Strategicznie o Polsce i Polakach z Markiem Staniszewskim. Rada Ekspertów na 100lecie Niepodległości Polski

Przedsiębiorczość i solidarność społeczna nie muszą się wykluczać. Nowoczesne, europejskie państwo powinno inspirować, stwarzać możliwości równego dostępu do wszystkich sfer życia zawodowego, społecznego, politycznego. Przykład nie tylko idzie z góry, ale zaczyna się od nas. Dlatego potrzebny jest nam wszystkim szeroki dialog społeczny, odbudowanie zaufania, współdziałanie lokalnych liderów, partnerów społecznych, przedsiębiorców, samorządu, rządu. Odbudować w ludziach wzajemne zaufanie, szacunek, zaangażowanie i odpowiedzialność. W poszanowaniu tradycji, musimy myśleć o przyszłości, międzynarodowej konkurencyjności, wspólnie kreśląc odważne cele i strategie ich osiągania.

Sprzeczności i napięcia

To, co dziś obserwujemy, to nie jest zupełnie nowe zjawisko. Narracja, jakiej świadkami jesteśmy obecnie w Polsce w zasadzie niewiele się zmienia przez kolejne dekady. Jung by powiedział, że są to pewne archetypy, które co jakiś czas się w nas aktywizują. Energię takich archetypów teraz obserwujemy. Niektórzy politycy potrafią ją również sprawnie wykorzystać. Można by nawet powiedzieć, że wybierani przez nas politycy, są reprezentantami naszych wewnętrznych konfliktów, potrzeb i oczekiwań. To takie krzywe zwierciadło, w którym wyraźnie możemy dostrzec nas samych. I to w jaki sposób sami siebie potrafimy krzywdzić i karać.

Bo dziś jako wspólnota po dokonaniu pewnego wyboru politycznego za chwilę sami się na siebie frustrujemy, złościmy, symbolicznie okaleczamy, po czym sami siebie – niczym baron Munchhausen próbujemy wydostać z tego bagna, które sobie stworzyliśmy. Jest w tym jakiś rodzaj nerwicy społecznej, która ma dosyć wyraźne symptomy. Mamy więc w pewnym sensie to, na co zasługujemy.

Jesteśmy więźniami pewnych struktur, form, schematów, które w pewnym momencie stają się dla nas jedyną rzeczywistością. To właśnie sama mapa, a nie odwzorowany przez nią teren staje się dla nas rzeczywistością. Przywiązujemy się do tej mapy, traktując ją jako prawdę obiektywną, zapominając, że ona coś reprezentuje. Te struktury, schematy przesłaniają nam realność. Ale to właśnie ich dekonstruowanie albo patrzenie z zupełnie innego punktu widzenia może pomóc w posuwaniu się do przodu.

Podstawowa jest tu struktura konfliktu wartości. Z jednej strony jest to przejawiana przez nas potrzebę silnego autorytetu – potrzebę historycznie zakorzenioną. My po prostu potrzebujemy silnego władcy. Takiego, który wie, który potrafi wyznaczyć wyraźne granice, który powie, co jest właściwe, nazwie rzeczy po imieniu i oddzieli czarne od białego. Z drugiej zaś strony mamy bardzo silną potrzebę indywidualizmu, wolności – przejawiającej się często w swawoli, robienia rzeczy po swojemu. I te dwie natury wciąż w nas walczą, a my nie możemy się zdecydować, co jest nam bliższe. Sądzimy, że musielibyśmy wybierać jedno kosztem drugiego, a obie te rzeczy chcielibyśmy zachować. Więc jak już się pojawia silny autorytet, taka persona, która wie jak jest, jak być powinno, to w nas od razu się włącza ten buntownik i błazen, który mówi „ależ ty jesteś śmieszny, przecież my wiemy lepiej. My to zrobimy po swojemu”.

Kiedy z kolei wchodzimy w stan takiej wolności, która nas niesie i czujemy, że jesteśmy na fali, to nagle wszystko zaczyna nam się wymykać spod kontroli i sami popadamy w śmieszność. I wtedy znowu odczuwamy potrzebę przywołania tego autorytetu, który powie „O.K, kochani, ale są pewne granice”.  I nigdy nie możemy się zdecydować, czego tak naprawdę chcemy.

Może dlatego, że nie potrafimy odnaleźć w sobie czegoś, co potrafi pogodzić te dwie rzeczy i współistnieć, koegzystować w naturalny sposób. I dlatego tak się szarpiemy i męczymy miotając między skrajnościami. Bo w środku to jest nam za nudno i za ciasno.

Brakuje nam też cierpliwości i pokory. Tego się wciąż uczymy. Jako naród, mamy za sobą wiele traum, które nie do końca zostały dobrze przepracowane. Obawiamy się tych demonów i nie chcemy o nich pamiętać. A jeżeli już, to w formie symbolu cierpienia, które musieliśmy doznać – czegoś złego, strasznego. Nie wyciągnęliśmy jednak z tego żadnych wniosków. I mamy z tym duży problem.  A przy okazji mamy mnóstwo kompleksów. Więc potrzebujemy cierpliwości i pokornego spojrzenia na to, kim jesteśmy. Pogodzenia się z tym – to przede wszystkim – a nie walki. Bo cały czas próbujemy walczyć z tym kim jesteśmy. Chcemy udowodnić sobie i światu, że jesteśmy kimś zupełnie innym. Więc jeżeli toczą się obecnie jakieś debaty, na przykład ostatnio na temat obozów śmierci,, to nasz głos w tej sprawie jest bardzo emocjonalny, histeryczny, kapryśny, afektywny, to to mówi dużo o nas samych. Nasza reakcja mówi o tym kim jesteśmy. Potrafimy patrzeć wyłącznie od środka więc dlatego się emocjonujemy. Jeśli jednak staniemy z boku, to często rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. My jednak nie potrafimy patrzeć na siebie dystansu.

Jedynym typem bohaterów, których jesteśmy w stanie wspólnie, zaakceptować są sportowcy. Bo to są bohaterowie neutralni. Oni nie poruszają żadnych tematów tabu, nie są uwikłani w żadne wątki polityczne które uruchamiają emocje, za to dają nam poczucie identyfikacji. Na zasadzie: oto nasz bohater, a więc część nas, a my mamy w sobie tą samą iskierkę wielkości. I wtedy nam jest lepiej. Cieplej na brzuszku, czujemy się uniesieni na jego skrzydełkach, na których fruniemy przez chwilę trochę wyżej.

Dopóki będziemy mieli taką obsesję bycia podziwianym, to będziemy mieli duży problem.

Bo zawsze będzie niedosyt. Bo zawsze będzie nas ktoś krytykował. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto powie „to jeszcze nie jest to, na co was stać”. Albo wyjmie nam brudy z historii i nasz obraz samych siebie znowu runie. Powinniśmy więc chyba odrzucić ten nasz wrodzony narcyzm narodowy. To, że jesteśmy powołani do czegoś większego. Bo może nie musimy nic wielkiego robić, ani być za to podziwiani. Może dałoby nam to więcej spokoju? Może jak w piosence Młynarskiego po prostu róbmy swoje.

Na większość rzeczy mamy przecież wpływ, więc to my sami jesteśmy odpowiedzialni za nasze zachowania i nikt inny. I to też należy przyjąć, że nikt nas nie rozgrzeszy za to, jacy jesteśmy, bo wybraliśmy jakiś model, albo wzór wewnętrzny. To jest nasz wybór. Więc trudno cedować go na zewnątrz.

Możemy przecież przyjąć, że jesteśmy samosterowni, potrafimy o sobie decydować, podejmować samodzielne decyzje. Jeżeli czasami ulegamy jakimś wpływom to naszym zadaniem jest rozeznać to, czy to jest wpływ zewnętrzny czy nas głos wewnętrzny, który płynie z nas. Może powinniśmy sobie o tym częściej przypominać? O tym, że rzeczywistość, która nas otacza, to jak wyglądają nasze ulice, jak się zachowujemy wobec siebie, to w jaki sposób funkcjonuje biznes i polityka – to wszystko zależy od nas samych. Każdego z nas indywidualnie.

Jeżeli już zaś chcemy wydawać osądy, szczególnie osądy krytyczne, oceniać innych i to, co dzieje się na zewnątrz, to musimy to robić na jakiś podstawach. Czyli na podstawie na przykład wartości, w które wierzymy my sami. A skoro wierzymy, to znaczy, że również realizujemy. Jeżeli zaś tego nie robimy, a tylko wydajemy osądy, to jest to po prostu jakiś rodzaj zwyczajnej hipokryzji. I często w nią popadamy. Mamy zdolność łatwej krytyki i łatwego oceniania. Pozornego badania rzeczywistości i szybkiego wydania osądu. I w tym jest wielu mistrzów. Gdyby ktoś zrobił konkurs na szybkość osądzania, prawdopodobnie bylibyśmy w pierwszej lidze. Nic tak nam łatwo nie przychodzi jak wydawanie osądów i opinii. Niestety te osądy są często płytkie, krzywdzące i tak naprawdę później uderzają w nas samych. Powodują, że stajemy się śmieszni, bo się okazuje, że jest inaczej.

Przestańmy więc pochopnie osądzać, walczyć ze swoją tożsamością, chaotycznie szarpać i niecierpliwić. Pogódźmy się z tym, kim jesteśmy i zacznijmy tym wreszcie cieszyć.

Marek Staniszewski – Founder HEURISTICA. Twórca i Trener metody rozwojowej: „Improwizacja – Znaczenie – Prowokacja”. Pasjonat strategii komunikacji. 20 letnie doświadczenie w budowaniu marek i badaniach ich kondycji, zdobywał w międzynarodowych agencjach komunikacji marketingowej, gdzie pełnił m. in. funkcję wiceprezesa i szefa oddziału badań i doradztwa strategicznego. Wykładowca i trener; prowadził zajęcia m. in. w: ICAN Institute – HBP, WSKiM im. J. Giedroycia, SMR przy Akademii L. Koźmińskiego czy Akademii Questus. Współtworzył formułę i program oraz jest wieloletnim wykładowcą branżowej Szkoły Strategii Marki przy SKM/SAR. Jako juror oceniał prace w takich konkursach jak Effie, Superbrands, IAB Creative Showcase, Innovation Award, Ad Venture. Członek Rady Ekspertów THINKTANK. Autor kilkudziesięciu publikacji na temat komunikacji i strategii. Jest również autorem książek: „Atlas strategiczny” i „Strategiczny podstęp„, „Tak na marginesie strategii” oraz współautorem książki „Portret klienta

Szukamy lokalnych liderek, szukamy liderów, szukamy ciebie! Bo łączy nas Polska, nie tylko na 100-lecie Niepodległości Polski

Kodeks wartości na 100-lecie Niepodległości Polski. Rada Ekspertów Biznesu na fali

 

„Ważkie sprawy naczelnego” czyli rozmowy o Polsce i Polakach teraźniejszości i przyszłości. Strategicznie o Polsce, tożsamości, wartościach, kierunkach rozwoju, tworzeniu nowych idei. Lokalnie i międzynarodowo, pod patronatem Rady Ekspertów Biznesu na fali, razem ze środowiskiem nauki i biznesu, liderami zmian, twórcami możliwości i szans, tworzymy przestrzeń dialogu i wariantów, poszukując odpowiedzi na to, co nas łączy, dlaczego dzieli i co może budować dla wspólnego, lepszego jutra.
Zapraszam serdecznie, Jarosław Waśkiewicz, redaktor naczelny Biznesu na fali
redakcja@biznesnafali.pl

 

Related Post