Szklany sufit? Czy w Polsce nadal kobieta nie może być lepszym szefem? Raport Klubu Marka jest kobietą

”Tylko 16% Polaków uważa, że to kobiety są lepszymi szefami niż mężczyźni. Wśród mężczyzn jeszcze mniej badanych wskazuje na kobietę jako dobrego przełożonego, bo tylko 12%. Co czwarty respondent mówi, że woli mieć szefa mężczyznę, a nie kobietę – tak wynika z raportu pt. „Czy Polak ufa swojemu pracodawcy?” ogłoszonego przez agencję Procontent Communication http://markajestkobieta.pl/aktualnosci/w-polsce-nadal-kobieta-nie-moze-byc-lepszym-szefem-wyniki-badan-sw-research-i-procontent-communication/

Najmniejszym zaufaniem darzą kobiety jako szefów osoby dojrzałe, które swoją aktywność zawodową zaczynały ponad dekadę temu. Na panie jako dobrych przełożonych zagłosowało najmniej osób z przedziału wiekowego 35-49 lat. „Badanie to pokazuje jasno, że nadal warto pracować nad wizerunkiem kobiet jako liderów i szefów. Firmy, które mają w swoich szeregach szefów kobiety powinny podkreślać ich dokonania oraz walczyć ze  zjawiskiem tzw. „szklanego sufitu”, który nadal w Polsce częściej dotyka Panie niż Panów” – podkreśla Iwona Kubicz z Procontent Communication.

A jak Ty uważasz i jakie są Twoje doświadczenia, spostrzeżenia? I czy mężczyźni (a może kobiety) tak źle znoszą sukcesy innych kobiet? Klub Marka jest kobietą, pod patronatem Biznesu na fali i ThinkBIG, zaprasza do dyskusji: redakcja@biznesnafali.pl

Uważam, ze ocena kwalifikacji szefa i zdolności jego zarządzania pod kątem płci jest niepoważna. Rozumiem jednak, ze badanie ma na celu sprawdzanie zmian w zachowaniach społeczeństwa. Generalizując temat i patrząc na charakterystykę ogółu kobieta zawsze będzie się kojarzyć z łagodnością a mężczyzna z agresją. Z podświadomością ciężko „walczyć”. U podstaw leży to jakie cechy ogólne są bliższe respondentom w wyobrażeniu o swoim obecnym lub przyszłym pracodawcy i z czym potencjalnie lepiej się czują. Też jakie mają doświadczenia i w związku z tym zdolność wyobrażenia o tym, co jest możliwe i jakie to jest.

Wynik badań specjalnie mnie nie zaskakuje. Jako społeczeństwo z dość sporym ładunkiem sceptyzmu jeszcze przez jakiś czas będziemy oczekiwali, że kobieta powinna w pewnym sensie „uwiarygodnić” się w pozycji szefa. Szczerze oceniając, ja sama nie byłabym w stanie odpowiedzieć na tak prosto postawione pytanie. Każdy „dobry szef” ma zespół cech wspólnych natomiast zawsze będą istniały mniejsze lub większe różnice w obszarze umiejętności i zachowań miękkich.

Warto też zauważyć, ze Polska w rankingu oceny równości płci, publikowanym przez World Economic Forum, mieści się na 38 pozycji wśród 144 państw i jest to progres względem wcześniejszego roku o 13 miejsc (http://reports.weforum.org/global-gender-gap-report-2016/rankings/).

Z czasem zapewne wynik i tego rankingu będzie się zmieniał.

Alina Angielczyk, Managing Director Hapag-Lloyd Polska Sp. z o.o
www.hlag.com

To przykre gdy slyszy się takie wyniki badań, bo pomimo iz żyjemy w 21 wieku to dyskryminacja kobiet jak najbardziej nadal pokutuje. Z wlasnego doświadczenia wiem, że pleć nie ma znaczacego wplywu na sprawowane kierownicze stanowisko, czy to kobieta czy mężczyzna jakość pracy jest zależna od zaangażowania, umiejętności i charakteru szefa.

Mialam za zwierzchnikow zarowno kobiety jak i mężczyzn a niejednokrotnie sama zajmowalam kierownicze stanowisko. Spotkalam sie z przypadkami gdzie to kobieta-szef byla bardziej konkretna i miala wiecej zdecydowania od mężczyzny-szefa.

Kobieta, bedaca matką i zoną, z założenia będzie bardzo dobrze zorganizowana, natomiast zdobyte doświadczenie pozwoli na owocne i efektywne kierowanie zespolem. Chce jednak zwrócić uwage na to, iż pleć nie jest wykladnikiem i nie orzeka o fachowosci czy profesjonalizmie.

Zazdrość o sukcesy współpracowników dotyka zarówno kobiet jak i mężczyzn i choć częściej to wlasnie kobiety gorzej sobie z nia radza, jednak  nie przesadza to o podrzędności kobiety jako szefa. Jest to raczej kwestia indywidualna nie majaca wplywu na zajmowane stanowisko.

Czasami odnosze wrażenie, że kobiety są demonizowane, co spowodowane jest tym, że mezszczyzni się ich zwyczajnie boja, co nie ulatwia kobietom wladzy w tym patriarchalnym świecie. W obydwu przypadkach, czy to mężczyzna, czy kobieta jest szefem, bez zmian pozostaje to, że wykonywanie zadań opiera się na współpracy i partnerstwie.

Nachodzi mnie taka konkluzja, ile jeszcze czasu musi upłynąć aby wszystkie te mity traktujace o tym, że to kobieta jest mniej kompetenta i nieadekwatna do roli zwierzchnika, zostaly wlozone miedzy bajki?

Być może to od nas kobiet zależy jak świat odbiera nas postrzega, gdy kobiety chetniej będą siegać po władze tym samym bedą miały możliwość zburzenia tych wszystkich krzywdzących i niesprawiedliwych stereotypów.

Wioletta Chrószcz, Ambasadorka Klubu Marka jest kobietą

 

 Mam 36 lat a w zarządach jestem od sześciu lat. W branżach których byłam nie spotykałam zbyt wiele kobiet na tych stanowiskach, więc głównie sprawy załatwiałam z mężczyznami i to zawsze starszymi od de mnie. W większości przypadków na pierwszej rozmowie to pierwsze minuty były głównie na ‘udowodnieniu, że nie jestem wielbłądem” tak to nazwałam. Mam na myśli fakt, że mężczyźni na pierwszym spotkaniu podchodzili do mnie z wyższością i czasami nawet z ironią. Mnie to jeszcze bardziej motywowało do tego, aby być opanowaną i mega merytoryczną. Zawsze ze spotkania wychodziłam z poniesionym czołem i satysfakcją a panowie z szacunkiem do mnie – przynajmniej na płaszczyźnie zawodowej. Wiele razy bardzo dużo kosztowało mnie to stresu, ale to tylko ja o tym wiedziałam.  Pewnego razu usłyszałam nawet od właściciela grupy w której pracowałam „Joanna, znam ciebie długo i wiem, że jesteś silna i pracowita – dlatego niektórzy myślą, że nie jesteś prawdziwą kobietą” – to był w gruncie rzeczy miał być komplement z jego strony :-).

To jaka jest prawdziwa kobieta? 🙂 pewnie dla każdego jest to inne pojęcie. Jako szefowa zawsze miałam rewelacyjne relacje z moimi zespołami, oparte na szacunku i zaufaniu. Wyznaję bowiem zasadę, że szacunek zawodowy do szefa trzeba mieć z uwagi na jego umiejętności a nie na jego pozycję siły. Z uwagi, że mam doświadczanie w międzynarodowych zarządach z kilku krajów to śmiało mogę powiedzieć, że niestety w Polsce jest duża agresja płynąca ze świata mężczyzn na wysokich pozycjach. Wiele razy myślałam, dlaczego tak jest. Czy może nasza historia kraju – czasy komunizmu – nadal mają tak silny wpływ na ludzi? Dlaczego ludzie uważają, że gdy masz pozycje to musisz czuć się ważniejszy od innych? Czy okazanie szacunku do drugiego człowieka to pokazanie swojej słabości – bo przecież to nie męskie? Wiem jedno, że z uwagi na wiele złożonych przyczyn kobiety muszą walczyć o szacunek w biznesie. Ktoś mi powiedział, że kobiety są bardziej agresyjne niż mężczyźni – pytanie dlaczego? Może, gdy kompetencje, wiedza i umiejętności kobiecie nie wystarczają, aby mężczyźni traktowali ją poważnie, to może trzeba zacząć mówić językiem mężczyzn, aby oni mogli zrozumieć 🙂

Joanna Gosiewska-Giralt, JG Bussines Support Sp. z o.o.
http://jgbs.pl

 

 Bazując na własnym doświadczeniu wiem, że mężczyźni nie do końca lubią kiedy kobiety rządzą. Większość z nich odczuwa zagrożenie własnego ego, uzasadniając to tym, że kobiety są mniej stabilne emocjonalnie, czy też bezpodstawnie, że ich rola jest inna, co związane jest z przekonaniami modelu religijno-kulturowego, w którym nasze pokolenie zostało wychowane.

Generalnie w naszym kraju wciąż istnieją pewne stereotypy w stylu: ‚mężczyzna musi być mężczyzną’; „mężczyzna musi rządzić”, „kobieta jest słaba”, „kobieta powinna zajmować się domem”. Spotykamy się więc z sytuacjami, w których kobiety zdobywają doświadczenie, kształcą się, szkolą i co? Chciałyby się realizować, ale przychodzą do firmy, na czele której stoi dyrektor z pokolenia urodzonego w latach 1954-1965 i kiedy one dają mu wskazówki, mając rację, zachęcają do tego aby spojrzeć na sprawy z innej perspektywy, bo wiedzą, że tak jest bardziej racjonalnie, logicznie – on traktuje je jak dzieci, bo zwyczajnie obie strony nie wyrobiły w sobie odpowiedniego systemu komunikacji międzypokoleniowej, który jest niezbędny aby pokonać barierę pokoleniową i zwyczajnie dyrektor żyje w przekonaniu, że „jak jesteś młodsza to musisz być głupsza” lub „jestem większy, starszy, muszę być mądrzejszy”.

W pracy trenerskiej i coachingowej poznaję kobiety mądre, inteligentne, które nie tylko posiadają doświadczenie, podejmują wyzwania, ale również wyróżniają się kreatywnością i umiejętnością szybkiego rozwiązywania problemów. Kobiety, które zarządzają sukcesywnie swoimi biznesami i zarządzają pracownikami. Te kobiety poprzez przekonania i krytykę docierającą do nich ze świata zewnętrznego, czasami tych superlatyw wręcz w sobie nie widzą.

Zauważcie jednak, że nie ma wyznacznika. Że to, co słyszymy, nie musi być prawdą.

Wszystko jest kwestią stereotypów, przekonań innych ludzi, które od dzieciństwa były w nas kształtowane. Kwestią modelu religijno-kulturowego, w którym zostaliśmy wychowani i który nie ma znaczenia, dopóki nie nadamy mu znaczenia, dopóki sobie na to nie pozwolimy. Osobiście wiem, że w pracy niełatwo się z tym uporać, dlatego bardzo ważne jest aby budować w sobie odpowiednie przekonania, o których kreowaniu mówię więcej podczas warsztatów rozwoju osobistego.

Czy kobiety źle znoszą sukces innych kobiet? Myślę, że nie. Że powstaje coraz więcej klubów i spotkań dla kobiet, w których stanowią dla siebie wzajemne wsparcie. Rzadziej rywalizujemy, częściej tworzymy coś wspólnie, dzielimy się doświadczeniami, dodajemy sobie skrzydeł.

Jeśli chodzi o mężczyzn, doceniłybyśmy gdyby panowie wspierali nas w rozwoju. Kobieta spełniona zawodowo, to kobieta szczęśliwa. Ostatnio słyszałam taką anegdotę: „Z niewolnika nie ma pracownika”, w pełni się z nią zgadzam w kontekście kobiet, które są ograniczane zawodowo, a Wy?

Najważniejsze to robić swoje i wiedzieć, kim chce się być. Jak mawiał Steve Jobs: „Twój czas jest ograniczony, więc nie marnuj go na życie cudzym życiem. Nie daj się złapać w pułapkę przeżywania życia, będąc sterowanym przez innych. Nie pozwól, by zgiełk opinii innych zagłuszył Twój wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miej odwagę podążać za swoim sercem i intuicją. One jakimś cudem już wiedzą, kim tak naprawdę chcesz zostać. Wszystko inne ma wartość drugorzędną!”. Pozwolę sobie dodać, że jeśli jesteś kobietą i jesteś/chcesz być szefem to wiedz, że masz do tego prawo, że poprzez spełnianie własnych marzeń dążysz do samorealizacji i że możesz robić to równie dobrze lub lepiej od mężczyzn.

Joanna Jakubowska, Trener języka angielskiego | Trener rozwoju osobistego| Coach

„To nad czym należy się pochylić, to DLACZEGO kobiety jako szefowe są tak nisko oceniane. Gdzie jest błąd w zachowaniach lub jakich kompetencji paniom brakuje. Powszechnym jest dzisiaj fakt, że pozyskujemy wysokie stanowiska, przyjmując literalnie męską postawę i sposób bycia. W efekcie zachodzi brak spójności, wiarygodności i trudność w zdobyciu pozycji naturalnego lidera, za którym chce podążać grupa. Warto czerpać od mężczyzn w zakresie UMIEJĘTNOŚCI, które budują ich siłę w biznesie, zachowując przy tym magię kobiecości.”

Joanna Janowicz, doradca biznesowy, strateg marki, trener rozwoju osobistego
http://joannajanowicz.com/

Odnosząc się do wyników opublikowanych badań, najprościej jest powiedzieć, że dowodzą one nierówności płci oraz zakorzenionych nadal w naszej mentalności stereotypów społeczno-kulturowych. Taka interpretacja jest jednak moim zdaniem nazbyt dużym uproszczeniem. Nie kwestionuję, że zjawisko „szklanego sufitu” istnieje; uważam jednak, że przeprowadzone badanie bynajmniej nie dotyczy oceny kompetencji menadżerskich kobiet, lecz mówi o osobistych doświadczeniach respondentów ze współpracy z kobietami.

By lepiej zrozumieć tę myśl, wyobraźmy sobie na chwilę, że badanie dotyczy preferowanego modelu szkolnictwa podstawowego. Osoby kształcone w systemie 8-klasowej podstawówki – wspominając z nostalgią swą młodość, szkolne przyjaźnie – bez wahania uznają ten model kształcenia za lepszy, niż system z gimnazjami. Odpowiadając na tak postawione pytanie nasz mózg sięgnie do własnych doświadczeń i nie będzie czuł potrzeby szukania „twardych argumentów” na zewnątrz, np. wertowania wyników międzynarodowych badań na temat kompetencji posiadanych przez gimnazjalistów.

Zastanówmy się zatem, dlaczego tylko kilkanaście procent respondentów ma pozytywne skojarzenia z kobietą w roli szefa? Tu znów, rozumując „na skróty” można by powiedzieć, że duża grupa badanych nie ma doświadczeń z kobietą-szefem, bo jak wiadomo statystycznie rzecz biorąc to mężczyźni częściej pełnią kierownicze stanowiska.

Moim zdaniem, źródło takich a nie innych rezultatów badań tkwi w naszych doświadczeniach z kobietami generalnie, a konkretnie z emocjonalną stroną kobiecej psychiki. Mam tu na myśli konstrukt określony przez Eckharta Tolle jako „zbiorowe ciało bolesne”, będące rodzajem bytu energetycznego, powstałego w rezultacie nagromadzenia emocjonalnego bólu, jakiego kobiety doświadczały przez tysiąclecia. Te ogromne pokłady poczucia krzywdy, cierpienia i wściekłości, odpowiadają za takie a nie inne reakcje emocjonalne kobiet.

Spójrzcie na kobiety w swojej rodzinie – matki, teściowe, ciotki, siostry – i tak „z ręką na sercu” powiedzcie, jak wiele z nich jest świadoma własnych emocji i pracuje nad swoimi słabościami, a ile robi przysłowiowe „sceny” bez istotnego powodu?

Ile z nich automatycznie wybuchnie gniewem i zareaguje impulsywnie, gdy ktoś skrytykuje ich działania, a ile pomyśli ze spokojem nad niestandardowym sposobem wyjścia z zaistniałej sytuacji? Jak wypada statystyka w Waszych rodzinach?

Od szefa wymaga się, by podejmował racjonalne, wyważone decyzje, by zachował zimną krew w najbardziej stresujących sytuacjach, by nie unosił się, gdy usłyszy negatywny komentarz na swój temat.

Pracuję z kobietami i wiem doskonale, że wiele z nich takie cechy posiada – ale są to kobiety pracujące nad własnym rozwojem, świadome swoich emocji, których działania nie są dyktowane ewolucyjnymi wzorcami zachowań. Takie kobiety nie stanowią jednak większości statystycznego kobiecego społeczeństwa.

Zapewne mocno się teraz narażę wielu kobietom, ale uważam, że – niestety – jedynie kilkanaście procent z nas nadaje się do tego, by być szefem. Aby tę nienajlepszą statystykę poprawić, należy zachęcać kobiety do pracy nad własnym rozwojem i zwiększaniem samoświadomości, bo to przełoży się na pozytywne doświadczenia w relacjach z kobietami. Same działania o charakterze wizerunkowo-marketingowym, promujące kobiety w roli szefów, czy też narzucanie parytetów, nie da długofalowego rezultatu, jeżeli nie będzie to szło w parze z naszymi osobistymi, pozytywnymi doświadczeniami ze współpracy z kobietami.

Anna Kamińska, radca prawny, psycholog, coach

Dla mnie nie ma różnicy i uważam, że to nie płeć weryfikuje, czy ktoś jest dobrym szefem, przełożonym. Przede wszystkim kompetencje, umiejętności, wiedza i postawa, które szef posiada są decydujące. Dlatego tak istotne jest, aby stale się uczyć i rozwijać, inwestować w rozwój – w szkolenia z zakresu umiejętności miękkich. Temat rozwoju jest mi doskonale znany, prowadzę Centrum Rozwoju Profesjonalny Tutoring, które specjalizuje się w organizacji szkoleń z tego zakresu.

Jeśli chodzi o drugą kwestię, to muszę przyznać, że nie widzę powodu, dla którego warto przejmować się tym, że ktoś źle znosi sukcesy innych osób. To te osoby mają problem, który jest wynikiem ich słabości. Jeśli chcą sobie z tym problemem poradzić, to warto aby zainwestowały we własny rozwój.

Joanna Krzywkowska, założycielka i właścicielka Centrum Rozwoju Profesjonalny Tutoring
http://profesjonalnytutoring.pl/

W obecnych czasach, kobiety są bardziej niezależne i coraz bardziej ambitne, przez co stają się realną konkurencją dla mężczyzn, również na rynku pracy i w biznesie. Kobiety rozwijają się w sferze zawodowej, podnoszą swoje kwalifikacje i obejmują stanowiska kierownicze.

Czasy, kiedy kobiety siedziały w domu, zajmowały się sprzątaniem, gotowaniem i wychowywaniem dzieci minęły bezpowrotnie. Czy dobrze? trudno powiedzieć, ale to chyba naturalny proces skoro kobiety mają obecnie te same prawa publiczne, co mężczyźni i mało kto wyobraża już sobie inną sytuację.

Inną sprawą jest fakt, jak kobiety są postrzegane na stanowiskach kierowniczych, a tu opinia zależna jest od tego, kto ocenia stan faktyczny.

Uważam, że w tej kwestii nie powinna liczyć się płeć, a doświadczenie, kompetencje i wiedza.

Zazwyczaj jednak pracodawcy wolą zatrudniać mężczyzn, ponieważ oni nie zachodzą w ciążę, nie chodzą na urlopy wychowawcze i co za tym idzie na zwolnienia, kiedy dziecko choruje.

Moim zdaniem kobiety, które pełnią role kierownicze radzą sobie doskonale. Potrafią kierować, dogadywać się z ludźmi, realizować cele i zadania firmy, a przy tym są bardziej zorganizowane niż mężczyźni i co ważne potrafią być wielozadaniowe.

Faktem jest, że kobiety są bardziej chwiejne emocjonalnie i boją się podejmowania ryzykownych przedsięwzięć, ale za to są skłonne do szukania kompromisów i budowania długotrwałych relacji. Swoją pozycję opierają bardziej na zjednywaniu sobie ludzi niż ”łamaniu ich oporu”.

Dobry szef niezależnie od płci, to osoba, która potrafi rozpalić w swoich podwładnych ogień zdrowej rywalizacji, kreatywność i zaangażowania. Ale aby mógł to zrobić sam musi „płonąć”. Praca powinna być jego pasją i miejscem gdzie nie tylko realizuje swoje ambicje zawodowe, ale również jest prostolinijnym, sprawiedliwym i uczciwym człowiekiem.

Miałam przyjemność spotkać na swojej drodze dwoje ludzi- kobietę i mężczyznę, którzy byli nie tylko moimi szefami, ale przede wszystkim mentorami i przewodnikami na szlakach mojej kariery zawodowej. Doskonale wiedzieli, kiedy pochwalić swoich pracowników, a kiedy być wobec nich stanowczym.

Traktowali swoich podwładnych jak ludzi, a nie przedmioty, którymi można rządzić. Starali się być wyrozumiali, odczytywać ich uczucia i myśli. Kierowali się zaufaniem do swoich pracowników, pozwalali im na kreatywność i starali się dawać im wiele okazji do wykazania się.

Nigdy potem nie spotkałam już nikogo takiego, ale ich nauka, mądrość jaką mi przekazali i przyjazna atmosfera w jakiej dane mi było pracować pozostaną na zawsze w mej pamięci i sercu.

Do kierowania ludźmi potrzebne są określone predyspozycje i bez nich trudno być dobrym, profesjonalnym i jednocześnie sprawiedliwym szefem.

Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że takich predyspozycji nie posiadam. Mimo, że praca jest moją pasją i  wkładam w nią całe moje serce to wolę pracować na „zapleczu”. Wolę wykonywać polecenia niż dawać je innym, nie jestem asertywna ani stanowcza. Bardzo dużo wymagam od siebie, ale i od innych, dlatego podwładnym nie byłoby łatwo sprostać moim oczekiwaniom.

Dodatkowo uważam, że każdy człowiek powinien odpowiedzialnie podchodzić do swoich obowiązków i wykonywać je na czas. Ponieważ nie lubię zwracać nikomu uwagi i wytykać błędów, to sama wykonywałabym za nich pracę, a to po pierwsze, nie byłoby dobre dla nich, a po drugie sama bym się szybko wypaliła.

Jeśli zaś chodzi o rywalizację w firmie to jest ona obecna niezależnie od płci.  Dla kobiet – szefów zwykle wyżej zawieszona jest poprzeczka niż dla mężczyzn i to nie tyle przez ich zwierzchników, co kolegów.

Mężczyźni w głębi serca buntują się, kiedy rządzi nimi kobieta, w rozmowie z nimi są często speszeni i onieśmieleni, ale mają zdrowsze podejście do tematu niż same kobiety.

Panie, gdy szefową poznają od razu jako przełożoną to sytuacja wygląda dość klarownie i jasno. Gorzej jeśli są świadkami jej zawodowego sukcesu, wówczas sprawa się komplikuje. Koleżanka, która zmieniła się w szefową nagle nie rozumie ich narzekań, ma za to wymagania, czasami nawet pretensje i wydaje polecenia. Każdą uwagę na temat pracy odbierają bardzo personalnie, czują się gorsze od koleżanki na wyższym stanowisku, a to budzi frustracje.

Kobieta może być fatalną przełożoną, ale może też być liderem, za którym pójdziemy w ogień. To nie płeć o tym decyduje, a osobiste kwalifikacje, charakter i nastawienie do obowiązków.

Osobiście uważam, że doskonałym rozwiązaniem dla firm jest połączenie predyspozycji obu płci tworząc kadrę koedukacyjną. Zarówno kobieta jak i mężczyzna mogą wnieść pozytywne wartości do firmy. Ważne by uznać i zrozumieć różnice między nimi i wykorzystać zalety każdego z nich w określonych sytuacjach.

Aldona Michalak – pielęgniarka operacyjna

Na początku kariery zawodowej myślałam, że płeć nie ma znaczenia, ale z biegiem lat stwierdzam, że jednak ma. Kobieta na wysokim stanowisku budzi zdziwienie i to nie tylko w Polsce. Patrzy się na nią trochę podejrzliwie…Takie są moje obserwacje. Sama mam szczęście, gdyż Prezes firmy, w której pracuje bardzo docenia kobiety, ich zaangażowanie i możliwość prowadzenia kilku projektów jednocześnie.

Osobiście podziwiam wszystkie Panie, którym udało się przebić w męskim świecie biznesu. To nie jest prosta sprawa, w szczególności, że większość tych, które znam obok pracy zawodowej ma już dzieci. Podziwiam swoje koleżanki, które wychodzą z pracy po więcej niż 8 godzinach (nie oszukujmy się) i potrafią zorganizować jeszcze życie rodzinne, dokształcać się, dbać o siebie i nosić się z uśmiechem. Mocno kibicuję, zawsze! W kobietach jest wielka siła.

Karolina Paszkiewicz, Sunreef Yachts
http://www.sunreef-yachts.com/pl/

Szef kobieta czy szef mężczyzna? Osobiście uważam, że szanse na dobrego szefa wykazuje osoba, która:

– ma przygotowanie z zarządzania zasobami ludzkimi, bo budowanie sukcesu firmy zaczyna się i kończy na ludziach (nie podwładnych, a równoprawnych współpracownikach)
– posiada poczucie własnej wartości i nie umniejsza osiągnięciom współpracujących z nią osób
– kocha siebie miłością bezwarunkową, szanuje i docenia siebie, więc docenia również starania innych, a także wspiera na każdym etapie realizacji konkretnego projektu
– jest kreatywna, a więc potrafi oszacować kreatywność innych i zmotywować do dalszych starań
– jest sfokusowana na osiąganie sukcesu wg zdrowych zasadach współpracy, a nie rywalizacji
– posiada poczucie sprawiedliwości
– nie szczędzi pochwał, które nie tylko umacniają pracownika, ale i budują dobrą atmosferę w firmie
– posiada odwagę cywilną i umie przyznać się do błędów (nikt przecież nie jest nieomylny), a także przeprosić i poprosić o wybaczenie
– posiada cechy „radosnego budowniczego”, czyli nawet jeśli coś się nie uda (a ma prawo nie wyjść), nie będzie szukał „winnych”, a wyciągnie wnioski i z pogodą ducha skupi się na pracy
– jest tu i teraz (przeszłość należy do historii, przyszłość do wyobraźni, a to co istnieje to TU i TERAZ, w którym budujemy firmę)

Reasumując: wymieniony wyżej zestaw cech, moim skromnym zdaniem, nie jest przynależny płci. Raczej wiekowi, które  – jak wiadomo – zyskuje się wraz z mądrością życiową (nie mylić z inteligencją). Sądzę więc, że NAJLEPSZY SZEFEM jest SZEF NIEOGRANICZONY PŁCIOWO.

Aneta SkarżyńskiDyrektor ds. Kultury i Sztuki Fundacji  Polonia Union

„Jak cie widzą, tak cię piszą” – „i tak łatwo cię awansują” przyszło mi na myśl po przeczytaniu wyników badania. I choć niespecjalnie mnie one dziwią, ich powody mogą wychodzić poza klasyczny patriarchalny sposób myślenia. Odpowiednie przedstawianie siebie jest potężną bronią, która skutecznie wpływa na opinie i przekonania naszych pracowników, kolegów, szefów.  Panie odnoszące sukces i aktywnie planujące dalszą karierę, narażone są na niepochlebne komentarze zarówno ze strony mężczyzn jak i kobiet. Powątpiewa się w ich zdolności podejmowania decyzji, kwalifikacje, analizuje życie prywatne i rodzinne, na które to rzekomo nie mają już czasu. Niektóre zjawiska jak np. work – life balance czyli równoważenie życia prywatnego i zawodowego  dotyczą niemalże tylko kobiet. Nikt nie zapyta mężczyzny-szefa czy poświęca rodzinie i obowiązkom domowym odpowiednio dużo czasu. Jeśli kobieta wybiera pracę, naukę i zaangażowanie w życie zawodowe, prawie automatycznie znajduje się pod ostrzałem negatywnych opinii na swój temat. Dlatego kobiety nauczyły się nie mówić o swoich sukcesach, wiedzy czy doświadczeniu. Boją się „zająć swoje miejsce przy stole” jak pisze Sheryl Sandberg, żeby nie narażać się na analizę całego swojego życia. „Ona nie ma rodziny dlatego tak dużo pracuje”, „zaniedbuje dzieci”, „jest złą matką” – to częste komentarze, jakie słyszałam pod adresem kobiet-szefów. I te najbardziej łagodne. Mężczyzna nie będący pod taką presją chętniej mówi o swoich osiągnięciach, nadając nawet tym mniejszym rangę zdobycia Rzymu. Obierany jest przez to jako najbardziej odpowiedni a wręcz naturalny kandydat na szefa, osoba śmiała, przebojowa i przede wszystkim skuteczna. Nikt nie zapyta go o kwalifikacje. On je posiada bez względu na zajmowane stanowisko. Kobieta musi je udowodnić. Społeczeństwo patriarchalne nie odda pola bez walki.

Poza tym dla wielu kobieta to nadal bardziej Matka-Polka, orędowniczka domowego ciepła i spokoju niż analityczna, twarda i zdecydowana szefowa. Młodsze pokolenie, które jak wynika z badania łatwiej akceptuje kobietę- decydenta nie robi w moim przekonaniu niczego nadzwyczajnego. Młodzi ludzie po prostu dorastali przy większej partycypacji kobiet w przestrzeni publicznej. A to z kolei był sukces i wynik aktywnej działalności np. Kongresu

Kobiet, ruchów feministycznych czy mocnych postaw liderek domagających się wprowadzenia parytetów. Bez tej walki inne kobiety nie miały  by szans na zajęcie mocnych pozycji zawodowych.  I nadal mielibyśmy w głowie obrazki rodem z lat 50-tych, kiedy na męża wracającego z pracy czeka ciepły, dwudaniowy obiad.

Moje wnioski? Szefowie powinni o wiele bardziej zwracać uwagę na wyniki pracy żeńskiej części zespołu.  Sukces ma nie tylko wielu ojców, posiada także wiele matek, które niestety ciągle za często decydują się pozostać w cieniu.

Alicja Waldau, SimuCar

Zapraszamy na spotkanie Klubu Marka jest kobietą – kliknij aby dowiedzieć się więcej

 

Related Post