weź jeden głęboki oddech. Zobacz jak, powietrze wpływa do Twojego nosa, przebiega przez gardło, do płuc i brzucha. Pod wpływem powietrza Twoje płuca poszerzają się, a Twoja klatka piersiowa unosi się do góry. Twój brzuch w tym samym momencie co, klatka piersiowa wypełnia się powietrzem i również unosi się do góry. Zrobiłaś wdech. Teraz czas na wydech. Zobacz zatem, jak Twój brzuch delikatnie opada. Powietrze wówczas wędruje od dołu Twojego brzucha przez klatkę piersiową, gardło, nos na zewnątrz.

To, co zrobiłaś teraz dla siebie to, wzięłaś jeden świadomy, uważny oddech. Zaobserwuj co, dzieje się z Tobą, w chwili kiedy bierzesz taki jeden uważny oddech? Jak wyglądają Twoje myśli w tym momencie? Jakie emocje towarzyszą Ci w trakcie oddechu? Jak czuje się Twoje ciało, gdy bierzesz taki oddech ?

Agnieszka Szczepaniak, Terazcoach.pl

Mój sposób jest prosty. To celebrowanie codzienności, cieszenie się drobiazgami i szczegółami, bo to one tworzą całość. Do tych momentów należą chwile z Najbliższymi, z Przyjaciółmi, a także relaks w samotności.  To wspólny spacer, obiad, zabawy z dziećmi na śniegu i dywanie…. Te detale to również gorąca herbata, kawa mrożona, sushi, lody kawowe, pieczarki zapiekane robione przez moich Rodziców, naleśniki bezglutenowe przygotowywane specjalnie dla mnie przez Przyjaciółki. To także drobne przyjemności, jak zumba, książka, teatr, koncert, masaż, taniec, maseczka i wizyta u fryzjera oraz wiadomości od „Marka jest kobietą”. Zawsze dodaje mi energii rozmowa z kimś bliskim i spotkanie z Klientami. Uwielbiam działania z moim Zespołem – lubimy swoją pracę i wspólne przebywanie ze sobą też daje mi radość. Jedną z ważniejszych rzeczy jest dla mnie przytulanie. Ten gest od najbliższych jest najcenniejszy. To siła energii. Ogromną potęgę i wartość ma dla mnie zawsze fakt, kiedy oddam honorowo krew. Duma mnie wtedy rozpiera i daje chęć do działania. Zawsze też dbam o dobry sen. Czasami wystarczy kilka chwil, czasami potrzeba dzień lub dwa. Wtedy wybieram się do SPA lub na narty (albo na narty z pobytem w hotelu SPA, np. do jednego z moich ulubionych hoteli w Szczyrku – do Mety). Oczywiście też w zimowym czasie zawsze planuję dłuższy wyjazd. Zwykle to tygodniowy pobyt na nartach i gdzie zawsze świeci słońce.

Katarzyna Szulim
Niezależna Dyrektor Sprzedaży Mary Kay

Wydaje mi się, że jeśli człowiek jest szczęśliwy, robi to co lubi, ma w koło ukochaną rodzinę i przyjaciół to nawet zima nie jest straszna. Mnie bardzo nakręcają nowe wyzwania, stawiane sobie cele i ich realizacja, daje mi to niesamowitego powera, później wracam do domu, gdzie czeka na mnie cudowny mąż i dzieci, wspólne rozmowy, wieczorem dobra książka która umacnia moje pozytywne nastawienie. Bardzo nakręcają mnie sukcesy moich koleżanek, przyjaciółek i partnerek biznesowych, to jest niesamowite taka partnerska współpraca i wspólny cel. Był taki czas, gdzie kila razy w tygodniu pobudzałam swoje endorfiny treningiem, na obecną chwilę nie mogę do tego wrócić, ale zamierzam, jak tylko dojdę do siebie. Mnie nakręca po prostu życie, każdy nowy dany nam dzień, nawet w pochmurne i deszczowe dni staram się dostrzec promyk słońca. Zmień nastawienie a życie stanie się piękniejsze- taka moja rada 🙂

Edyta Szulist District Manager ARBONNE

Od lat wyznaję zasadę, że bardzo dużo zaczyna się w naszej głowie… Nie mamy wpływu na wiele rzeczy, ale mamy moc świadomego wyboru naszych myśli, które wpływają na nasze samopoczucie, ludzi, którzy są wokół nas i całościowy odbiór otoczenia. Upraszczając, jeżeli uznamy, że zima jest w porządku to tak będzie. Przyjmiemy z wdzięcznością to, co nam oferuje. Popatrzymy inaczej na mroźne, krótkie dni, często niestety bez słońca i długie wieczory. Warto pamiętać, że natura obdarzyła nas holistyczną tożsamością i zawsze możemy czerpać energię z 4 źródeł: naszego ciała, umysłu, emocji i ducha. Przy okazji zimy chciałabym się podzielić refleksją związaną z naszym ciałem, troszkę osłabionym i zmęczonym o tej porze roku. Zatem zamiast stawiać się na baczność, definiując kolejne cele do północy,  możemy potraktować siebie łagodnie i co ważne, bez poczucia winy.

Zobacz, jak będziesz się czuł (czuła), kiedy zjesz wartościowy i koniecznie ciepły posiłek. Zobacz, ile energii dostaniesz dając ciału ruch, ale tylko taki, który lubisz, który sprawia Ci przyjemność. Zobacz, jak się poczujesz, gdy się wyśpisz. Pozbawianie się snu jest okrutnym gwałtem na naszym organizmie, zupełnie serio. Zatem wskakuj do łóżka przed 22, nie oglądając wcześniej filmów akcji, czy ostatniego wydania wiadomości. Zachęcam do eksperymentowania i obserwowania swoich reakcji. Jestem pewna, że dobre samopoczucie i uśmiech pojawią się naturalnie.

Kasia Warelis, Newell Brands, Sr. Sales Manager Eastern Europe & MED

Przede wszystkim wszystko zależy od dnia i nastroju, czasami to porostu gorąca herbata, dobra książka lub kino, a czasami to nieodparta chęć wysiłku fizycznego, zmęczenia się i dotlenienia. Bardzo lubię wodę , więc zimą korzystam z basenu, ale również regularnie uprawiam Nordic Walking – co daje dużo radości, a jednocześnie nie trzeba mieć super kondycji. Nie mam jednej recepty na to jakimi sposobami czerpać inspirację zimą, ale wiem jedno na pewno – nieważne jak i gdzie ale najważniejsze jest z kim! I życzę , aby każdy czytelnik czerpał inspiracje z codziennych, drobnych rzeczy u boku tej jednej jedynej osoby!

Małgorzata Winiarska, Dolina Charlotty

Na wstępie muszę od razu zaznaczyć, że z natury nie jestem osobą ze skłonnością do depresji. Nie jest więc trudne dla mnie odzyskanie energii w pochmurne i ciemne dni, bo nie od tego zależy moje samopoczucie. Kompletnie nie odczuwam tego, że dni są za krótkie. Nie odczuwam, że brakuje mi słońca, nie bywam smutna, nie miewam chandry. Nie zawsze tak było, ale nauczyłam się czerpać radość i widzieć plusy w tym co mam, co mnie otacza, gdzie się znajduję, co osiągnęłam. Regularnie uzupełniam witaminki, składniki mineralne i żelazo zarówno w diecie jak i suplementacji. Lubię sprawiać sobie przyjemności. Kocham swoją pracę. Ważny jest dla mnie czas z rodziną, dobra atmosfera w domu i świetne relacje z córkami. Dzięki temu czerpię dobrą energię i ładuję akumulatorki każdego dnia.

Dorota Wollenszleger-Gałuszka, Prezes Zarządu All4Her sp. z o.o.

Zima to dla zodiakalnego lwa prawdziwe wyzwanie. Kocham słońce, kocham lato i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Dlatego tak trudno mi przetrwać chłodne, zimowe dni, gdy muszę zakładać na siebie niezliczoną ilość ciepłych ubrań, a włosy spod czapki nie nadają się do niczego. By nie dać się zminowej chandrze, mam kilka swoich wypracowanych sposobów.  Po pierwsze staram się porządnie wysypiać, gdy nie muszę nie nastawiam budzika i w objęciach Morfeusza ładuję baterie. Po drugie gdy większość zmian w pracy mam na popołudnie (co niektórzy określają jako przekleństwo) ja traktuję je jako szczęśliwy zbieg okoliczności. Gdy większość ludzi spędza jedyne zimowe godziny z naturalnym słońcem w biurze, ja je mam dla siebie. Zapodaję sobie pyszne śniadanka w domu, robię spacery w słońcu, przy okazji się hartując, a popołudnie i wieczór w pracy gdy już ciemno nie jest problemem, bo jestem naładowana światłem. Po trzecie staram się ładować kulturalnie, chodzę do kina, czytam dużo książek, a od czasu do czasu eksperymentuję w kuchni. I ostatni sposób – grzane wino z przyjaciółmi, kiedy smakuje lepiej niż zimą? 😉

Maria Zatoń, Zastępca Dyrektora, Hotel Qubus****, Kraków

Moja pozytywna energia bierze się z wielu źródeł. Po pierwsze nauczyłam się sama otwierać swoje kanały energetyczne i czerpać ją z kosmosu, tak właśnie z kosmosu. Przepływa od dołu i od góry tworzy kulę wokół człowieka. Tak nastawiona rano stawiam czoła problemom, bo któż ich nie ma? Nauczyłam się toksycznych ludzi, wampirów energetycznych trzymać na bezpieczną dla siebie odległość …. i wiesz co jest wspaniałe? Tak nastawiona z uśmiechem spotykam niesamowitych ludzi, cudownych, bez których nie byłabym w stanie spełniać swoich marzeń…. ludzi, którzy z przyjemnością pracują ze mną, tworzą coś, ludzi którym powiem, że można wejść w ogień i oni mi ufają  i wchodzą. A jak się spalę? Pada pytanie…. nie spalisz się, nie ma takiej możliwości … ze mną przejdziesz dalej … ja tak mówię i tak właśnie będzie … i jest. Tak było dzisiaj.

Nie śpie jeszcze, bo nadal nie moge ochłonąć. Udało mi się przekonać (zachęcić, pomóc) kobietę do współpracy. Ja spełnię swoje marzenie o firmowym gabinecie Wellu w Londynie, a ona wyjdzie z kryzysu finansowego. Jaka cudowna energia, jaka wspaniała aura, to trudno opisać słowami…

Co jeszcze? Cieszę się małymi rzeczami, takimi jak to, że mogę tu oglądać kwitnące już magnolie…. , że mogę kogoś przytulić, ze mogę pogłaskać kota… Inni nie mogą… 🙁

Myślę, ze nie wolno się bać… trzeba wyznaczyć sobie cele, odnaleźć swoją kobiecość i się nią cieszyć. To piękne być kobietą, świadomą swojej kobiecości. Osiąganie celów jest wspaniałe i daje poczucie własnej wartości… a to wszystko razem to szczęście .. i TYLE.

Elżbieta Zysnarska Elise&Partners Ltd

A jak Ty radzisz sobie z  zimowym wyzwaniem, depresji zmaganiem, weny, energii i słońca w sercu i na twarzy, poszukiwaniem?! 😉 Napisz do nas: redakcja@biznesnafali.pl

 

Related Post