Ważkie sprawy naczelnego – z Leszkiem Porembskim strategicznie o Polsce i Polakach, 100lecie niepodległości

Na 100lecie niepodległości i Roku Kobiet – o Polsce i Polakach, o przebudzeniu i poszukiwaniu tego, co nas łączy, zawodowo i w osobistych pasjach, ponad podziałami, w rozmowie 1na1 z członkiem Rady Ekspertów Biznesu na fali Leszkiem Porembskim, rozmawia Jarosław Waśkiewicz.

Ironicznie i z dystansem do siebie i życia, czyli o równowadze pomiędzy pracą a życiem osobistym.

Uważam, ze jest dużym spłaszczeniem naszego życia, pokazywanie siebie tylko i wyłącznie w kontekście bardzo suchym, korporacyjnym. To jest zawężenie swojej osobowości i wprost przeciwnie – jako dyrektor HR odczytałbym to bardzo negatywnie. Takie osoby mają ograniczone życie, jeżeli widzimy tylko ich „idealny wizerunek”. Dla mnie taki człowiek jest zafiksowany tylko na sprawach zawodowych, korporacyjnych. A wiadomo, że trudności, porażki są wpisane w nasze życie, więc nasz świat musi mieć więcej odcieni, musi być szerszy, niż tylko życie korporacyjne, bo wtedy to staje się niebezpieczne.

Zawsze pasjonował mnie sport i bycie w ruchu. Czy to są narty zimą, czy wyprawy górskie, czy żeglarstwo, czy pływanie w otwartych wodach. czy bieganie, które daje mi dużo radości, bo bardzo łatwo można się ‘wyłączyć’, odstresować. Biegam i jestem aktywny od ostatnich 15 lat, ale wcześniej także. To jest moja natura, to jestem ja. Zawsze byłem trochę prowokacyjny, ironiczny, czy kontestujący, więc nie zamierzam tego ukrywać. Ale z drugiej strony oczywiście, unikam agresji. Lubię ironię w jej czystej postaci i również przyjmuję ją w stosunku do siebie.

Aby przenieść najlepsze wzorce ze sportu do życia społecznego i dialogu dla wspólnego dobra. Zobaczmy, co się dzieje, kiedy stajemy na starcie każdej dyscypliny sportu. Czy to w grupie kolarzy, czy w grupie biegowej, na maratonie, gdziekolwiek. Wszyscy są połączeni jedną wspólną ideą. Nie ma tego, że ktoś jest słabszy czy lepszy, gruby, ciemnoskóry, Polakiem, Niemcem, itd. Wszyscy się jednoczą wokół pewnej idei.

To, co mnie najbardziej boli, to nie to, aby popierać tę czy inną partię, a o język rządzących wobec nas, wobec społeczeństwa. W tej chwili dwie największe partie nastawiły się na dzielenie. Wszyscy są nastawieni nie na wspólny wysiłek ale na walkę przeciwko. To, co nakręca te partie, to konfrontacja. Zawsze przeciwko komuś. Zwycięstwo upatrują tylko w zniszczeniu drugiej strony. Podczas gdy dla Ciebie i dla mnie jak i dla wielu wspaniałych Polaków, zwycięstwo to pokonywanie własnych słabości. Zwycięstwo to współpraca, to zdrowe współzawodnictwo. W sporcie, kiedy patrzymy na tych, którzy są przed nami, podziwiamy ich ale i dopingujemy tych, którzy są za nami. Być może politycy uprawiają za mało sportu? (śmiech).

Dziś i od wielu lat, mamy rządy, które podejmują decyzje, ale ustawiają się w opozycji do społeczeństwa. Dlatego obywatele machają na to ręką, mówiąc, że nie mamy wpływu na nasz kraj, skoro nie ma dialogu władzy z nami. Zbyt wiele w tym kraju jest podtrzymywanych podziałów.

Tymczasem powinien być dialog w celu poszukiwania wspólnej wizji dla tego kraju i jego społeczeństwa. Tego nie było do tej pory i to nie byłoby łatwe. To byłby mentalny proces społeczno kulturowych zmian, dla budowania nowych systemów wartości. A wartości to jest coś, co każdy z nas przyjmuje indywidualnie. Wielu z nas musiałoby się przekonać, że agresja nie prowadzi do niczego dobrego. Że agresja i konfrontacja to krótkotrwałe zwycięstwo. Że lepiej się zjednoczyć wokół jakiejś idei. Że lepiej konsultować się z różnymi środowiskami które myślą inaczej, aby starać się je zrozumieć, dlaczego myślą inaczej i starać się znaleźć wspólny środek. Pozytywne podejście do różnorodności, to jest coś cudownego. Mamy w tym kraju prawie 38 milionów mieszkańców. Jest absurdalnym myślenie, że te 38 milionów, czy choćby 30, będzie myślało tak samo.

Bo nie może być tak, że dziś w naszym kraju, czują się w nim dobrze tylko ci, którzy głosowali na daną partię. Nie o to chodzi. Żadna z partii nie podejmuje wyzwania, aby zastanowić się wspólnie i przyszłościowo, czego społeczeństwo jako całość, oczekuje. Albo co możemy jemu zaproponować jako rządzący. Dzisiaj, propozycja rządzących to wulgaryzmy, to obrażanie się, to permanentne kłótnie, oskarżanie jedni drugich. Czy to jest wzór dla społeczeństwa? A społeczeństwo obserwuje to i imituje, i to jest przykre i bolesne.

Chodzi o to, co mówiłem wcześniej – o sens budowania pewnej kultury społeczeństwa, tego kraju, trzeba zrozumieć zdecydowaną większość, której trzeba zaproponować pewne wartości, pewien kierunek działań. Żeby wszyscy czuli się w tym kraju dobrze.

Na pewno wiele konwencjonalnej ‘’broni politycznej’’ byłoby wykorzystane przeciwko takiemu podejściu, takiemu myśleniu, takiemu ruchowi społecznemu czy ugrupowaniu. Dzisiejsze partie mogłyby poczuć się zagrożone utratą swojego elektoratu. Ale nic bardziej mylnego. Zwycięska partia rządząca rozmawia z opozycją. A nawet mogłaby skorzystać z ich dobrych pomysłów, podpowiedzi. My rządzimy, ale Wy macie świetny projekt, dla wspólnego dobra całego społeczeństwa. Nie potrafię zrozumieć, bo to jest nielogiczne, dlaczego nikt z rządzących nie chce pójść tą drogą. Dla mnie to jedynie słuszna, kiedy naprawdę mówimy o dobru nas wszystkich.

 

Więc dziś obywatele opuścili ramiona i mówią„nie da się” i zostawiamy nasz kraj tym, którzy na siebie szczują, podjudzają, podkopują. Dlatego ludzie nie chodzą na wybory, bo „co to da’’? I to jest wielki problem naszego społeczeństwa. Obojętność jest zła. To jest nasz kraj, więc warto zrezygnować z obojętności.

Jeśli spojrzymy na ostatnie wybory we Francji, na frekwencję, to wynosiła ona 77% uprawnionych do głosowania. U nas, jeżeli uda się przekroczyć 50%, to jest sukces. Prawie połowa społeczeństwa nie angażuje się w losy naszego kraju. Pytanie dlaczego? Bo od dawna jest podtrzymywana duża dychotomia – rozłączność rządu od społeczeństwa. Nie mamy rządu, który by rozmawiał ze społeczeństwem i który pytałby go, słuchał, czasami korygował, dla wspólnego dobra.

Porównanie jest bliskie do biznesu. Mając ‘’władzę’’, którą pełnię jako dyrektor odpowiedzialny za zasoby ludzkie w firmie międzynarodowej, pytam się moich podwładnych – co myślicie, jak uważacie? W jaką stronę wolelibyście pójść, dlaczego?

Partia rządząca mogłaby zrobić to samo. To dla nas oczywiste. Ta recepta jest oczywista dla Ciebie i dla mnie, ponieważ mamy inną, szerszą perspektywę. Uprawiamy sport, podróżujemy po świecie, jednoczymy się z wieloma różnymi od siebie ludźmi wokół jednej idei, nawet nie znając tych ludzi. Widzimy siłę w różnorodności, działamy lokalnie ale i potrafimy i chcemy rozwijać się razem, globalnie.

Rozmawiać, również z opozycją. Zapytać się, czy to, co jest dobre dla tego społeczeństwa? Nie tylko pytać tych, którzy głosowali na daną partię. Całego społeczeństwa. Czy uważacie, że to jest dobre dla kraju?  I takim podejściem, ta czy inna partia mogłaby zaszachować całą opozycję, bo wciągnęłaby ją do dyskusji i korzystała z najlepszych rozwiązań, które płyną z każdej strony.

Są w tym kraju wspaniali ludzie, to jest wspaniały kraj. Ale dzisiaj odwołujemy się do najgorszych, negatywnych uczuć, emocji. To jest bardzo złe przyszłościowo dla naszego społeczeństwa, bo naprawienie tego będzie wymagało dużo więcej czasu niż psucie.

Znowu posłużę się tu przykładem z biznesu. Pracuję w firmach, gdzie funkcjonują związki zawodowe. Jak wszyscy wiemy, silne przekonania pokutują, że te grupy traktowane są w firmie jak „opozycja”, jako hamulec, jako przeciwwaga do zarządzania, do rozwoju. Ale już dawno zrozumiałem, że najlepszym sposobem na współpracę ze związkami zawodowymi jest zaproszenie ich do dyskusji – do konsultacji, do pytań o wspólne rozwiązania. Do tłumaczenia pewnych kwestii, dlaczego coś ma być zrobione, dlaczego musimy zmienić strukturę lub zwolnić kilka osób? Dlaczego oczekujemy, aby ludzie pracowali inaczej? I to jest ta słuszna droga. Droga dialogu. Dzisiejsze partie rządzące mogłaby to zrobić, ale tego nie robią. Z różnych względów.

Można rozmawiać bez agresji, można znaleźć nić porozumienia nawet z innym gatunkiem. Jestem miłośnikiem zwierząt, natura dla mnie ważna. Miałem psa, konia. Można wytrenować konia sportowego batem, przymusić do wykonywania pewnych ruchów. Ale ten koń nigdy nie będzie twoim przyjacielem. Pewnego dnia on cię zawiedzie. Stanie przed przeszkodą i cię zrzuci. Więc chodzi o to, aby znaleźć porozumienie na poziomie pozytywnej motywacji. Pozytywnych komunikatów. Tego, co nas łączy.

Kolejny przykład sportowy – z maratonu biegowego. Kilkadziesiąt tysięcy osób startuje w jednych zawodach. Dlaczego tutaj, nasze społeczeństwo nie miałoby „wystartować razem” i biec do jednego celu. To jest możliwe. Oczywiście, będą liderzy, ale biegniemy wszyscy, wspieramy się, razem podejmujemy ten sam wysiłek, dla wspólnej idei, jaką jest Polska.

Krok po kroku, potrzeba w naszej przestrzeni społeczno-politycznej, odwagi i osób, które nie są nastawione na agresję, na jednostronne patrzenie tylko z pozycji jednej partii. Musimy patrzeć szerzej i dalej, niż czubek własnego nosa.

Wydaje mi się, że mamy pewien problem społeczno-historyczny. Żadna z sił politycznych nie stara się wskazać pewnej nowej drogi  dla tego kraju. Bo jeżeli weźmiemy takie emblematyczne przykłady krajów Europy, jak Szwajcarzy – to myślimy zegarki, banki, złoto, czekoladki Toblerone, piękne góry, bogaty kraj, mamy pewne wyobrażenie. Jeżeli mówimy Hiszpania – myślimy plaża, słońce, zabytki, wino, korrida, itd. Kiedy mówimy Polska, to niestety nie mamy dzisiaj zbudowanej jasnej i wyraźnej wizualizacji, jasnego emblematu kulturowego, z którym większość społeczeństwa mogłaby i chciała się identyfikować.

Ciągle nasz wizerunek jest rozdzierany przez nas samych – przez jedną czy drugą partie. Nie ma spójności społecznej. Jesteśmy młodą demokracją i nie wszystko jest idealne, ale z drugiej strony ze straszną brutalnością niszczymy to, co tak mozolnie budujemy.

Nie potrafimy się cieszyć z tego, co osiągnęliśmy. To co się dzisiaj dzieje, to pójście w kierunku frustracji i politycy rozbudzają to doskonale, w społeczeństwie. Zawsze jest taka grupa społeczna, która jest przez polityków wykorzystywana. Której pewne wiadomości się powtarza, wtłacza do głowy. Jeżeli my będziemy się cały czas odwoływać do frustracji, co jest dosyć proste, bo każdy ma jakiś problem życiowy, to jest to bardzo łatwy instrument i ludzie w to pójdą. Bardzo łatwo i wygodnie jest mówić, że winni są wszyscy, tylko nie my, na moje problemy. Szukamy winnych, rozniecamy to, co nas dzieli, kto zawinił, w czym zawinił, kogo ukarać, komu więcej krwi upuścić.

Dziś nikt nie daje innego wzoru myślenia. Zastanówmy się, co możemy zrobić lepiej, wspólnie, razem – w kraju ale i we współpracy z innymi państwami europejskimi, i tak dalej. Na taki program polityczny chętnie bym zagłosował, podpisałoby się wielu. Powinien powstać rząd, który będzie miał wizję społeczną tworzenia jedności, aby również uczyć  społeczeństwo brania odpowiedzialności za to, co robi, co mówi. Zjednoczmy się, połączmy się. Mimo różnic. Poszukajmy wspólnego celu, tak jak funkcjonuje to doskonale w sportowym życiu. Aby zapytać społeczeństwa, kim chcemy być? Tego mi brakuje. I powtórzyłbym to publicznie.

Tym byliby wszyscy zdziwieni, gdybym ja i wszyscy dla których ważne jest wspólne dobro, a jest nas wielu, nie odpowiedzieli agresją na brutalne ataki polityczne. I to byłoby coś nowego, to byłaby ta różnica. Nowy początek. Bo tak naprawdę coś lub ktoś może dotknąć, obrazić, jeżeli ty na to pozwalasz. Ale jeżeli jesteś poza dotychczasowym schematem politycznym, lub ponad nim, to cię nie dotknie ta brudna gra, bo jesteśmy i chcemy być, ponad nią. Kto z Was pamięta dokument „Zaklinacz Psów” ten wie, o czym mówię. Chodzi o dawanie takiej postawy, wzoru, która jest różna od dzisiejszego języka polityki, języka agresji, niczym rozwydrzonych dzieci w piaskownicy którzy tylko obrzucają się wyzwiskami.

Naprawdę można inaczej. Ludzie są zmęczeni grą, chcą odejść od agresji. Jeśli stosować krytykę, to na pewnym poziomie kultury, bez uwłaczania komukolwiek, z którejkolwiek strony politycznej. Zbudujmy kulturę przyszłości tego kraju, nie zapominając oczywiście o przeszłości. I koncentrujmy się na tym, co jest przed nami – na szansach, na cieszeniu się tym, co już osiągnęliśmy.

 

Dziękuję za rozmowę

Z Leszkiem Porembskim rozmawiał Jarosław Waśkiewicz,
redaktor naczelny Biznesu na fali,
Prezes Klubu Marka jest kobietą,
autor Pochwały Wartości

 

Przeczytaj także: List otwarty – zaproszenie: „Rok kobiet i niezwykłości na 100-lecie niepodległości Polski. Zapraszamy do inspirujących rozmów i spotkań Biznesu na fali i Klubu Marka jest kobietą

 

 

Foto: Piotr Wieliczko ELITE PHOTO & FILM // Facebook

Related Post