Perspektywy polskiego hotelarstwa po „odmrożeniu” gospodarki. Głos ekspertów

Turystyka po zniesieniu restrykcji – jak będzie wyglądać nowa rzeczywistość po odmrożeniu gospodarki? Jak sytuacja wygląda od środka, z perspektywy  hotelarzy, samorządów? Poprosiliśmy o zabranie głosu ekspertów, oto pierwsze z wypowiedzi.
Mieczysław Struk, Marszałek Województwa Pomorskiego

Jedna z dominujących gałęzi pomorskiej gospodarki, jaką jest turystyka, jest w zapaści. Ponad dziesięć tysięcy pomorskich firm działających w jako obiekty noclegowe, gastronomiczne czy organizatorzy turystyki stanęło przed dylematem zwolnienia pracowników czy zaprzestania działalności. Przy wsparciu rządu i samorządu regionalnego branża podejmuje wysiłki by przetrwać i powoli odbudować straty. Pandemia zmieni oczekiwania naszych gości i ich preferencje. Do tej nowej sytuacji musi dostosować się branża, by turyści czuli się w naszym regionie bezpiecznie. Żadna ustawa czy wytyczne nie zastąpią roztropnego i systemowego działania. Kluczem do utrzymania działalności będzie na pewno współpraca i szacunek dla istniejących nowych warunków, których nie należy lekceważyć. Jestem przekonany, że branża choć w części wykorzysta nadchodzący sezon, pomimo wyjątkowo trudnej sytuacji.

Marta Chełkowska, Dyrektor Departamentu Turystyki, Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, Prezes Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.

Turystyka obecnie przeżywa ogromny kryzys. Wszechobecna pandemia zatrzymała jedną z najdynamiczniej rozwijających się dziedzin gospodarczych świata, Europy, Polski i naszego regionu. W pomorskim swoją działalność zawiesiło 217 hoteli i ponad 9000 innych obiektów noclegowych, 20% z 330 organizatorów turystyki, kilkuset przewodników zostało bez źródeł utrzymania. Wiele firm współpracujących z turystycznymi przestało świadczyć usługi. To często tragedie pojedynczych osób i unicestwienie wielu planów. Skutki ponad dwumiesięcznego zatrzymania gospodarki, izolacji społecznej, w wielu przypadkach zamknięcia firm i zwolnienia pracowników przyniesie długotrwałe skutki osłabienia gospodarki turystycznej, przynoszącej dotąd ponad 6 % PKB regionu. Obecnie gospodarka uwalnia się a branżę turystyczną czeka nie lada wyzwanie dostosowania się do nowych warunków. Ze strony rządowej, ale i samorządu województwa przekazywane są środki finansowe, ale by przetrwać potrzebna jest siła, współpraca i umiejętność odczytania pojawiających się trendów. Obecnie poszukiwanie bezpiecznych warunków wypoczynku, indywidualnej oferty, nieskrępowanego wypoczynku, otoczenie przyrody wydają się być kluczowymi aspektami oferty turystycznej. Jestem przekonana, że pomorska branża dostosuje się do potrzeb naszych gości, a nadchodzący czas wakacji choć w części podreperuje zrujnowane budżety.

Paweł Chmielnicki
Dyrektor Generalny grupy Hotele SPA Dr Irena Eris.

Branża turystyczna, jest jedną z tych, którą najbardziej dotknęła pandemia i związane z nią restrykcje. 6 czerwca zniesione zostały ostatnie obostrzenia związane z hotelami typu spa. Po uruchomieniu gastronomii oraz części kosmetycznej, dochodzi udostępnienie basenów i saun. Jakie są konsekwencje zamknięcia hoteli na niemal 2 miesiące?

Rzeczywiście sytuacja związana z wirusem SARS CoV-2 bardzo mocno i bez żadnego „znieczulenia” uderzyła w hotele. Właściwie z dnia na dzień zostały ograniczone funkcje związane z gastronomią, co w wielu przypadkach spowodowało masowy odpływ gości, a zaraz po tym pojawił się całkowity zakaz prowadzenia działalności hotelarskiej. W jednej chwili zostaliśmy pozbawieni jakiegokolwiek źródła przychodów. Oczywiście po drugiej stronie pozostały zobowiązania. Nadal konieczne było ponoszenie operacyjnych, administracyjnych, finansowych i osobowych. Wszystkim tym okolicznościom towarzyszyła ogromna niepewność co do przyszłości. Szczególnie dotkliwy był brak wiedzy na temat długości trwania „lock out’u”.  Rozumiejąc sytuację, bezzwłocznie przystąpiliśmy do stworzenia i realizacji strategii przetrwania tych niespotykanych wcześniej okolicznościach.  

Bezsprzecznie pierwszym i głównym celem stało się utrzymanie wszystkich miejsc pracy oraz utrzymanie płynności finansowej przez jak najdłuższy czas. Jak dotąd udało się jedno i drugie. Zatrudniamy ok. 95% pracowników na podstawie umów o pracę i nie zwolniliśmy ani jednego pracownika. Uważam to za duże osiągnięcie, bo wiele hoteli, zwłaszcza tych, które opierają się głównie na umowach cywilno-prawnych, zrobiło inaczej i duża część pracowników została bez źródła dochodu. Oczywiście takie drastyczne kroki w wielu przypadkach były konieczne, by uratować przedsiębiorstwo i nie oceniam tego negatywnie. My, co podkreślam, mieliśmy w tym zakresie inne priorytety i cieszę, że udało się uniknąć bolesnych rozstań.

Jeśli chodzi o konsekwencje zamknięcia hoteli,  to trzeba stanowczo powiedzieć, że nasze hotele, ale i cała branża będzie ponosić je jeszcze przez długi czas. Otwarcie hoteli oraz znoszenie kolejnych obostrzeń nie oznacza natychmiastowego powrotu do normalności. Wciąż obowiązuje wiele obostrzeń administracyjnych związanych z wytycznymi sanitarnymi dla poszczególnych branż, ale istnieją też ograniczenia szerszej natury, jak choćby zamknięte granice, ograniczenia w podróżowanie samolotami czy koleją, niepewność co do możliwości anulacji wykupionych już wczasów zagranicznych, czy w końcu ogólna chęć unikania skupisk ludzkich przez większość z nas.

Konsekwencje zamknięcia hoteli rozpatrywałbym w dwóch aspektach. Finansowym i organizacyjnym. Te pierwsze będą bez wątpienia odczuwalne dla wszystkich. Dla nas oznaczają prognozowaną na koniec roku wyrwę w finansach na poziomie kilkunastu milionów. Składają się na nią nie tylko brak przychodów przez dwa miesiące, ale i minimalne przychody w maju oraz dużo niższe niż zakładane w kolejnych miesiącach.  Dochodzą do tego zwiększone wydatki związane z zapewnieniem bezpieczeństwa mikrobiologicznego dla naszych gości i pracowników, które nie są małe.  Braki w przychodach, częściowo sfinansujemy ze środków przeznaczonych na inwestycje, częściowo kredytując się komercyjnie, ale pomogła nam też decyzja instytucji finansowej o przesunięciu spłat zobowiązań leasingowych. Skorzystaliśmy też z dopłat do wynagrodzeń ze strony FGŚP w ramach tarczy antykryzysowej 1.0, która w skali potrzeb może nie jest decydująca, ale niewątpliwe jednak stanowi pomoc.

Natomiast w aspekcie organizacyjnym determinacja, którą wykazaliśmy w celu zachowania wszystkich miejsc pracy, opłaciła się w postaci sprawnego przygotowania się i otwarcia hoteli w nowej rzeczywistości już 4 maja. Ale co ważniejsze, to utrzymanie wspaniałej kadry pracowniczej  pozwala nam zagwarantować utrzymanie najwyższych standardów obsługi. Natomiast tam, gdzie zespół pracowników został zredukowany, może być to bardzo trudne, gdyż odbudowywanie zespołów i jakości usług będzie długotrwałe.

Jak poradziliście sobie z czasem zamknięcia hoteli? Gości nie było, więc pewnie nie mieliście co robić?

Zawsze uśmiecham się, kiedy słyszę opinie, że praca w hotelach jest lekka, łatwa i przyjemna. Hotel, zwłaszcza hotel „wypoczynkowy”, to wbrew pozorom dosyć skomplikowany organizm, który niezależnie od poziomu obłożenia wymaga wielu działań. Oczywiście przez pewien okres część pracowników operacyjnych, w związku z przestojem ekonomicznym, miało więcej wolnego czasu, ale to tylko niewielka część organizacji. Pozostali wręcz przeciwnie, pracowali przy zabezpieczeniu obiektów, reorganizacji stanów magazynowych, inwentaryzacjach, remontach i naprawach, prowadzili komunikację z gośćmi, ale  musieli też przygotować się do otwarcia hoteli. Oznaczało to między innymi ponowne zatowarowanie hotelu, przygotowanie procedur sanitarnych, oraz szukanie na rynku deficytowych wówczas artykułów (maseczek, płynów do dezynfekcji), uczyliśmy się technologii związanych z utrzymaniem tzw. reżimu sanitarnego. Próbowaliśmy wiele rzeczy przewidzieć i przygotować hotel na ponowne otwarcie. Muszę przyznać, że rozpoczęliśmy opracowywanie procedur higieniczno-sanitarnych dużo wcześniej, nim został ogłoszony plan „odmrażania gospodarki”. Dlatego mogliśmy otworzyć nasze hotele zaraz po ogłoszeniu daty takiej możliwości, tj. 4 maja. Należy tu zaznaczyć, że ok, 47% obiektów nie wznowiło wówczas funkcjonowania i przesunęło ten moment nawet na połowę czerwca.

Kadra menadżerska, która jak dotąd świetnie zdała egzamin, zajęła się realizacją głównych celów tj. utrzymania zatrudnienia i płynności finansowej. Biorąc pod uwagę ciężar zadań, to najwięcej wysiłku kosztowało nas zapewnienie ciągłości zatrudnienia, utrzymanie wszystkich miejsc pracy oraz redukcja lub rozłożenie w czasie wszystkich kosztów operacyjnych i handlowych, co oznaczało negocjowanie z naszymi kooperantami, partnerami biznesowymi. Jeszcze przed ogłoszeniem rozporządzenia o tarczy antykryzysowej, wystąpiliśmy o odroczenia wszelkich zobowiązań publiczno-prawnych. Rozpoczęliśmy też negocjacje z instytucjami finansowymi. Gdy pojawiła się możliwość ubiegania się o pomoc w ramach tarczy antykryzysowej okazało się, że uzyskanie pełnej i klarownej informacji, o co można wystąpić i na jakich zasadach, jest bardzo trudne. W ciągu kilku tygodni interpretacje przepisów zmieniały się, co dodatkowo utrudniało poruszanie się w gąszczu przepisów. Ostatecznie udało nam się złożyć stosowne wnioski i otrzymaliśmy dofinansowanie. Tak więc, naprawdę mieliśmy co robić, a mnie osobiście przybyło kilka siwych włosów.

Jak rysuje się perspektywa na przyszłość dla branży hotelarskiej?

Po pierwsze trzeba rozróżnić rodzaje hoteli. Część z nich to hotele miejskie lub tzw. biznesowe i konferencyjne nastawione na krótkie pobyty (nocleg ze śniadaniem), pozostałe to hotele wypoczynkowe typu resort, gdzie istotą pobytu są atrakcje typu SPA, zabiegi, basen, sauny i także gastronomia.  Niestety te dwa segmenty hoteli, między innymi na skutek regulacji administracyjnych powracać będą do normalnego funkcjonowania w zróżnicowanym tempie.  Hotele biznesowe wystartują nieco później np. z racji obowiązujących ograniczeń w przekraczaniu granicy, co hamuje podróże biznesowe gości z zagranicy, ograniczeń w branży MICE, ponadto wchodzą one w okres wakacyjny, czyli tradycyjnie słabszy, jeśli chodzi o podróże służbowe. Obronią się pewnie te, które położone są w popularnych destynacjach typu „city brake” tj. Kraków, Warszawa, Trójmiasto czy Wrocław.

W nieco innej sytuacji są hotele wypoczynkowe, położone poza ośrodkami miejskimi. Długi okres izolacji społecznej powodował silną potrzebę wyrwania się z „kwarantanny” w domu i chęć odpoczynku na łonie natury.  Niestety, na początku potrzeby te były hamowane ograniczeniami w działalności restauracji, strefy rekreacyjnej oraz tzw. strefy ”beauty”, lecz powoli przybywało rezerwacji. Przełomem było wznowienie funkcjonowania restauracji, a kolejny czeka nas po otwarciu stref SPA.  Natomiast to, że działamy już od miesiąca, wpłynęło pozytywnie na poziom rezerwacji na kolejne miesiące. Czerwiec, choć nie porównywalny do ubiegłego roku, wygląda u nas już dobrze. A miesiące wakacyjne mają szansę być naprawdę przyzwoicie obłożone. Mniejsze hotele, pensjonaty i agroturystyka już są niemal wypełnione na najbliższe weekendy i wakacje.

Czy turystyka ma szansę powrotu do stanu sprzed epidemii? Z pewnością tak, nie potrafimy jedynie odpowiedzieć kiedy to nastąpi. Musi być spełnionych kilka czynników, aby moc myśleć pozytywnie na przyszłość.

Sytuacja z rynków azjatyckich, które przeżywały już tego typu kryzysy wskazuje, że po ok. trzech miesiącach od momentu ogłoszenia tzw. ”lockdown’u” otwierane były hotele i w pierwszym miesiącu notowały ok. 20% obłożenie, a po sześciu miesiącach powracały do w miarę normalnego obłożenia i funkcjonowania. U nas jak dotąd przebiega to podobnie, więc życzę wszystkim hotelarzom i sobie, by co najmniej taki scenariusz sprawdził się również w Polsce.

Oczywiście jest kilka czynników i zagrożeń. Po pierwsze, najważniejsze jest jak najszybsze opanowanie epidemii i zmniejszenie liczby zakażeń, przy bezproblemowym dostępie do testów. To powiązane jest z poczuciem bezpieczeństwa sanitarnego.

Druga istotna sprawa, to ogólny stan gospodarki. Ekonomiście nie stawiają optymistycznych prognoz. Spodziewana jest recesja, jednak nikt nie potrafi określić jej skali. Wiele hoteli ratowało swoje budżety, organizując konferencje. Firmy pogrążone w kryzysie, odrabiające straty, jeszcze przez jakiś czas nie będą zainteresowane wysyłaniem swoich pracowników na wyjazdowe szkolenia, konferencje, czy spotkania integracyjne. Powiązany z branżą hotelarska rynek konferencyjno-eventowy długo będzie się odbudowywał.

Trzecią kwestią jest popyt i konsumpcja. O ile obecnie znacznie więcej osób deklaruje, że woli wypoczywać w kraju, to nie wiadomo, czy zasoby finansowe gospodarstw domowych pozwolą na taki poziom życia, jak dotychczas i na wyjazdy wypoczynkowe.

Czwarta sprawa to znoszenie kolejnych restrykcji i ograniczeń. Na otwarcie granic wciąż czeka część hoteli wypoczynkowych, choćby z terenów woj. zachodniopomorskiego, ale i obiekty biznesowe.

Dane z rynku pozwalają mieć nadzieję, że jednak Polacy spędzą urlopy w kraju. Już są miejsca, gdzie pokoje lub domki są zarezerwowane w 100% na cały sezon wakacyjny.

To prawda. Wiele osób zrezygnowało z zagranicznych wakacji w tym roku, więc spędzą je w Polsce. Inni po długotrwałej kwarantannie marzą o wyrwaniu się z miasta i chcą spędzić urlop całą rodziną, blisko przyrody, w miejscach zapewniających aktywny wypoczynek, z kompleksową obsługą. Wakacje w hotelach wypoczynkowych powinny charakteryzować się stosunkowo wysokim obłożeniem. Głównie z racji ograniczeń w podróżach zagranicznych i obaw o bezpieczeństwo zdrowotne. Sądzę, że miesiące jesienne też zbliżą się do normalności. Podróżować będą Ci, którzy przełożyli bądź odwołali wyjazdy wakacyjne, a do hoteli miejskich powróci segment MICE i biznes.

Dziękuję za wypowiedź.
Jarosław Waśkiewicz, redaktor naczelny Biznesnafali.pl

Related Post