Ważkie sprawy naczelnego. Strategicznie o Polsce z Kamillą Daroszewską, członkinią Rady Ekspertów Biznesu na fali

„Jesteśmy nauczeni, wyuczeni, że wszystko nie było nasze, o niczym nie decydowaliśmy i w związku z tym nie musieliśmy brać odpowiedzialności. Raczkujemy w dzieleniu się tym co mamy, dla dobra wspólnoty. Chcielibyśmy żyć z dnia na dzień tak jak na zachodzie, z mentalnością jednak naszą, bez przygotowania, bez realnego obrazu tamtej pracy, wysiłku, umiaru, radości z codzienności, mentalności, społecznego zaangażowania, poczucia wspólnoty, odpowiedzialności. Jest to dla nas ogromna nauka do przerobienia. Mniej mieć, bardziej być – w rozmowie, w byciu w kulturze, we wspólnocie i w tworzeniu w ogóle. Ale myślę, że jesteśmy na dobrej drodze…” – opowiada Kamilla Daroszewska w rozmowie z naczelnym Biznesu na fali.

Co jeszcze mamy do zrobienia? My jako społeczeństwo żyjące pomiędzy wschodem a zachodem.

Socjologowie pytani na początku lat 90 – tych o to, jak to będzie teraz, tu, w krajach postkomunistycznych, czy przejdziemy okres przyspieszonego rozwoju, czy wskoczymy już od razu na poziom „zachodu” z oczekiwaniami, ale bez potencjału gospodarczego – nie wiedzieli co odpowiedzieć, nie było w historii takiej sytuacji…

50 lat niewoli komunizmu – wiele zagadnień do przetransformowania i przemodelowania. Czy nasze społeczeństwo będzie się rozwijało ewolucyjnie czy rewolucyjnie? Jakie będą tego konsekwencje? Czy doskoczymy natychmiast do standardów europejskich? Pod każdym względem? Albo pod jakim?

Jest to praca na żywym organizmie, a my w nim jesteśmy niejako trochę jak te króliki doświadczalne.

Wskoczyliśmy nagle w wolność, w latach 90tych. Nie mięliśmy „normalnych” jak na zachodzie, wolnych lat 50, 60, 70, 80, które spokojnie mogły nas przygotować.  Zostaliśmy z dnia na dzień wypuszczeni zza muru komunizmu do świata wolności, kapitalizmu, który na zachodzie miał czas się rozwinąć.

Myślę też, że chcielibyśmy żyć z dnia na dzień tak jak na zachodzie, z mentalnością jednak naszą, bez przygotowania, z wyobrażeniami o tym jak ludzie żyją tam. Chcieliśmy i chcemy żyć tak jak oni, w takich domach, z takimi zasobami, z taką służbą zdrowia…itd. Ale jak ONI żyją?

A no właśnie. Z taką, teorią wyobrażeniową na ten temat, z fantazjami o tym, jak to jest tam, chodzimy z „wizją”, ale bez realnego obrazu tamtej pracy, wysiłku, umiaru, radości z codzienności, mentalności, społecznego zaangażowania, poczucia wspólnoty, odpowiedzialności.

Skutek?

W Polsce od razu chcieliśmy tacy być. Niestety, jest bardzo liczna grupa (ponad 30%) która nie skorzystała na transformacji, odczuła skutki zmian – jako zostawienie, opuszczenie, pozostawienie samym sobie.

Mamy zatem problem: czy nie mogliśmy o to bardziej zadbać? Żeby nie było takiej dysproporcji społecznej? To są bardzo poważne problemy społeczne.

Niezadowolenie, odczuwalna w rzeczywistości coraz większa przepaść między ludźmi. A niezadowolenie łączy.

Zadowolenie jest indywidualne.

To w kontekście chociażby takim, dlaczego intelektualiści, ludzie sukcesu nie zbiorą się i nie wyjdą na ulice. Bo sukces jest indywidualny, prywatny, mój, twój. Zamknięty w gabinecie, książce, własnym prywatnym świecie. Tak, tu współdziałamy, współpracujemy, ale trudno sobie wyobrazić grupy intelektualistów idące razem –  na wiecu.

Bardzo odczuwalna jest w życiu społecznym konsekwencja niewoli i tego, że nic nie było nasze, o niczym nie decydowaliśmy i w związku z tym nie musieliśmy brać odpowiedzialności.

Jesteśmy nauczeni, wyuczeni, że wszystko nie było nasze. My mamy dopiero 25 lat doświadczeń w wolnym kraju i wiemy, że mamy swoje nieruchomości, swoje samochody, a dalej i co ważniejsze, odpowiedzialność. Odpowiedzialność za siebie i swoje życie, za stan w jakim się znajdujemy, za miejsce w jakim mieszkamy, za stan naszego konta. Raczkujemy w dzieleniu się tym co mamy, dla dobra nas, dla dobra wspólnoty.

Jeszcze przed chwilą samochody były na przydział, na mieszkanie też czekało się z przydziału – za awans, za bycie w partii. To nie jest prehistoria – tak było przed chwilą.

Jak coś jest nasze to chcemy pokazać innym, że tak bardzo nasze, że musimy to odgrodzić. Domy, bloki, cale osiedla. Jesteśmy na początkowym etapie rozwoju kompetencji społecznych i ducha wspólnoty.

Jeżeli coś jest nasze, to nie znaczy, że musimy to ogrodzić. Szanujmy to co nie jest nasze, bo jest przecież czyjeś. Ba, może to jest nasze wspólne? Jest to dla nas ogromna nauka do przerobienia. Ale myślę, że jesteśmy na dobrej drodze…

Mamy w głowie historię traum, nie zwycięstw. Porażek, uciemiężenia, bólu, wykorzystania. Widać więc, jaka jest podstawa – niezadowolenia i braku wiary w dobry los, powodzenie, współpracę, zaufanie, wspólnotowość, wsparcie wzajemne.

Podstawą naszego nieszczęścia jest również to, co nas wyróżnia. Jest nią religia. Ale nie sensu stricte tylko to, w duchu jakim jesteśmy wychowywani. Nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak bardzo zbudowana jest na tym nasza cała mentalność. Bycia biednym, poddanym, uciemiężonym. Sztywno ustanowionych ról dla kobiety i mężczyzny (co w ogóle nie przystaje do współczesnego świata) i takich wartości, że trzeba być uciemiężonym. Będziesz w raju jak będziesz ostatni. Oddania wszystkiego co masz, niezarabiania pieniędzy.

„Jak ktoś coś ma, to znaczy, że ukradł, bo uczciwie człowiek by się tak nie dorobił” – znane?

I dopóki się nie zmieni tego interpretacja, to będzie tak, jak jest.

Przecież wystarczy włączyć telewizję i zobaczyć, jak można w ramach wiary katolickiej i chrześcijaństwa śpiewać gospel i cieszyć się do Pana Boga. Rośnie się wtedy inaczej. Co tydzień jest się w takiej wspólnocie, która się raduje. (Chwalmy Pana).

Tymczasem wszystko możemy powiedzieć o naszym kościele, ale na pewno nie to, że idziemy do świątyni po to, aby się cieszyć.

Do kościoła idziemy po to, aby prosić o wybaczenie – czyli na pewno się coś źle zrobiło. Żałować za grzechy. Musimy więc pokornie ugiąć głowę i żałować, żałować, żałować.

Cała nasza historia i budowanie naszej świadomości na traumach – to jest dramat naszych czasów (i pewnie nie tylko naszych).

Gdzie widzę nadzieję?

W tym, że połowa Polaków widziała świat i że wie, że może być i można żyć inaczej. Że jest inna rzeczywistość i mentalność, że ci ludzie, którzy wyjechali, wchłonęli ten świat, w którym można się cieszyć życiem. Tak po prostu. Świat, w którym jest dobrze, można być dobrym i gdzie zarabianie pieniędzy jest okay. A to, że mój sąsiad jest bogaty to jest super, bo to znaczy, że ja też mogę.

A, a ‘propos wyobrażeń o których wyżej i naszego obrazu świata „Tam, na zachodzie”.

Paradoksalnie, gdy pozna się tamtych ludzi i ich codzienność, okazuje się, że ludzie za granicą nie mają często lepiej/więcej od nas. Kiedy mówimy o zachodzie, znajdziemy mnóstwo przykładów ludzi o podobnych stanowiskach do naszych w Polsce, którzy mają gorsze samochody od nas, żyjących w skromnych mieszkaniach i z naszego punktu widzenia są biedniejsi (skromniejsi?).

Różnica polega jednak na tym, że oni nie upatrują swojej wartości, swojego szczęścia w pieniądzu i majątku. Mają za to wartości bycia we wspólnocie i tworzeniu, przeżywaniu życia i świata. W rozmowie, w byciu w kulturze, w tworzeniu kultury, tworzeniu w ogóle. W edukacji, w radości życia codziennego, w spotkaniach, docenianiu, równowadze.

I tego nam życzę. Mniej mieć, bardziej być. Zanim będzie za późno.

Rada Ekspertów Biznesu na fali – dowiedz się więcej
Rada w działaniu – kliknij po więcej

Kamilla Daroszewska – członkini Rady Ekspertów Biznesu na fali

Jest właścicielem firmy Wellbeing Options® w ramach której prowadzi warsztaty i szkolenia z zakresy Wellbeing i Komunikacji  dla CEO, kadry managerskiej i pracowników. Współpracuje z Workplaces Options ® (Wielka Brytania) prowadzącej Program Pomocy dla Rodzin i Pracowników (Employee & Family Assistance Programme EFAP), oraz Firmą Shepell – Fgi Prowadzącej Program Employee and Family Assistance EFAP MONTREL.

Doradca, konsultant biznesowy, mediator, trener, life coach. Prowadzi konsultacje indywidualne, treningi i warsztaty z szeroko rozumianego rozwoju osobistego.

Budzi ludzkie umysły od zasiedzenia w ograniczających przekonaniach, zadaje pytania, które kierują ludzi do wewnątrz.

Obywatel Europy.

Jej motto to „niemożliwe jest możliwe”. Siewca pogłębionej świadomości, która prowadzi do odpowiedzialnych decyzji, komunikacji opartej na zaufaniu.

kontakt@wellbeing.com.pl

„Ważkie sprawy naczelnego” czyli rozmowy o Polsce i Polakach teraźniejszości i przyszłości. Strategicznie o Polsce, tożsamości, wartościach, kierunkach rozwoju, tworzeniu nowych idei. Lokalnie i międzynarodowo, pod patronatem Rady Ekspertów Biznesu na fali, razem ze środowiskiem nauki i biznesu, liderami zmian, twórcami możliwości i szans, tworzymy przestrzeń dialogu i wariantów, poszukując odpowiedzi na to, co nas łączy, dlaczego dzieli i co może budować dla wspólnego, lepszego jutra.
Zapraszam serdecznie, Jarosław Waśkiewicz, redaktor naczelny Biznesu na fali
redakcja@biznesnafali.pl

 

Related Post