Rozmowy z CMO: Katarzyna Szemro, dyrektor marketingu polsko-holenderskiej firmy Goyello

Wizjonerki, dyrektorki, menedżerki odpowiedzialne za rozwój i markę firmy, organizacji. Ważkie sprawy, z liderkami biznesu, kobietami które inspirują – Katarzyna Szemro, dyrektor marketingu polsko-holenderskiej firmy Goyello w rozmowie z redaktorem naczelnym Biznesnafali.pl, prezesem Klubu „Marka jest kobietą”, Jarosławem Waśkiewiczem.

Katarzyna Szemro, Dyrektor Marketingu polsko – holenderskiej firmy Goyello działającej na międzynarodowym rynku od 10 lat. W Goyello współtworzy strategię firmy i wraz z zespołem przekuwa ją w realne działania marketingowe i employer brandingowe, dopasowane do realiów błyskawicznie zmieniającego się rynku IT.

Rok temu o tej porze (w biznesie i życiu osobistym)…

negocjowaliśmy nową umowę z Olivia Business Centre, żeby mieć przestrzeń do rozwoju, przygotowywaliśmy się do obchodów Dnia Króla (holenderskie święto, które co roku z wielką przyjemnością obchodzimy) i rozpoczynaliśmy przygotowania do 10-lecia Goyello. Jak co roku, również rok temu o tej porze, jak i o każdej innej stało przede mną całe mnóstwo pasjonujących wyzwań. A prywatnie… wybierałam wraz z moim średnim synem kolejny krok w jego edukacji – gimnazjum i przygotowywałam się do półmaratonu w Gdyni.

Biznes pod wieloma względami przypomina służbę dyplomatyczną. Jest to i elegancki „roboczy” ubiór i pewna „miękkość” relacji zawodowych z ludźmi… Z jakimi więc ludźmi przyszło Pani się zetknąć, spotkać i współpracować, w najbliższym otoczeniu, w tym mijającym roku 2016?

Najczęściej mam wpływ na to jakimi ludźmi się otaczam i z kim współpracuję. Nie tylko zatrudniając pracowników, ale również wybierając klientów i dostawców. W roku 2016 zetknęłam się z wieloma inspirującymi i pozytywnymi ludźmi. Kontakt z nimi dodaje mi energii do codziennego działania, sprawia że ciągle rodzą mi się w głowie nowe pomysły, dzięki czemu żaden rok nie jest taki sam.

Jak opisałaby Pani realizację celów, które postawiła sobie na 2016 rok i przed firmą? Które z nich udały się nad wyraz sprawnie, a które zaś, powiększyły, aby zostać rozciągnięte w czasie i zrealizowane w 2017 roku?

Rok 2016 stał dla mnie biznesowo pod znakiem doprecyzowania wizji, misji i wartości spójnych dla całej firmy, które wynikają bezpośrednio z tego jakie mamy ambicje i marzenia i jak działamy na co dzień. Jakimi jesteśmy ludźmi, co jest dla nas ważne. Mam wrażenie, że udało nam się osiągnąć ten cel i że wszyscy ludzie pracujący w Goyello czują, że wartości i misja, które nam przyświecają są im bliskie. Nie umiem oczywiście czytać w myślach, więc mogę mieć tylko taką nadzieję.

Udało nam się podpisać nową umowę z Olivia Business Centre, która zapewnia nam na kolejne lata dwukrotne zwiększenie powierzchni biurowej i to w wyjątkowym miejscu: najwyższym budynku w Trójmieście, STAR. W tym roku czeka nas przeprowadzka.

Również ciężko pracowaliśmy nad odpowiednim uczczeniem 10-lecia istnienia Goyello. Sądząc po głosach naszych koleżanek i kolegów, naszych klientów i partnerów całkiem dobrze nam się to udało. To wielka zasługa mojego zespołu, z czego jestem bardzo dumna.

Naturalnie, są sprawy, które są rozciągnięte w czasie i będą realizowane również w 2017 roku. Na przykład staramy się stopniowo wdrażać zasady agile do zarządzania projektami marketingowymi. To jest proces, który wymaga czasu.

Zmiany kadrowe (w naszej firmie), awanse, roszady na kluczowych stanowiskach? Tak / nie, dlaczego?

Ogromną wagę przykładamy do zadowolenia klientów i pracowników. Dążymy do ciągłego doskonalenia rezultatów, procesów, obsługi klienta. Wszelkie zmiany kadrowe wynikają z połączenia tych przesłanek. Jeśli pracownik chce się rozwijać, staramy się stwarzać jej lub jemu takie możliwości w naszej organizacji. Oczywiście nie zawsze jest ku temu okazja. Jesteśmy średnią firmą z dość płaską strukturą, więc siłą rzeczy liczba stanowisk managerskich czy dyrektorskich jest ograniczona. Co jednak ważne to to, że kluczowe stanowisko to niekoniecznie poziom managerski. Można być bardzo kluczowym dla firmy i dla klientów specjalistą! Nie każdy urodził się managerem i nie powinien za wszelką ceną mierzyć swojego sukcesu osiągnięciem takiego stanowiska.

Apropo zespołu. Jakieś szczególne osiągnięcia na polu zawodowym, konkursy, nagrody dla Waszego zespołu, o których warto wspomnieć?

Pierwsze i najświeższe wyróżnienie, które przychodzi mi na myśl, to oczywiście zostanie laureatem konkursu „Pomorski Pracodawca Roku 2016”. Nasz zespół nagradza się jednak nawzajem na co dzień. Obdarowujemy się nawzajem KUDO (forma podziękowania za pozytywne zachowanie, sprzyjające pracy w zespole). Wyróżniamy też osoby, które są proaktywne, dzielą się pomysłami i wiedzą. Raz do roku mamy Galę Petrusów, podczas której nagradzamy statuetkami najlepszych w różnych ważnych dla nas kategoriach, np. knowledge sharer of the year czy innovator of the year.

Jesteśmy też członkami Komisji na rzecz przyjaznej rekrutacji, co potwierdza wysokie standardy prowadzenia procesów rekrutacyjnych w naszej firmie.

A w przysłowiu „sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą” – jak wygląda to w przypadku Pani organizacji. Od początku do końca tworzymy jeden zespół, na dobre i na złe, czy jeszcze innym modelem biznesowym, posługuje się na co Pani, w biznesie, w firmie? Może jakieś przykłady?

Hm… nie lubię mówić o porażkach w znaczeniu pejoratywnym. Wiadomo, że nie zawsze nam się udaje zrealizować plany w całości, a czasem w ogóle nie. Czy coś jest porażką zależy w sumie od nas samych jak potraktujemy konkretne zdarzenie. Nieosiągnięcie założonego planu można interpretować jako porażkę, ale również jako praktyczną lekcję na przyszłość, żeby przekuć to zdarzenie w ponadprzeciętny sukces w przyszłości. Sukcesy nasze, naszych klientów i partnerów staramy się świętować. To są chwile, które dają pozytywną energię do dalszego działania. Choć przyznaję, że codziennym natłoku spraw nie zawsze jest takie proste, żeby zwrócić szczególną uwagę na każdy sukces.

Bardzo wartościowym dla nas jakościowym miernikiem sukcesu jest pozytywna informacja zwrotna od naszych klientów. Regularnie zdarza się, że klient przesyła nam pochwałę dla całego zespołu lub dla konkretnej osoby. My dokładamy wtedy starań, aby cała firma się o tym dowiedziała.

„Kobiety w naszym biznesie, naszej firmie”. Jaką rolę w Państwa organizacji na kluczowych stanowiskach odrywają kobiety? Czego Pani od nich oczekuje, jako Dyrektor marketingu, nie tylko od strony twardych wyników, ale i tych cech miękkich, w relacji z klientami, w tworzeniu atmosfery firmy?

Nie chcę ograniczać się tu do kluczowych stanowisk, gdyż, jak już wcześniej wspomniałam, taka definicja może być myląca. W kadrze zarządzającej jestem akurat jedyną kobietą. Natomiast mamy wiele wspaniałych kobiet, które pełnią różne ważne role w firmie, począwszy od programistek, poprzez HR i marketing i skończywszy na Kasi i Anice. Wszyscy wiemy czym zajmują się programistki, HR i marketing. Kasia i Anika, natomiast, działają na pograniczu zarządzania biurem, customer care i employer brandingu. Według mnie, choć to dla niektórych może nieoczywiste, odgrywają kluczową rolę, bo witając gości i opiekując się nimi, są odpowiedzialne za pierwsze wrażenie. To one pilnują, żeby w biurze wszystko sprawnie działało i żeby imprezy jak Dzień Króla czy Dzień Dziecka były za każdym razem dobrze zorganizowane.

Apropo tej atmosfery? Naprawdę ta „kultura organizacji” funkcjonuje i działa, mógłby być przykładem dla innych? Pracownik dobrze się czuje w firmie, jego potrzeby, głos, jest wysłuchiwany ale i dostrzegany, doceniany?

Potrzeby naszych pracowników są dla nas bardzo ważne. Oczywiście nie oznacza to, że zawsze możemy je spełnić. Natomiast zawsze jesteśmy gotowi ich wysłuchać i wspólnie szukać rozwiązań. Jak tylko możemy, umożliwiamy naszym ludziom zaangażowanie w działalność firmy w różnych obszarach. Staramy się też pomagać godzić pracę ze studiami. W niektórych przypadkach jest też możliwa praca zdalna, choć muszę przyznać, że jest zwolenniczką takowej tylko w rozsądnych dawkach – od czasu do czasu. Pracując w zespole, znacznie lepiej sprawdza się fizyczna obecność jego członków w jednym miejscu.

A jakim menadżerem stara się Pani być, dla swojego zespołu? Co chce Pani przekazać, kiedy przebywa z nimi, na co dzień?

Przede wszystkim staram się dawać przestrzeń do rozwoju. Jestem otwarta na nowe pomysły, myślenie out of the box, oczywiście pod warunkiem że są spójne z naszą wspólną wizją i wartościami. Jestem też zwolenniczką samodzielnego działania, delegowania odpowiedzialności. Cały czas jednak czuwam nad realizowanymi zadaniami, gdyż niezwykle ważna jest dla mnie ich jakość i spójność. Dlatego interesują mnie niektóre szczegóły, co niektórzy mogą odczytywać jako micromanagment, a dla mnie są one kluczowe w trzymaniu ustalonego kursu.

Obserwując best practise z innych globalnych rynków, jakie praktyki (zarządzania, styl pracy na co dzień, filozofię działań, relacji biznesowych) przenosi/przeniosłaby Pani do swoich działań, a które tak rzadko występują/pokutują w naszym otoczeniu biznesowym, szerokości geograficznej?

Myślę, że wiele takich best practices już wdrażamy w Goyello. Dlatego pewnie słyszy się, że wyraźnie odczuwa się u nas inną kulturę niż w innych firmach. Często brzmi to trywialnie, choćby np. otwartość. W naszym przypadku jednak polega to na tym, że regularnie dzielimy się ze wszystkimi wynikami firmy, że kadra zarządzająca jest otwarta na pomysły, dyskusje, argumenty. Mimo oczywistych różnic ze względu na kompetencje czy osiągnięcia, traktujemy się wszyscy na równi, mówimy do siebie po imieniu. Tak się lepiej żyje i pracuje. Nie muszę wspominać o takich oczywistościach jak Agile czy Lean.

Rdzeń naszej filozofii stanowi jednak troska o drugiego człowieka. Jest nim pracownik, koleżanka, kolega, klient, partner, dostawca i inni, z którymi się stykamy i którzy budują społeczność Goyello i mocniej lub słabiej powiązaną z Goyello.

Z jakich wydarzeń które miały miejsce w firmie w minionym roku / ostatnim kwartale, jest Pani najbardziej zadowolona?

Jest ich cała masa. Za każdym razem, podsumowując rok, nie chce mi się wierzyć, że w tylu wspaniałych wydarzeniach udało nam się uczestniczyć i tyle samodzielnie zorganizować.

Tu wymienię tylko parę większych wydarzeń i osiągnięć: nagroda IT Future Awards, wydanie pierwszego numeru naszego Magazyniu MoveIT, duża impreza dla pracowników w związku z 10-leciem Goyello, zaangażowanie w konferencję infoShare.

A tytuł „Pomorski Pracodawca Roku” – jest owocem/efektem czego? Jakich działań, zachowań, posunięć?

Wszystkich, jak sądzę. A tak na poważnie, myślę, że zostało docenione nasze podejście do pracowników i do społeczności wokół nas. Nasi ludzie swoim zaangażowaniem w dzielenie się wiedzą i niesienie pomocy środowisku wokół nas sprawiają, że Goyello jest odbierane jako pracodawca przyjazny i odpowiedzialny społecznie.

Czy pasja (do sportu/inne ważne zamiłowania osobiste), którą Pani pielęgnuje na co dzień,  w jakimś stopniu wpływa na to, z jakim nastawieniem, postawą podchodzi Pani do wyzwań w pracy zawodowej, do projektów, do relacji w biznesie, do szans i okoliczności?

Oczywiście, że tak. Sport to wyzwania. Niekoniecznie w kontekście wygrywania, ale przede wszystkim w kontekście wyznaczania sobie samemu kolejnych celów do osiągnięcia i wytrwałości w dążeniu do nich. Daje możliwość rozwoju. Podobnie, w życiu zawodowym wyznaczam sobie i swojemu zespołowi cele. I tak jak w sporcie, sukcesem jest osiągnięcie celu (dotarcie do mety). Sukces może uzyskać dodatkowy wymiar, gdy się osiągnie wyjątkowo dobry wynik. Ale o czym wiele osób zapomina to to, że cała droga do tego sukcesu może być wspaniałą przygodą, choć nie zawsze usłaną laurami. Sprawia ona jednak, że ostateczny sukces zyskuje dodatkowy wymiar i dzięki temu się rozwijamy.

Apropo tej osobistej pasji życia? W co/do czego zatem „ucieka Pani” w każdej wolnej chwili, w jaki sposób aktywnie spędza czas/wypoczywa? Dlaczego ta odskocznia, pasja, jest dla Pani tak ważna?

Na co dzień to sport, dzięki któremu się resetuję i jednocześnie rozwijam. Cieszy mnie, że mogę uprawiać sport z moją rodziną, choć coraz trudniej nadążyć za mężem i coraz bardziej dojrzałymi synami. Uwielbiam aktywność, również w czasie urlopu. Choć przyznaję, że od czasu do czasu lubię wybrać się do spa czy na masaż, wypić dobre wino. Lubię wyrwać się gdzieś sama, z przyjaciółkami – to pomaga w złapaniu innej perspektywy i jest po prostu fajne. Niemniej jednak zdecydowanie najważniejsza jest dla mnie rodzina i z nią de facto spędzam najwięcej czasu.

Motto/powiedzenie, do którego często Pani wracała w mijającym roku (w biznesie/życiu osobistym) a które również sprawdzi się w nadchodzącym roku, to…

W sumie mam swoje ulubione motto, które towarzyszy mi przez całe życie, niezależnie od roku:

„Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego.

Świętej pamięci Władysław Bartoszewski powiedział niegdyś piękne słowa: „nie wszys­tko, co war­to, to się opłaca, ale jeszcze pew­niej […] nie wszys­tko, co się opłaca, to jest w życiu coś warte. Czy były w mijającym roku rzeczy, tematy, przedsięwzięcia, które postanowiła Pani zrobić, pomóc, w imię wyższych zasad, na przekór innym, bądź też odstąpiła, choć wielu by się skusiło okazją?

Zgadzam się ze słowami pana Bartoszewskiego. Wychodząc z założenia, że znaczenie opłacalności ma wymiar finansowy, to myślę, że dla mnie w wielu kwestiach życiowych i biznesowych jest on drugorzędny. Oczywiście, że w biznesie bardzo ważna jest opłacalność. Ja jednak wierzę, że opłacalność ma sens, gdy równocześnie dostarczamy wartości w innym wymiarze. Na przykład dzięki pracy dla jednego z naszych klientów, FLOCERT, przyczyniamy się do lepszej kontroli łańcucha wartości w organizacji Fair Trade.

Podpisuję się też pod cytatem pana Bartoszewskiego: Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.

Jakie są najmocniejsze strony kobiet które rozwijają skrzydła w biznesie, co jest ich siłą, przewagą którą powinnyśmy wykorzystywać?

Patrzenie sercem

I druga strona medalu:

Jakie błędy najczęściej popełniamy a których  powinnyśmy unikać abyśmy mogły być traktowane jako równoprawni partnerzy biznesowi w relacjach z mężczyznami (jest to rada kierowana szczególnie do młodych kobiet).

Przypuszczam, że lepiej jest unikać udowadniania mężczyznom, że jesteś coś warta. Myślę, że trzeba zacząć od samych siebie. Jeśli wierzysz w siebie i w swoje możliwości, to podstawa. Po drugie, zastanów się jak działają mężczyźni wokół Ciebie i jakie są ich oczekiwania, sposób działania. Warto np. wsłuchać się w drugą osobę i dostosować do niej swój sposób komunikacji. Notabene, nie dotyczy to tylko komunikacji z mężczyznami. Nie jest to sprawa prosta, ale warta zachodu.

Z moich obserwacji wynika, że w Polsce kobietom jest trochę trudniej poczuć równouprawnienie niż np. w Holandii, gdzie pracowałam przez 10 lat i zawsze czułam się równoprawnym partnerem biznesowym, mimo że nie byłam autochtonką. W Polsce pokutuje jeszcze patriarchat. Polakowi trudniej niż Holendrowi będzie zaakceptować szefa-kobietę.

Moje wartości w życiu – na co dzień i w biznesie…

Patrzeć na ludzi z sercem, zmianę zaczynać od siebie.

Odwaga w biznesie. Rozumiem ją tak, że…

Robić rzeczy inaczej niż inni, nie mając gwarancji, że tak będzie lepiej, poza standardy i utarte ścieżki.

A moje życzenie dla innych menadżerów, na nadchodzące tygodnie, na cały rok 2017?

Życzę wszystkim, żeby rozwijając się samemu, inspirowali do tego otoczenie i żeby zawsze mieli na uwadze drugiego człowieka, nie tylko wyniki.

 

Dziękuję za rozmowę
Jarosław Waśkiewicz

Napisz do nas, zainspiruj innych:
redakcja@biznesnafali.pl
www.facebook.com/biznesnafali
www.facebook.com/markajestkobieta

Related Post