Szklany sufit? Czy w Polsce nadal kobieta nie może być lepszym szefem? Raport Klubu Marka jest kobietą

”Tylko 16% Polaków uważa, że to kobiety są lepszymi szefami niż mężczyźni. Wśród mężczyzn jeszcze mniej badanych wskazuje na kobietę jako dobrego przełożonego, bo tylko 12%. Co czwarty respondent mówi, że woli mieć szefa mężczyznę, a nie kobietę – tak wynika z raportu pt. „Czy Polak ufa swojemu pracodawcy?” ogłoszonego przez agencję Procontent Communication http://markajestkobieta.pl/aktualnosci/w-polsce-nadal-kobieta-nie-moze-byc-lepszym-szefem-wyniki-badan-sw-research-i-procontent-communication/

Najmniejszym zaufaniem darzą kobiety jako szefów osoby dojrzałe, które swoją aktywność zawodową zaczynały ponad dekadę temu. Na panie jako dobrych przełożonych zagłosowało najmniej osób z przedziału wiekowego 35-49 lat. „Badanie to pokazuje jasno, że nadal warto pracować nad wizerunkiem kobiet jako liderów i szefów. Firmy, które mają w swoich szeregach szefów kobiety powinny podkreślać ich dokonania oraz walczyć ze  zjawiskiem tzw. „szklanego sufitu”, który nadal w Polsce częściej dotyka Panie niż Panów” – podkreśla Iwona Kubicz z Procontent Communication.

A jak Ty uważasz i jakie są Twoje doświadczenia, spostrzeżenia? I czy mężczyźni (a może kobiety) tak źle znoszą sukcesy innych kobiet? Klub Marka jest kobietą, pod patronatem Biznesu na fali i ThinkBIG, zaprasza do dyskusji: redakcja@biznesnafali.pl

Uważam, ze ocena kwalifikacji szefa i zdolności jego zarządzania pod kątem płci jest niepoważna. Rozumiem jednak, ze badanie ma na celu sprawdzanie zmian w zachowaniach społeczeństwa. Generalizując temat i patrząc na charakterystykę ogółu kobieta zawsze będzie się kojarzyć z łagodnością a mężczyzna z agresją. Z podświadomością ciężko „walczyć”. U podstaw leży to jakie cechy ogólne są bliższe respondentom w wyobrażeniu o swoim obecnym lub przyszłym pracodawcy i z czym potencjalnie lepiej się czują. Też jakie mają doświadczenia i w związku z tym zdolność wyobrażenia o tym, co jest możliwe i jakie to jest.

Wynik badań specjalnie mnie nie zaskakuje. Jako społeczeństwo z dość sporym ładunkiem sceptyzmu jeszcze przez jakiś czas będziemy oczekiwali, że kobieta powinna w pewnym sensie „uwiarygodnić” się w pozycji szefa. Szczerze oceniając, ja sama nie byłabym w stanie odpowiedzieć na tak prosto postawione pytanie. Każdy „dobry szef” ma zespół cech wspólnych natomiast zawsze będą istniały mniejsze lub większe różnice w obszarze umiejętności i zachowań miękkich.

Warto też zauważyć, ze Polska w rankingu oceny równości płci, publikowanym przez World Economic Forum, mieści się na 38 pozycji wśród 144 państw i jest to progres względem wcześniejszego roku o 13 miejsc (http://reports.weforum.org/global-gender-gap-report-2016/rankings/).

Z czasem zapewne wynik i tego rankingu będzie się zmieniał.

Alina Angielczyk, Managing Director Hapag-Lloyd Polska Sp. z o.o
www.hlag.com

Według mnie to to nie fakt bycia kobieta czy mężczyzna powoduje, czy ktoś jest dobrym szefem czy liderem. Przede wszystkim kompetencje, umiejętności, wiedza i szacunek dla innych decydująca o tym. Dobry szef to ktoś, kto nieustannie się rozwija, szkoli oraz rozwój i szkolenia zapewnia swojemu zespołowi. Bo im bardziej kompetentny zespól, im lepsza atmosfera w zespole,  tym lepsze rezultaty bedzie osiągał szef i szybciej awansowal.

Zazwyczaj na poczatkowych szczeblach menadzerskich jest tyle samo mężczyzn co i kobiet. Im bardziej w góre, tym proporcje te zmieniają się na korzyść mężczyzn. Jeszcze na poziomie dyrektorow departamentow zdarza się równomierny podział stanowisk. Na poziomie n-1 bedzie to juz 10:1 a prezesem zazwyczaj jest mężczyzna.

To prawda, że kobieta musi wiecej «udowadniać» że jest warta swojego stanowiska i zaufania jakim obdarzają ją jej przełożeni. Panuje tez powszechne przekonanie, że to mężczyźni są bardziej dyspozycyjni i na nich można liczyc i że kobiety częściej zajmuja sie dziecmi. Gdy dzieci sa chore, to właśnie kobiety nimi częściej sie zajmuja i w efekcie czesciej moga miec « nieplanowane «  nieobecności w pracy. Prawda jest tez, ze nie jest latwo pogodzic kariere zawodowa z życiem rodzinnym. Zawsze cos dzieje sie kosztem czegos. W końcu doba ma tylko 24 godziny, czasem trzeba spać czy odpoczywać.

Nie mniej jednak schematy, do ktorych sie przyzwyczailismy, zaczynaja sie zmieniać. Kobiety coraz czesciej dziela sie obowiazkami rodzinnym z mezczyznami. Mezczyzni maja prawo do urlopu gdy rodzi sie im dziecko. W wielu duzych korporacjach nie organizuje sie spotkan przed 9-ta i po 18-stej, by rodzice mogli odebrac dzieci ze szkoly. I wydawaloby sie ze wszystko idzie w dobrym kierunku, gdyby nie fakt, ze na tych najwyzszych stanowiskach nadal najczesciej sa mezczyzni. I mimo, ze powoli sytuacja ta zaczyna sie zmieniac, to zapewne musi uplynac troche czasu, zeby widac bylo prawdziwe efekty. A zeby bylo je widac to potrzebna jest « praca u podstaw ». Jako rodzice, wychowujac nasze dzieci powinnismy uczyc ich domowych obowiazkow typu nakrywanie do stolu, sprzatanie itp. To nie tylko dziewczynka powinna sie na « tym » znać. Chłopiec tez. Wtedy latwiej weźmie na siebie obowiazki rodzinne i pomoże swojej żonie, by i ona mogla realizowac sie zawodowo.

Ja miałam okazje pracować w komitecie dyrektorów zakupów Sanofi, w którym bylo 4 kobiety i 4 mezczyzn. Ale juz na tym poziomie w innych zespolach proporcje byly zupelnie inne – czesciej było 6-7 mężczyzn i 1-2 kobiety.

Jola Christol, Prezes Fundacji «Biznes to Sztuka»

To przykre gdy slyszy się takie wyniki badań, bo pomimo iz żyjemy w 21 wieku to dyskryminacja kobiet jak najbardziej nadal pokutuje. Z wlasnego doświadczenia wiem, że pleć nie ma znaczacego wplywu na sprawowane kierownicze stanowisko, czy to kobieta czy mężczyzna jakość pracy jest zależna od zaangażowania, umiejętności i charakteru szefa.

Mialam za zwierzchnikow zarowno kobiety jak i mężczyzn a niejednokrotnie sama zajmowalam kierownicze stanowisko. Spotkalam sie z przypadkami gdzie to kobieta-szef byla bardziej konkretna i miala wiecej zdecydowania od mężczyzny-szefa.

Kobieta, bedaca matką i zoną, z założenia będzie bardzo dobrze zorganizowana, natomiast zdobyte doświadczenie pozwoli na owocne i efektywne kierowanie zespolem. Chce jednak zwrócić uwage na to, iż pleć nie jest wykladnikiem i nie orzeka o fachowosci czy profesjonalizmie.

Zazdrość o sukcesy współpracowników dotyka zarówno kobiet jak i mężczyzn i choć częściej to wlasnie kobiety gorzej sobie z nia radza, jednak  nie przesadza to o podrzędności kobiety jako szefa. Jest to raczej kwestia indywidualna nie majaca wplywu na zajmowane stanowisko.

Czasami odnosze wrażenie, że kobiety są demonizowane, co spowodowane jest tym, że mezszczyzni się ich zwyczajnie boja, co nie ulatwia kobietom wladzy w tym patriarchalnym świecie. W obydwu przypadkach, czy to mężczyzna, czy kobieta jest szefem, bez zmian pozostaje to, że wykonywanie zadań opiera się na współpracy i partnerstwie.

Nachodzi mnie taka konkluzja, ile jeszcze czasu musi upłynąć aby wszystkie te mity traktujace o tym, że to kobieta jest mniej kompetenta i nieadekwatna do roli zwierzchnika, zostaly wlozone miedzy bajki?

Być może to od nas kobiet zależy jak świat odbiera nas postrzega, gdy kobiety chetniej będą siegać po władze tym samym bedą miały możliwość zburzenia tych wszystkich krzywdzących i niesprawiedliwych stereotypów.

Wioletta Chrószcz, Ambasadorka Klubu Marka jest kobietą

 

Patrzę na ten temat dwuznacznie… zaraz mnie koleżanki „zjedzą” 😉 … ale nie byłabym sobą gdybym bez skrępowania nie wyraziła własnego zdania…

Kobieta może być równie dobrym, a nawet o wiele lepszym szefem niż mężczyzna ale niestety z kilku uwarunkowań jakimi obdarzyła nas natura znacznie więcej czasu potrzebowałyśmy aby to udowodnić…

Czy tego chcemy, czy nie jesteśmy znacznie bardziej emocjonalne od mężczyzn, co zawsze choćbyśmy nie wiadomo jak się zapierały czyni z nas „tykające bomby z uśpionym zapłonem”…

Emocje nie są niczym złym, wprost przeciwnie, mogą sprawiać, że ludzie nas „kupują” lub nie, mogą wirusowo pochłaniać wszystkich wokół np. motywować czy de motywować… Jednak nieumiejętne sterowanie własnymi emocjami często blokuje umiejętności managerskie i społeczne, potrafi zaburzyć racjonalne myślenie, dlatego szefami z prawdziwego zdarzenia będą potrafiły być jedynie kobiety, które mają pełną świadomość własnego „JA”, wiedzące czego chcą, ale jednocześnie umiejące przewidywać własne reakcje na różne sytuacje, szczególnie dające dużą dawkę adrenaliny jak i pozytywnych i negatywnych emocji….

Nie tylko porażki trzeba umieć dźwigać… Znacznie trudniej jest ponieść sukcesy…

Dobry szef to ten który nie tylko umie osiągać wyniki, ale pamięta o sferze emocjonalnej i potrzebach pracowników nie tylko kalkulując je na chłodno ale współodczuwając…

Więc idąc stereotypami (co jest zupełnie bez sensu) znacznie mniej kobiet będzie dobrymi szefami, a patrząc racjonalnie to PANOWIE przykro mi ale odpadacie w przedbiegach gdyż w dobie rozwoju emocjonalnego, dalece rozwiniętych zagrywek marketingowych uderzających w podświadomość niewielu z Was będzie tak umiejętnie posługiwało się trikami managerskimi jak kobiety…

Dorota Gierwiałło (Romanowska), właścicielka „Fabryki Marzeń”

Mam 36 lat, w zarządach jestem od sześciu lat. W branżach, w których pracowałam nie spotykałam zbyt wielu kobiet na stanowiskach zarządczych, więc sprawy załatwiałam głównie z mężczyznami i to zawsze starszymi ode mnie. W większości przypadków, na pierwszej rozmowie pierwsze minuty upływały głównie na ‘udowodnieniu, że nie jestem wielbłądem” – to nazwałam. Mam na myśli fakt, że mężczyźni na pierwszym spotkaniu podchodzili do mnie z wyższością i czasami nawet z ironią. Mnie to jeszcze bardziej motywowało do tego, aby być opanowaną i mega merytoryczną. Zawsze ze spotkania wychodziłam z poniesionym czołem i satysfakcją a panowie z szacunkiem do mnie – przynajmniej na płaszczyźnie zawodowej. Wiele razy kosztowało mnie to bardzo dużo stresu, ale to tylko ja o tym wiedziałam. Pewnego razu usłyszałam nawet od właściciela grupy, w której pracowałam: „Joanna, znam ciebie długo i wiem, że jesteś silna i pracowita – dlatego niektórzy myślą, że nie jesteś prawdziwą kobietą” – to był w gruncie rzeczy miał być komplement z jego strony :-).

To jaka jest prawdziwa kobieta? Pewnie dla każdego jest to inne pojęcie. Jako szefowa zawsze miałam świetne relacje z moimi zespołami, oparte na szacunku i zaufaniu. Wyznaję zasadę, że szacunek zawodowy do szefa trzeba mieć z uwagi na jego umiejętności a nie na jego pozycję siły. Moje doświadczenie płynące z piastowania funkcji członków zarządu w międzynarodowych firmach pozwala mi śmiało stwierdzić, że niestety w Polsce jest duża agresja płynąca ze świata mężczyzn na wysokich pozycjach. Wiele razy myślałam, dlaczego tak jest. Czy może nasza historia kraju – czasy komunizmu – nadal mają tak silny wpływ na ludzi? Dlaczego ludzie uważają, że gdy masz pozycję to musisz czuć się ważniejszy od innych? Czy okazanie szacunku do drugiego człowieka to pokazanie swojej słabości, bo przecież to nie męskie? Wiem jedno, że z uwagi na wiele złożonych przyczyn kobiety muszą walczyć o szacunek w biznesie. Ktoś mi powiedział, że kobiety są bardziej agresyjne niż mężczyźni – pytanie dlaczego? Może, gdy kompetencje, wiedza i umiejętności kobiecie nie wystarczają, aby mężczyźni traktowali ją poważnie, to może trzeba zacząć mówić językiem mężczyzn, aby oni mogli zrozumieć.

Joanna Gosiewska-Giralt, JG Bussines Support Sp. z o.o.
http://jgbs.pl

 

 Bazując na własnym doświadczeniu wiem, że mężczyźni nie do końca lubią kiedy kobiety rządzą. Większość z nich odczuwa zagrożenie własnego ego, uzasadniając to tym, że kobiety są mniej stabilne emocjonalnie, czy też bezpodstawnie, że ich rola jest inna, co związane jest z przekonaniami modelu religijno-kulturowego, w którym nasze pokolenie zostało wychowane.

Generalnie w naszym kraju wciąż istnieją pewne stereotypy w stylu: ‚mężczyzna musi być mężczyzną’; „mężczyzna musi rządzić”, „kobieta jest słaba”, „kobieta powinna zajmować się domem”. Spotykamy się więc z sytuacjami, w których kobiety zdobywają doświadczenie, kształcą się, szkolą i co? Chciałyby się realizować, ale przychodzą do firmy, na czele której stoi dyrektor z pokolenia urodzonego w latach 1954-1965 i kiedy one dają mu wskazówki, mając rację, zachęcają do tego aby spojrzeć na sprawy z innej perspektywy, bo wiedzą, że tak jest bardziej racjonalnie, logicznie – on traktuje je jak dzieci, bo zwyczajnie obie strony nie wyrobiły w sobie odpowiedniego systemu komunikacji międzypokoleniowej, który jest niezbędny aby pokonać barierę pokoleniową i zwyczajnie dyrektor żyje w przekonaniu, że „jak jesteś młodsza to musisz być głupsza” lub „jestem większy, starszy, muszę być mądrzejszy”.

W pracy trenerskiej i coachingowej poznaję kobiety mądre, inteligentne, które nie tylko posiadają doświadczenie, podejmują wyzwania, ale również wyróżniają się kreatywnością i umiejętnością szybkiego rozwiązywania problemów. Kobiety, które zarządzają sukcesywnie swoimi biznesami i zarządzają pracownikami. Te kobiety poprzez przekonania i krytykę docierającą do nich ze świata zewnętrznego, czasami tych superlatyw wręcz w sobie nie widzą.

Zauważcie jednak, że nie ma wyznacznika. Że to, co słyszymy, nie musi być prawdą.

Wszystko jest kwestią stereotypów, przekonań innych ludzi, które od dzieciństwa były w nas kształtowane. Kwestią modelu religijno-kulturowego, w którym zostaliśmy wychowani i który nie ma znaczenia, dopóki nie nadamy mu znaczenia, dopóki sobie na to nie pozwolimy. Osobiście wiem, że w pracy niełatwo się z tym uporać, dlatego bardzo ważne jest aby budować w sobie odpowiednie przekonania, o których kreowaniu mówię więcej podczas warsztatów rozwoju osobistego.

Czy kobiety źle znoszą sukces innych kobiet? Myślę, że nie. Że powstaje coraz więcej klubów i spotkań dla kobiet, w których stanowią dla siebie wzajemne wsparcie. Rzadziej rywalizujemy, częściej tworzymy coś wspólnie, dzielimy się doświadczeniami, dodajemy sobie skrzydeł.

Jeśli chodzi o mężczyzn, doceniłybyśmy gdyby panowie wspierali nas w rozwoju. Kobieta spełniona zawodowo, to kobieta szczęśliwa. Ostatnio słyszałam taką anegdotę: „Z niewolnika nie ma pracownika”, w pełni się z nią zgadzam w kontekście kobiet, które są ograniczane zawodowo, a Wy?

Najważniejsze to robić swoje i wiedzieć, kim chce się być. Jak mawiał Steve Jobs: „Twój czas jest ograniczony, więc nie marnuj go na życie cudzym życiem. Nie daj się złapać w pułapkę przeżywania życia, będąc sterowanym przez innych. Nie pozwól, by zgiełk opinii innych zagłuszył Twój wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miej odwagę podążać za swoim sercem i intuicją. One jakimś cudem już wiedzą, kim tak naprawdę chcesz zostać. Wszystko inne ma wartość drugorzędną!”. Pozwolę sobie dodać, że jeśli jesteś kobietą i jesteś/chcesz być szefem to wiedz, że masz do tego prawo, że poprzez spełnianie własnych marzeń dążysz do samorealizacji i że możesz robić to równie dobrze lub lepiej od mężczyzn.

Joanna Jakubowska, Trener języka angielskiego | Trener rozwoju osobistego| Coach

„To nad czym należy się pochylić, to DLACZEGO kobiety jako szefowe są tak nisko oceniane. Gdzie jest błąd w zachowaniach lub jakich kompetencji paniom brakuje. Powszechnym jest dzisiaj fakt, że pozyskujemy wysokie stanowiska, przyjmując literalnie męską postawę i sposób bycia. W efekcie zachodzi brak spójności, wiarygodności i trudność w zdobyciu pozycji naturalnego lidera, za którym chce podążać grupa. Warto czerpać od mężczyzn w zakresie UMIEJĘTNOŚCI, które budują ich siłę w biznesie, zachowując przy tym magię kobiecości.”

Joanna Janowicz, doradca biznesowy, strateg marki, trener rozwoju osobistego
http://joannajanowicz.com/

Odnosząc się do wyników opublikowanych badań, najprościej jest powiedzieć, że dowodzą one nierówności płci oraz zakorzenionych nadal w naszej mentalności stereotypów społeczno-kulturowych. Taka interpretacja jest jednak moim zdaniem nazbyt dużym uproszczeniem. Nie kwestionuję, że zjawisko „szklanego sufitu” istnieje; uważam jednak, że przeprowadzone badanie bynajmniej nie dotyczy oceny kompetencji menadżerskich kobiet, lecz mówi o osobistych doświadczeniach respondentów ze współpracy z kobietami.

By lepiej zrozumieć tę myśl, wyobraźmy sobie na chwilę, że badanie dotyczy preferowanego modelu szkolnictwa podstawowego. Osoby kształcone w systemie 8-klasowej podstawówki – wspominając z nostalgią swą młodość, szkolne przyjaźnie – bez wahania uznają ten model kształcenia za lepszy, niż system z gimnazjami. Odpowiadając na tak postawione pytanie nasz mózg sięgnie do własnych doświadczeń i nie będzie czuł potrzeby szukania „twardych argumentów” na zewnątrz, np. wertowania wyników międzynarodowych badań na temat kompetencji posiadanych przez gimnazjalistów.

Zastanówmy się zatem, dlaczego tylko kilkanaście procent respondentów ma pozytywne skojarzenia z kobietą w roli szefa? Tu znów, rozumując „na skróty” można by powiedzieć, że duża grupa badanych nie ma doświadczeń z kobietą-szefem, bo jak wiadomo statystycznie rzecz biorąc to mężczyźni częściej pełnią kierownicze stanowiska.

Moim zdaniem, źródło takich a nie innych rezultatów badań tkwi w naszych doświadczeniach z kobietami generalnie, a konkretnie z emocjonalną stroną kobiecej psychiki. Mam tu na myśli konstrukt określony przez Eckharta Tolle jako „zbiorowe ciało bolesne”, będące rodzajem bytu energetycznego, powstałego w rezultacie nagromadzenia emocjonalnego bólu, jakiego kobiety doświadczały przez tysiąclecia. Te ogromne pokłady poczucia krzywdy, cierpienia i wściekłości, odpowiadają za takie a nie inne reakcje emocjonalne kobiet.

Spójrzcie na kobiety w swojej rodzinie – matki, teściowe, ciotki, siostry – i tak „z ręką na sercu” powiedzcie, jak wiele z nich jest świadoma własnych emocji i pracuje nad swoimi słabościami, a ile robi przysłowiowe „sceny” bez istotnego powodu?

Ile z nich automatycznie wybuchnie gniewem i zareaguje impulsywnie, gdy ktoś skrytykuje ich działania, a ile pomyśli ze spokojem nad niestandardowym sposobem wyjścia z zaistniałej sytuacji? Jak wypada statystyka w Waszych rodzinach?

Od szefa wymaga się, by podejmował racjonalne, wyważone decyzje, by zachował zimną krew w najbardziej stresujących sytuacjach, by nie unosił się, gdy usłyszy negatywny komentarz na swój temat.

Pracuję z kobietami i wiem doskonale, że wiele z nich takie cechy posiada – ale są to kobiety pracujące nad własnym rozwojem, świadome swoich emocji, których działania nie są dyktowane ewolucyjnymi wzorcami zachowań. Takie kobiety nie stanowią jednak większości statystycznego kobiecego społeczeństwa.

Zapewne mocno się teraz narażę wielu kobietom, ale uważam, że – niestety – jedynie kilkanaście procent z nas nadaje się do tego, by być szefem. Aby tę nienajlepszą statystykę poprawić, należy zachęcać kobiety do pracy nad własnym rozwojem i zwiększaniem samoświadomości, bo to przełoży się na pozytywne doświadczenia w relacjach z kobietami. Same działania o charakterze wizerunkowo-marketingowym, promujące kobiety w roli szefów, czy też narzucanie parytetów, nie da długofalowego rezultatu, jeżeli nie będzie to szło w parze z naszymi osobistymi, pozytywnymi doświadczeniami ze współpracy z kobietami.

Anna Kamińska
Coach, trener, psycholog, radca prawny, wykładowca akademicki, współtwórca programów radiowych, trener personalny, a nade wszystko żona i mama. Prawdziwy „człowiek renesansu”, osoba o wszechstronnych zainteresowaniach oraz multidyscyplinarnym wykształceniu. Czując, że standardowy model edukacji uniwersyteckiej jest dla niej zbyt ciasny, podjęła studia interdyscyplinarne, w ramach których kształciła się równocześnie na wydziałach prawa, psychologii, filozofii oraz socjologii. Jej osiągnięcia naukowe zostały docenione przyznaniem dyplomu z wyróżnieniem Rektora. Dwa dyplomy magisterskie nie zaspokoiły jej apetytu na wiedzę. Dalej były więc studia w University of Cambridge w Wielkiej Brytanii, doktorat w Polskiej Akademii Nauk, aplikacja radcowska, szkoła coachingu.

Anna Kamińska od ponad dziesięciu lat współpracuje z polskimi i międzynarodowymi kancelariami prawniczymi, specjalizując się w sprawach gospodarczych oraz procesach sądowych. Reprezentuje klientów w sporach przeciwko największym firmom budowlanym oraz deweloperom, a także przeciwko potentatom branży finansowo-ubezpieczeniowej. Potrzeby biznesu oraz codzienne dylematy przedsiębiorców zna „od podszewki”, co jest niezwykle cennym zasobem w jej pracy coachingowej z klientami biznesowymi. Prowadzi szkolenia oraz webinary dla przedstawicieli biznesu oraz pracowników administracji rządowej i samorządowej. Jest wieloletnią współpracowniczką największego w Polsce wydawnictwa biznesowo-prawniczego i autorką ponad 90 publikacji z zakresu szeroko rozumianego prawa nieruchomości. Jest także wykładowcą Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, gdzie prowadzi swój autorki wykład interdyscyplinarny pt. „Psychological skills in legal practice. What should you know about psychology to be an effective lawyer”. Jej szczególną pasją jest praca z kobietami, prowadzi w Toronto warsztaty w formule ‘Krąg Kobiet’. By pełniej towarzyszyć kobietom w poprawie jakości ich życia – także tego fizycznego – została trenerem personalnym certyfikowanym przez Polską Akademię Sportu oraz instruktorem fitness globalnej szkoły LesMills z Nowej Zelandii. Zgodnie z ideą „ThinkBig”, wdrożyła formułę sesji coachingowych on-line, poprzez które wspiera klientów z różnych zakątków Europy i Ameryki Północnej. Jej najnowszym przedsięwzięciem jest współtworzenie audycji radiowej w jednej z kanadyjskich rozgłośni radiowych, gdzie promuje rozwój osobisty oraz szerzy wiedzę z zakresu social & leadership skills.

Anna wie jak marzenia przekuwać w realne działania. Kieruje się w życiu maksymą Jacka Walkiewicza – “Jeśli o czymś marzysz, sięgnij po to”. W myśl tej zasady, przeprowadziła się wraz z mężem i synkiem do Kanady. Mieszka w malowniczym Hamilton nad jeziorem Ontario.

Dla mnie nie ma różnicy i uważam, że to nie płeć weryfikuje, czy ktoś jest dobrym szefem, przełożonym. Przede wszystkim kompetencje, umiejętności, wiedza i postawa, które szef posiada są decydujące. Dlatego tak istotne jest, aby stale się uczyć i rozwijać, inwestować w rozwój – w szkolenia z zakresu umiejętności miękkich. Temat rozwoju jest mi doskonale znany, prowadzę Centrum Rozwoju Profesjonalny Tutoring, które specjalizuje się w organizacji szkoleń z tego zakresu.

Jeśli chodzi o drugą kwestię, to muszę przyznać, że nie widzę powodu, dla którego warto przejmować się tym, że ktoś źle znosi sukcesy innych osób. To te osoby mają problem, który jest wynikiem ich słabości. Jeśli chcą sobie z tym problemem poradzić, to warto aby zainwestowały we własny rozwój.

Joanna Krzywkowska, założycielka i właścicielka Centrum Rozwoju Profesjonalny Tutoring
http://profesjonalnytutoring.pl/

Przytoczony w raporcie wynik badania ma na celu przyciągnąć uwagę, ponieważ oczywisty jest fakt, że postrzeganie kobiet jako liderek jest dzisiaj totalnie inne, niż kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu. Zmienia się dynamicznie rola kobiety w dzisiejszym świecie, a co za tym idzie i postrzeganie jej na kierowniczym stanowisku. Więcej młodych mężczyzn jest w stanie zaakceptować kobietę-szefa, ponieważ gdyby zajrzeć do badań na temat tego, w jakich rodzinach wychowywali się dzisiejsi dwudziestoparolatkowie, to z pewnością okazałoby się, że w większości przypadków dorastali  w domu, w którym już obydwoje rodzice pracowali. Czyli całkiem inaczej, niż to było w przypadku naszych rodziców, dorastających mniej więcej w latach sześćdziesiątych. Wtedy to mężczyzna był głową rodziny, co wiązało się jednoznacznie z byciem jedynym żywicielem rodziny. Kobiety najczęściej doglądały domu i wychowywały dzieci.

Uważam, że żyjemy w bardzo trudnych, ale i ciekawych, pełnych wyzwań czasach. Jeśli kobieta chce być liderką, szefem, kierowniczką projektu, to czemu nie. Kobieta nigdy nie jest agresorem, kobieta używa swojej intuicji. Posiadamy szereg tzw. miękkich umiejętności, co bardzo ułatwia nam pracę zespołową. Jesteśmy bardziej empatyczne, niż mężczyźni, potrafimy zarządzać kilkoma projektami jednocześnie. Owszem, stojący z boku mężczyzna można nas postrzegać jako zbyt emocjonalne, w skrajnych przypadkach jako histeryczne jednostki, ale to ma swoje plusy i minusy, jak wszystko i wszędzie.

Irytują mnie sensacyjne nagłówki o tym, że my jesteśmy niedoceniane, że zarabiamy mniej, niż mężczyźni o tych samych kompetencjach. Zdarzyła mi się raz tego typu sytuacja, kiedy nie otrzymałam pracy na stanowisku, które zostało mi zaproponowane, ponieważ zażądałam wynagrodzenia mniej więcej na tym samym poziomie, co aplikujący równolegle mężczyzna z podobnym doświadczeniem i kompetencjami. Usłyszałam wtedy, że „dziękujemy, ale jesteś za droga”. Usłyszawszy to, w pierwszej chwili byłam zszokowana, bo to było równoznaczne z tym, że faktycznie wygrał mężczyzna, bo jego płeć uzasadniała jego oczekiwania finansowe, takie same, jakie ja wówczas miałam. Ale nie odebrałam tego, jako osobistej porażki, czy fatalnego losu lub niesprawiedliwych uwarunkowań społecznych zdeterminowanych płcią. Po prostu odwróciłam się na pięcie i pomyślałam, że to wielki błąd tego pracodawcy… Nieco ponad rok później ów pracodawca rozstał się z tamtym mężczyzną i do dzisiaj mają obopólne żale do siebie, które niemalże nie zakończyły się sprawą w sądzie. Cóż, nie mój problem. Wtedy tak myślałam i dzisiaj tak myślę.

Najgorsze, co możemy robić, to narzekać na szklany sufit i czekać na mannę z nieba. Jeśli coś gdzieś nie wychodzi, jeśli kołaczą nam w głowie niezdrowe przekonania, że mnie się nie uda, że ja się nie nadaję, że na pewno mi tyle nie zapłacą, bo jestem kobietą, to tak się stanie.  Bo to my same decydujemy, jak potoczy się nasz los.

Zgoda, są uwarunkowania społeczne, rodzina, z jakiej pochodzimy, może nawet nieudane związki za nami, czy samotne rodzicielstwo… Ale to też nie jest sytuacja bez wyjścia i to też nie jest powód do tego, żeby się poddać i oddać narzekaniu.

Znam co najmniej kilka kobiet – samotnych matek, które bez agresji typowej mężczyźnie jako samcowi alfa, ale z determinacją równą lwicy w dżungli – walczą o swoje prawa, o swoje stanowiska, o uwagę i szacunek dla siebie i o godne uposażenie, jakiego wymaga samotne wychowywanie dziecka. Co więcej, nie są to wojujące feministki na barykadach. To wspaniałe, pełne godności, harmonii, ciepła i empatii babeczki, które ogarniają gotowanie, pranie, rozwożenie dzieci do placówek, a nawet upieką bezglutenowe ciasteczka lub przebiegną półmaraton, pracując na kierowniczym stanowisku.

Jeśli same wytworzymy wokół siebie aurę pozytywną, to tak będziemy postrzegane przez szefów, podwładnych, przez własne dzieci i sąsiadów. Pozytywna energia wraca.

Szklany sufit nie istnieje. Chyba, że w naszych głowach. A jeśli faktycznie mamy takie przekonanie, to należy niezwłocznie zidentyfikować jego źródło, które z pewnością nie pochodzi z naszego wnętrza, tylko ze stereotypów i  ze środowiska, w jakim się obracamy. Drogie Panie, sięgajmy po swoje!

Aleksandra Matysiak, President of the MB / Prezes Zarządu HS Planet sp. z o.o.
www.mellicare.com  

W obecnych czasach, kobiety są bardziej niezależne i coraz bardziej ambitne, przez co stają się realną konkurencją dla mężczyzn, również na rynku pracy i w biznesie. Kobiety rozwijają się w sferze zawodowej, podnoszą swoje kwalifikacje i obejmują stanowiska kierownicze.

Czasy, kiedy kobiety siedziały w domu, zajmowały się sprzątaniem, gotowaniem i wychowywaniem dzieci minęły bezpowrotnie. Czy dobrze? trudno powiedzieć, ale to chyba naturalny proces skoro kobiety mają obecnie te same prawa publiczne, co mężczyźni i mało kto wyobraża już sobie inną sytuację.

Inną sprawą jest fakt, jak kobiety są postrzegane na stanowiskach kierowniczych, a tu opinia zależna jest od tego, kto ocenia stan faktyczny.

Uważam, że w tej kwestii nie powinna liczyć się płeć, a doświadczenie, kompetencje i wiedza.

Zazwyczaj jednak pracodawcy wolą zatrudniać mężczyzn, ponieważ oni nie zachodzą w ciążę, nie chodzą na urlopy wychowawcze i co za tym idzie na zwolnienia, kiedy dziecko choruje.

Moim zdaniem kobiety, które pełnią role kierownicze radzą sobie doskonale. Potrafią kierować, dogadywać się z ludźmi, realizować cele i zadania firmy, a przy tym są bardziej zorganizowane niż mężczyźni i co ważne potrafią być wielozadaniowe.

Faktem jest, że kobiety są bardziej chwiejne emocjonalnie i boją się podejmowania ryzykownych przedsięwzięć, ale za to są skłonne do szukania kompromisów i budowania długotrwałych relacji. Swoją pozycję opierają bardziej na zjednywaniu sobie ludzi niż ”łamaniu ich oporu”.

Dobry szef niezależnie od płci, to osoba, która potrafi rozpalić w swoich podwładnych ogień zdrowej rywalizacji, kreatywność i zaangażowania. Ale aby mógł to zrobić sam musi „płonąć”. Praca powinna być jego pasją i miejscem gdzie nie tylko realizuje swoje ambicje zawodowe, ale również jest prostolinijnym, sprawiedliwym i uczciwym człowiekiem.

Miałam przyjemność spotkać na swojej drodze dwoje ludzi- kobietę i mężczyznę, którzy byli nie tylko moimi szefami, ale przede wszystkim mentorami i przewodnikami na szlakach mojej kariery zawodowej. Doskonale wiedzieli, kiedy pochwalić swoich pracowników, a kiedy być wobec nich stanowczym.

Traktowali swoich podwładnych jak ludzi, a nie przedmioty, którymi można rządzić. Starali się być wyrozumiali, odczytywać ich uczucia i myśli. Kierowali się zaufaniem do swoich pracowników, pozwalali im na kreatywność i starali się dawać im wiele okazji do wykazania się.

Nigdy potem nie spotkałam już nikogo takiego, ale ich nauka, mądrość jaką mi przekazali i przyjazna atmosfera w jakiej dane mi było pracować pozostaną na zawsze w mej pamięci i sercu.

Do kierowania ludźmi potrzebne są określone predyspozycje i bez nich trudno być dobrym, profesjonalnym i jednocześnie sprawiedliwym szefem.

Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że takich predyspozycji nie posiadam. Mimo, że praca jest moją pasją i  wkładam w nią całe moje serce to wolę pracować na „zapleczu”. Wolę wykonywać polecenia niż dawać je innym, nie jestem asertywna ani stanowcza. Bardzo dużo wymagam od siebie, ale i od innych, dlatego podwładnym nie byłoby łatwo sprostać moim oczekiwaniom.

Dodatkowo uważam, że każdy człowiek powinien odpowiedzialnie podchodzić do swoich obowiązków i wykonywać je na czas. Ponieważ nie lubię zwracać nikomu uwagi i wytykać błędów, to sama wykonywałabym za nich pracę, a to po pierwsze, nie byłoby dobre dla nich, a po drugie sama bym się szybko wypaliła.

Jeśli zaś chodzi o rywalizację w firmie to jest ona obecna niezależnie od płci.  Dla kobiet – szefów zwykle wyżej zawieszona jest poprzeczka niż dla mężczyzn i to nie tyle przez ich zwierzchników, co kolegów.

Mężczyźni w głębi serca buntują się, kiedy rządzi nimi kobieta, w rozmowie z nimi są często speszeni i onieśmieleni, ale mają zdrowsze podejście do tematu niż same kobiety.

Panie, gdy szefową poznają od razu jako przełożoną to sytuacja wygląda dość klarownie i jasno. Gorzej jeśli są świadkami jej zawodowego sukcesu, wówczas sprawa się komplikuje. Koleżanka, która zmieniła się w szefową nagle nie rozumie ich narzekań, ma za to wymagania, czasami nawet pretensje i wydaje polecenia. Każdą uwagę na temat pracy odbierają bardzo personalnie, czują się gorsze od koleżanki na wyższym stanowisku, a to budzi frustracje.

Kobieta może być fatalną przełożoną, ale może też być liderem, za którym pójdziemy w ogień. To nie płeć o tym decyduje, a osobiste kwalifikacje, charakter i nastawienie do obowiązków.

Osobiście uważam, że doskonałym rozwiązaniem dla firm jest połączenie predyspozycji obu płci tworząc kadrę koedukacyjną. Zarówno kobieta jak i mężczyzna mogą wnieść pozytywne wartości do firmy. Ważne by uznać i zrozumieć różnice między nimi i wykorzystać zalety każdego z nich w określonych sytuacjach.

Aldona Michalak – pielęgniarka operacyjna

Podejrzewam, że nigdy nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie czy kobieta czy mężczyzna będzie lepszym szefem. Zależy to przede wszystkim od sytuacji, problemów jakie napotyka szef i jak sobie z nimi radzi, charakteru firmy, zespołu czy jeszcze innych czynników.

Wg raportu osoby przed 35 rokiem życia wykazują większą otwartość na kobiety szefów. Wynika to najprawdopodobniej z ukształtowania społecznego. Jest to pokolenie tzw. milenialsów, dla których ważny jest rozwój zawodowy, są otwarci, lubią nowe wyzwania, chętnie angażują się w niestandardowe, czasem bardzo wymagające projekty. Cenią sobie elastyczność odnośnie godzin i miejsca pracy. Pokolenie Y oczekuje płaskiej struktury organizacyjnej, czasem wręcz przyjacielskich kontaktów z przełożonymi i otwartości na odmienne zdanie. Nie ma dla nich znaczenia czy ich szefem jest kobieta czy mężczyzna.

Kobieta na wysokim stanowisku na pewno będzie zorganizowana, kreatywna, dobrze będzie kierowała zespołem i zarządzała swoim czasem. To kobiety coraz częściej mają bogatsze wykształcenie, szkolą się i dbają o swój samorozwój. To, że coraz więcej powstaje inicjatyw przedsiębiorczych kobiet, liderek czy businesswoman pokazuje, że kobiety chcą zaistnieć, chcą wyrazić siebie, chcą pokazać, że one też mają predyspozycje by kierować ludźmi. Bywa, że to mężczyźni zazdroszczą tych spotkań, gdzie dzielimy się wiedzą, doświadczeniem i nawzajem się wspieramy i motywujemy.

Samo zjawisko szklanego sufitu często tkwi tylko w głowie. Wynikać to może z przeszłych zdarzeń, ze środowiska w jakim się obracamy, a także z utartych, często nieprawdziwych, przekonań. Dlatego najlepszym sposobem by rosnąć, by rozwinąć skrzydła jest otaczanie się inspirującymi ludźmi, którzy będą nas motywować. Czy to będzie kobieta czy mężczyzna nie ma znaczenia. Ważne by było to zgodne z naszymi wartościami i prowadziło do osiągnięcia naszych celów.

Weronika Nowakowska, Prezes Zarządu HINT MEDIA
www.hintmedia.pl

Od zarania dziejów rządzenie procesami zachodzącymi w świecie stanowiło domenę przede wszystkim mężczyzn. Do dziś odnoszę wrażenie, że w tej materii nic się nie zmieniło i na całym świecie to głównie ta płeć związana jest z władzą i zarządzaniem. Dzieje się tak pomimo tego, że większość mężczyzn neguje istnienie zjawiska „szklanego sufitu”.

Pracodawcy niechętnie zatrudniają młode, wykształcone kobiety w obawie, że szybko odejdą na urlopy macierzyńskie i wychowawcze. Ponadto kobiety są postrzegane jako istoty delikatne, wrażliwe i w związku z tym mniej odporne na stres. Niesłusznie uważa się, iż płeć piękna jest nadmiernie emocjonalna i kapryśna, przez co nie nadaje się na stanowiska kierownicze, a właściwą sferą, w której powinna się realizować, jest rodzina. Jedynie teoretycznie męskie cechy, takie jak: upór, konsekwencja w dążeniu do celu oraz skłonność do rywalizacji, gwarantują sukces. Dużą rolę odgrywają bariery wewnętrzne w psychice samych kobiet. Większości pań brakuje wiary we własne siły oraz asertywności. Obawiają się zatem, że nie podołają kierowniczym stanowiskom.

Mentalność kulturowa społeczeństwa i stereotyp roli kobiety to główne przyczyny „szklanego sufitu” . W związku z tym, iż sama wielokrotnie doświadczyłam tego zjawiska, doskonale rozumiem i wiem jak ciężko jest kobietom dojść na szczyt w tym nadal jakże męskim świecie. Zdarzało mi się uczestniczyć w spotkaniach biznesowych, na których kompletnie pomijano moją obecność. Wiedzą, doświadczeniem, cierpliwością, a także profesjonalnym podejściem do sprawy, wielokrotnie udawało mi się przełamać te stereotypy. Nie było to jednak łatwe i nie zawsze kończyło się pełnym sukcesem.

Występowały sytuacje, w których panowie nie dawali mi dojść do słowa bądź też nie słuchali moich wypowiedzi. Niejednokrotnie traktowana byłam jedynie jako „ładny dodatek” do moich współpracowników. Miało to miejsce głównie na spotkaniach z zagranicznymi kontrahentami, ponieważ w wielu krajach na całym świecie kobieta nadal nie ma prawa głosu. Co tu dopiero mówić o prowadzaniu własnego biznesu, od tego są mężczyźni. Opisane powyżej zdarzenia rzadziej miały miejsce w momencie, kiedy po prostu testosteron „brał górę” nad panami.

Ponadto wydaje mi się, że od kobiet wymaga się już na starcie znacznie więcej. Oprócz tego, że musimy być ekspertami w swojej dziedzinie, to jeszcze na każdym kroku musimy udowadniać, że jesteśmy świetne we wszystkim co robimy. Nie ma tu miejsca na żadne potknięcia. W dodatku społeczeństwo ocenia nas pod kątem wykonywania najważniejszej roli życiowej jaką jest bycie matką i żoną.

Gdy patrzymy na mężczyznę, który jest uznanym biznesmenem widzimy władzę, siłę i pieniądze, czujemy ogromny respekt do takiego człowieka. Natomiast o kobiecie, która osiągnęła sukces często myślimy, że nie ma własnego życia rodzinnego i dlatego może poświęcić się karierze, albo najnormalniej w świecie zaniedbuje własną rodzinę, w konsekwencji czego jest złą matką. Zawsze przecież coś musi odbywać się kosztem czegoś.

Niewielu ludzi o kobiecie sukcesu pomyśli, że jest to mądra, szczęśliwa, zdecydowana w działaniach i pewna siebie osoba. Niekoniecznie sfrustrowany, samotny czy bezwzględny człowiek. Na szczęście wiele kobiet nie zraża się tym, że są poddawane takim ocenom przez środowisko. Po prostu robią swoje. W przeciwieństwie do mężczyzn, poprzez wrodzoną empatię, intuicję, umiejętność planowania działań oraz bardzo dobre zorganizowanie czasu pracy częściej doprowadzają do realizacji pomysłów i w racjonalny sposób uzasadniają podejmowane decyzje.

Doświadczenie uczy, iż zespoły zróżnicowane kulturowo oraz pod względem wieku, płci i doświadczenia osiągają lepsze wyniki od grup jednolitych. Ta różnorodność jest bardzo ważna w każdej firmie. Umożliwia ona rozwój organizacji i bardziej efektywne jej funkcjonowanie. Różne doświadczenia życiowe, poglądy i sposoby oceniania zjawisk procentują. Równowaga płci nie tylko korzystnie wpływa na wynik finansowy firmy, ale przede wszystkim na relacje z klientami i partnerami biznesowymi.

Mądrzy mężczyźni będący liderami wiedzą, iż zachowanie wspomnianej równowagi i różnorodności w strukturze firmy leży w ich szeroko rozumianym interesie. Z drugiej strony ci, którzy boją się, iż przy zwiększonej konkurencji, będą musieli ustąpić pierwszeństwa, użyją wszelkich możliwych metod, by kobiet do swojego „zamkniętego kręgu” nie wpuścić. Podsumowując: nie ma obiektywnych różnic między kobietami i mężczyznami na stanowiskach kierowniczych. Te różnice są tylko w naszych głowach. To my sami tworzymy podziały, posługując się stereotypowym postrzeganiem ról.

Magdalena Pasik-Zagalska, Prezes/CEO LENMAR
http://www.lenmar.net.pl/pl/

Na początku kariery zawodowej myślałam, że płeć nie ma znaczenia, ale z biegiem lat stwierdzam, że jednak ma. Kobieta na wysokim stanowisku budzi zdziwienie i to nie tylko w Polsce. Patrzy się na nią trochę podejrzliwie…Takie są moje obserwacje. Sama mam szczęście, gdyż Prezes firmy, w której pracuje bardzo docenia kobiety, ich zaangażowanie i możliwość prowadzenia kilku projektów jednocześnie.

Osobiście podziwiam wszystkie Panie, którym udało się przebić w męskim świecie biznesu. To nie jest prosta sprawa, w szczególności, że większość tych, które znam obok pracy zawodowej ma już dzieci. Podziwiam swoje koleżanki, które wychodzą z pracy po więcej niż 8 godzinach (nie oszukujmy się) i potrafią zorganizować jeszcze życie rodzinne, dokształcać się, dbać o siebie i nosić się z uśmiechem. Mocno kibicuję, zawsze! W kobietach jest wielka siła.

Karolina Paszkiewicz, Sunreef Yachts
http://www.sunreef-yachts.com/pl/

Kobiecość to nasza siła, a zarazem największa wada. Dużo się o tym mówi, że kobiety powinny być profesjonalne i silne psychiczne, a jednocześnie gdy takie jesteśmy nie jest to brane pod uwagę przy awansie… Nadal dość często jesteśmy oceniane nie poprzez wyniki jakie osiągamy, a przez swój wygląd. W XXI wieku należy sobie zadać pytanie, czy mężczyzna jest mniej profesjonalny, jeżeli jest dobrze ubrany i dba o siebie? Czy mamy się wyrzekać swojej kobiecości, nie nosić dekoltu, szpilek i nie używać szminki, ponieważ to świadczy o tym, że będziemy gorzej pracować, bo dbamy o swój wygląd zewnętrzny? Czy patrząc pod tym kątem, to zachowanie kobiety, która ubiera się elegancko, lecz kobieco jest nieprofesjonalne, czy mężczyzny który ją ocenia subiektywnie….

Czy w dzisiejszych czasach, gdy stawiamy na wyrównywanie szans, zacieranie się barier, indywidualizm i równość płci, takie pytania w ogóle powinny padać…Problem nie tkwi jedynie w szklanym suficie, czy wciąż w małym odsetku mężczyzn korzystających z urlopu tacierzyńskiego, jest on o wiele szerszy i widoczny na wielu płaszczyznach. Osobiście nie uważam się za feministkę, jestem raczej osobą konserwatywną. Oceniam też pozytywnie kobiety, które decydują poświęcić swoją karierę dla rodziny, ponieważ każdy ma prawo do swoich decyzji i swojej definicji szczęścia.

Jednak nie potrafię zrozumieć, dlaczego większość mężczyzn łączenie życia zawodowego z wychowaniem dzieci przez kobietę traktuje jako jej obowiązek, a nie wybór, a jednocześnie jego brak zaangażowania w życie rodzinne, jako coś oczywistego. Cieszę się, że obecnie dyskusje dot. nierównego traktowania kobiet są coraz częściej toczone, ponieważ tylko w ten sposób można zapoczątkować zmiany w myśleniu i zachowaniu naszego społeczeństwa, a zwłaszcza mężczyzn, którzy muszą zaakceptować fakt, że obecnie kobiety będą coraz bardziej wymagającej wobec siebie oraz wobec swoich partnerów, będą stawać z mężczyznami do równej walki o te same stanowiska i często będą okazywać się lepszymi kandydatkami, a to wszystko nie jest to kwestią feminizmu, a zwykłą społeczną sprawiedliwością.

Anna Maria Rożek, Aplikantka Adwokacka, Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie

 

Stereotypy w sferze zawodowej są nadal  zauważalne, zwykle do czasu, kiedy zderzymy się z kompetencjami, wiedzą, doświadczeniem i umiejętnościami danej osoby bo to one są kluczem do sukcesu a nie płeć. Jeżeli komuś z trudem przychodzi znosić czyjś sukces to szuka wymówek, ale to w sobie winien poszukiwać przyczyn niepowodzeń, a nie w tym, że np. dana kobieta podejmuje tytaniczną pracę aby osiągnąć zamierzone cele. Myślę, że to domena ludzi słabych, leniwych, którym zwyczajnie się nie chce i lubują się w teoriach spiskowych zamiast inwestować w siebie. U nas z trudem przychodzi stwierdzić, że kobieta osiągnęła sukces bo ciężko na to zapracowała, łatwiej przyswajamy pogląd „bo jej się udało”, zwłaszcza jeśli jest młoda. Tylko słaby, prymitywny mężczyzna będzie w dzisiejszych czasach sprowadzał rolę kobiet wyłącznie do kulinariów  i prokreacji, które doskonale potrafią odnajdywać się jednocześnie na kilku płaszczyznach, rodzinnej, zawodowej, naukowej, społecznej o ile tylko chcą. Należy  też uszanować te wybory w których kobieta świadomie rezygnuje z życia zawodowego do czego ma prawo. Jeżeli napotykam trudności to ze strony ludzi niedowartościowanych, bo ci pewni siebie-profesjonaliści, znający swoją wartość zawsze ciągną nas ku górze, tylko miernoty podejmują nieudolne próby umniejszania roli tych, którzy osiągają nieprzeciętne cele. W moim przekonaniu profesjonalizm nie zna płci.  Kobiety i mężczyźni, róbmy swoje! 🙂

Aneta Sieradzka, 30l., właścicielka kancelarii prawnej Sieradzka&Partners, bloga Prawowtransplantacji.pl, wykładowca akademicki, naukowiec, autorka książki „Tajemnice transplantacji”

Specjalizuje się w obsłudze prawnej dedykowanej  podmiotom gospodarczym  ze szczególnym ukierunkowaniem na sektor medyczny i farmaceutyczny oraz stowarzyszeń branżowych w związku z szeroko pojętym prawem medycznym i prawem w zakresie ochrony zdrowia.

Absolwentka Wydziału Prawa  i Administracji Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego oraz Prawa Medycznego, Bioetyki i Socjologii Medycyny na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Ponadto, zdobywała wiedzę w zagranicznych ośrodkach w Londynie  i Rotterdamie, w The London School of Economics and Political Sciences i Erassmus University. Pierwszą pracę podjęła w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła, będąc wówczas studentką piątego roku prawa. Kolejno, zdobywała doświadczenie w kancelarii adwokackiej, łącząc praktykę z pracą naukową, współpracując przy grantach naukowych. Autorka rozprawy doktorskiej nt. Przeszczepiania narządów ludzkich, a konstytucyjne zasady prawo do życia i ochrony zdrowia. Wykładowca na Uniwersytecie Medycznym im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, oraz na studiach podyplomowych na UMCS w Lublinie. Współzałożycielka think tanku Młodzi Menadżerowie Medycyny Polskiej Federacji Szpitali oraz koordynatorka międzynarodowego projektu Kenya Hospital Management realizowanego w Kenii. Ekspertka sejmowej Komisji Zdrowia.

Nauka

Autorka blisko 50 publikacji naukowych z zakresu prawa medycznego i ochrony zdrowia oraz prawa konstytucyjnego. Autorka książki Tajemnice transplantacji, wkład do której wnieśli wybitni transplantolodzy np. Prof. Marian Zembala czy Prof. Antoni Dziatkowiak. Uczestniczka i prelegentka międzynarodowych konferencji (Praga, Londyn, Rzym,Barcelona). Autorka bloga prawowtransplantacji.pl Członkini międzynarodowych gremiów naukowych: EAHL, AHLA. Autorka licznych programów szkoleniowych z zakresu prawa gospodarczego, administracyjnego, konstytucyjnego, medycznego dla administracji rządowej i samorządowej oraz  jednostek naukowych i podmiotów komercyjnych.

Media

Publikuje i komentuje m.in. dla: Rzeczpospolita, TVN, TVN24, TVP, TVP2, Polsat, Radio Trójka, RM FM, Menedżer Zdrowia, Termedia, Służba Zdrowia, Gazeta Krakowska, Dziennik Gazeta Prawna, Klub Jagielloński, LoveKraków.

Nagrody

Laureatka I wyróżnienia Prawnik Pro Bono 2015 w konkursie Dziennika Rzeczpospolita.

W 2016 r. nominowana do prestiżowej nagrody europejskiej PILnet’s Pro Bono Local Impact Awards w Amsterdamie jako jedna z 5. finalistek spośród 17. zgłoszeń z całej Europy.

W 2016 r. Dziennik Gazeta Prawna zaliczył ją do 30 najbardziej obiecujących prawników młodego pokolenia w konkursie „Rising Stars – Prawnicy Liderzy Jutra.

Za działalność  na rzecz rozwoju transplantologii w 2017 roku otrzymała Honorową Nagrodę Fundacji im. Hanki Bożyk

 

Szef kobieta czy szef mężczyzna? Osobiście uważam, że szanse na dobrego szefa wykazuje osoba, która:

– ma przygotowanie z zarządzania zasobami ludzkimi, bo budowanie sukcesu firmy zaczyna się i kończy na ludziach (nie podwładnych, a równoprawnych współpracownikach)
– posiada poczucie własnej wartości i nie umniejsza osiągnięciom współpracujących z nią osób
– kocha siebie miłością bezwarunkową, szanuje i docenia siebie, więc docenia również starania innych, a także wspiera na każdym etapie realizacji konkretnego projektu
– jest kreatywna, a więc potrafi oszacować kreatywność innych i zmotywować do dalszych starań
– jest sfokusowana na osiąganie sukcesu wg zdrowych zasadach współpracy, a nie rywalizacji
– posiada poczucie sprawiedliwości
– nie szczędzi pochwał, które nie tylko umacniają pracownika, ale i budują dobrą atmosferę w firmie
– posiada odwagę cywilną i umie przyznać się do błędów (nikt przecież nie jest nieomylny), a także przeprosić i poprosić o wybaczenie
– posiada cechy „radosnego budowniczego”, czyli nawet jeśli coś się nie uda (a ma prawo nie wyjść), nie będzie szukał „winnych”, a wyciągnie wnioski i z pogodą ducha skupi się na pracy
– jest tu i teraz (przeszłość należy do historii, przyszłość do wyobraźni, a to co istnieje to TU i TERAZ, w którym budujemy firmę)

Reasumując: wymieniony wyżej zestaw cech, moim skromnym zdaniem, nie jest przynależny płci. Raczej wiekowi, które  – jak wiadomo – zyskuje się wraz z mądrością życiową (nie mylić z inteligencją). Sądzę więc, że NAJLEPSZY SZEFEM jest SZEF NIEOGRANICZONY PŁCIOWO.

Aneta SkarżyńskiDyrektor ds. Kultury i Sztuki Fundacji  Polonia Union

„Jak cie widzą, tak cię piszą” – „i tak łatwo cię awansują” przyszło mi na myśl po przeczytaniu wyników badania. I choć niespecjalnie mnie one dziwią, ich powody mogą wychodzić poza klasyczny patriarchalny sposób myślenia. Odpowiednie przedstawianie siebie jest potężną bronią, która skutecznie wpływa na opinie i przekonania naszych pracowników, kolegów, szefów.  Panie odnoszące sukces i aktywnie planujące dalszą karierę, narażone są na niepochlebne komentarze zarówno ze strony mężczyzn jak i kobiet. Powątpiewa się w ich zdolności podejmowania decyzji, kwalifikacje, analizuje życie prywatne i rodzinne, na które to rzekomo nie mają już czasu. Niektóre zjawiska jak np. work – life balance czyli równoważenie życia prywatnego i zawodowego  dotyczą niemalże tylko kobiet. Nikt nie zapyta mężczyzny-szefa czy poświęca rodzinie i obowiązkom domowym odpowiednio dużo czasu. Jeśli kobieta wybiera pracę, naukę i zaangażowanie w życie zawodowe, prawie automatycznie znajduje się pod ostrzałem negatywnych opinii na swój temat. Dlatego kobiety nauczyły się nie mówić o swoich sukcesach, wiedzy czy doświadczeniu. Boją się „zająć swoje miejsce przy stole” jak pisze Sheryl Sandberg, żeby nie narażać się na analizę całego swojego życia. „Ona nie ma rodziny dlatego tak dużo pracuje”, „zaniedbuje dzieci”, „jest złą matką” – to częste komentarze, jakie słyszałam pod adresem kobiet-szefów. I te najbardziej łagodne. Mężczyzna nie będący pod taką presją chętniej mówi o swoich osiągnięciach, nadając nawet tym mniejszym rangę zdobycia Rzymu. Obierany jest przez to jako najbardziej odpowiedni a wręcz naturalny kandydat na szefa, osoba śmiała, przebojowa i przede wszystkim skuteczna. Nikt nie zapyta go o kwalifikacje. On je posiada bez względu na zajmowane stanowisko. Kobieta musi je udowodnić. Społeczeństwo patriarchalne nie odda pola bez walki.

Poza tym dla wielu kobieta to nadal bardziej Matka-Polka, orędowniczka domowego ciepła i spokoju niż analityczna, twarda i zdecydowana szefowa. Młodsze pokolenie, które jak wynika z badania łatwiej akceptuje kobietę- decydenta nie robi w moim przekonaniu niczego nadzwyczajnego. Młodzi ludzie po prostu dorastali przy większej partycypacji kobiet w przestrzeni publicznej. A to z kolei był sukces i wynik aktywnej działalności np. Kongresu

Kobiet, ruchów feministycznych czy mocnych postaw liderek domagających się wprowadzenia parytetów. Bez tej walki inne kobiety nie miały  by szans na zajęcie mocnych pozycji zawodowych.  I nadal mielibyśmy w głowie obrazki rodem z lat 50-tych, kiedy na męża wracającego z pracy czeka ciepły, dwudaniowy obiad.

Moje wnioski? Szefowie powinni o wiele bardziej zwracać uwagę na wyniki pracy żeńskiej części zespołu.  Sukces ma nie tylko wielu ojców, posiada także wiele matek, które niestety ciągle za często decydują się pozostać w cieniu.

Alicja Waldau, SimuCar

Czy kobieta może być  lepszym szefem? To zależy w jakich kategoriach, a to mogą ocenić pracownicy lub również klienci. Wszystko również zależy od branży. Są takie, do których  zdecydowanie bardziej pasują mężczyźni, a są takie do których kobiety. Oczywiście są wyjątki. W branżach damskich, na niektórych menedżerskich stanowiskach lepsi będą mężczyźni, a w branżach  męskich kobiety.  Moim zdaniem zależy jednak to bardziej od osobowości, osobistych predyspozycji, nie płci jako samej w sobie. Często też przy zarządzaniu potrzebne są i cechy męskie i cechy damskie. Tak sobie myślę, jakby wyglądała nasza branża, która pełniejsza jest jednak kobiet, gdyby było w niej więcej mężczyzn 😉  W większości jednak kobiety są bardziej emocjonalne, a w branżach, w których pracuje się z emocjami  z reguły łatwiej rozmawia się z kobietami. Podkreślam, że nie jest to regułą, ponieważ również wszystko zależy od  rodzaju emocji 😉 Dużo też zależy od kultury danego kraju. Osobiście widzę, że w mojej branży zarówno kobiety jak i mężczyźni wolą rozmawiać z kobietami, zatem tutaj nie tylko szefowa jest kobietą, ale  mamy cały damski skład. Ponadto mamy w biurze dwa schroniskowe psiaki rodzaju męskiego i żeńskiego. Piesek chowa się gdzieś po kątach i jest mało zainteresowany, co się dzieje w babińcu a suczka cały czas nam towarzyszy i jest maskotką biurową 😉

Lidia Wandas, właścicielka Najlepszej Polskiej Firmy Ślubnej 2014, 2015 w kategorii „Ślub za granicą” wyborem czytelników prestiżowego plebiscytu Bridelle

www.slub-za-granica.pl
www.weddingsinpoland.com
www.facebook.com/slubzagranica5

foto: Marcin Pietrzak www.marcinpietrzak.com

Wiele się mówi o emocjonalności kobiet i tym, że może ona przeszkadzać w pełnieniu roli szefa. Warto spojrzeć też na ten temat w innym kontekście, biorąc pod uwagę nie tylko płeć, ale i styl myślenia, czyli sposób w jaki naturalnie reagujemy, rozwiązujemy problemy i podejmujemy decyzje, gdy mamy swobodę wyboru.

Badania stylów myślenia w metodologii FRIS® pokazują, że rzeczywiście wśród kobiet emocjonalny Styl Myślenia zwany „Partner” występuje częściej: u 44% kobiet i u 17% mężczyzn w populacji polskiej. Styl ten jest intuicyjny, doceniany za empatię i świadomość relacji społecznych a jednocześnie krytykowany za podatność na nastroje i emocjonalność. Zwróćmy zatem uwagę, że dużo, ale nie wszystkie kobiety są emocjonalne. Nie jest też prawdą, że nie ma w ogóle emocjonalnych mężczyzn.

Ciekawe wyniki uzyskali dr inż. Anna Samborska-Owczarek i zespół FRIS® w ramach projektu badawczo-rozwojowego Styl Myślenia Menedżera na Akademii Leona Koźmińskiego (www.fris.pl/styl-myslenia-menedzera). W badanej grupie znalazło się tylko 23% kobiet o stylu myślenia Partner i tylko 8 % mężczyzn o stylu myślenia Partner. Zatem w roli szefa jest niewiele osób o Stylu Myślenia Partner niezależnie od płci. Być może zatem większe znaczenie niż płeć ma styl myślenia?

W metodologii FRIS® występują cztery różne style myślenia. Kolejne duże różnice u obu płci zaobserwowano w przypadku Stylu Myślenia Zawodnik. Jest to styl logiczny, skoncentrowany na faktach, doceniany za zorientowanie na cel i konkretność, a krytykowany za brak dyplomacji i kategoryczność. W Polsce wśród mężczyzn jest 20 % Zawodników, a wśród kobiet 16 %. W projekcie Styl Myślenia Menedżera zaobserwowano sporą przewagę Stylu Zawodnika wśród innych stylów niezależnie od płci (34 % mężczyzn i 32% kobiet). Znowu zatem można pomyśleć, że w obejmowaniu roli szefa bardziej liczy się styl myślenia niż płeć. Preferowani są Zawodnicy, a pomijani Partnerzy. Nie oznacza to jednak, że lepszym szefem będzie zawsze Zawodnik niż Partner. Oba te style, jak każde inne, mają swoje wady i zalety. Zawodnik mógłby się uczyć od Partnera budowania sprzyjającej atmosfery i angażowania zespołu, a Partner od Zawodnika skutecznego określania priorytetów i realizowania zadań. Rzadko zdarza się naturalna zdolność łączenia tych obu stylów, ale świadomość swoich zasobów i braków stawia nam zawsze możliwości rozwoju i taką umiejętność można wytrenować.

Podobnie warto byłoby, żeby kobiety i mężczyźni uczyli się szanować swoją odmienność i korzystali z tego bogactwa różnorodności. Nastawiając się negatywnie do płci „przeciwnej”, możemy wywołać zjawisko samospełniającej się przepowiedni, czyli swoim nawet nieświadomym zachowaniem wpływać na to, jak nas odbiera i jak na nas reaguje. Często podczas coachingu czy szkoleń osoby, z którymi pracuję, odkrywają, że zmieniając nastawienie do wcześniej nielubianej osoby, zaczynają ją uważać za sympatyczną i przyjacielską. Bo ”porażka w osiągnięciu pokoju jest w gruncie rzeczy porażką wyobraźni” jak twierdzi Betty Reardon, działaczka pokojowa.

Beata Wolfigiel, właścicielka „Entuzja. Szkolenia i doradztwo”, psycholog, coach, wykładowca, certyfikowany trener FRIS® Style Myślenia i Działania.
www.entuzja.pl

Zjawisku szklanego sufitu odnosi się potocznie do niewidzialnej bariery uniemożliwiającej rozwój kariery grupie osób, najczęściej kobiet, z powodu bycia kobietami. Przyczyn istnienia szklanego sufitu upatruje się w utrwalonych rolach społecznych przypisanych przez wieki mężczyznom i kobietom. W tradycyjnym podziale obowiązków rodzinnych kobieta zajmowała się pracami domowymi i opieką nad dziećmi, a mężczyźni zdobywali doświadczenie zawodowe, pokonywali kolejne stopnie awansów.

W mojej ocenie to jedno z bardziej archaicznych i nieaktualnych schematów. Kobiety udowodniły już niejednokrotnie, że posiadają predyspozycje i umiejętności przywódcze, potrafią zarządzać zespołem, a merytorycznie są niejednokrotnie lepiej przygotowane od mężczyzn. Dochodzi do tego doskonała organizacja czasu i zajęć łącząca obowiązki zawodowe z prywatnymi, co również w mojej ocenie stawia kobiety jeśli nie na równi z mężczyznami to zdecydowanie wyżej w zestawieniu kompetencji w zakresie awansu zawodowego.

Osobiście nie zderzyłam się nigdy ze zjawiskiem szklanego sufity. Od zawsze pracowałam z kobietami, dawniej na etacie w firmie zdominowanej przez kobiety.

Obecnie moje działania skoncentrowałam wyłącznie na pracy z kobietami by im pomagać. Jestem szefem sama dla siebie, ale jestem przekonana, że zjawisko szklanego sufitu wywoływane może być zarówno przez nastawienie mężczyzn jak i kobiet.

My same również nakładamy na siebie ograniczenia, czasem nawet nie podejmując próby zawalczenia o swoje miejsce.

Dorota Wollenszleger-Gałuszka, Prezes Zarządu All4Her sp. z o.o., główny Koordynator w Centrum Rozwodowym Kobieta i Rozwód w Gdańsku, mediator rodzinny i gospodarczy.

http://kobietairozwod.pl/przedstawicielstwa/gdansk/
https://www.facebook.com/kobietairozwod.gdansk/

 

 

Related Post