LADIES FIRST – gdzie różnorodność jest zaletą, bo wartości między nami pozostają niezmienne

foto: Piotr Wieliczko

Kiedy spotkaliśmy się pierwszy  raz, 11 kwietnia, na 6 piętrze sali konferencyjnej BNP Paribas Real Estate, gdzie pracuje na co dzień prezes zarządu Ladies First – nowego stowarzyszenia kobiecego w Polsce, nie miałem pewności, jaka osoba za chwilę mnie powita. Czy będzie to kolejna kobieta zakładająca ‚maskę’ wyższości i budująca mur niedostępności, z racji stanowiska? Czy będzie to kolejne stowarzyszenie które założyła osoba, aby dodać sobie splendoru, łechtania swojej ambicji, kompleksów, niezrealizowanych marzeń? Jakże miłe było moje zaskoczenie, na co w głębi duszy liczyłem, aby spotkać naprawdę wartościową osobę. Kobietę wrażliwą, dojrzałą, spełnioną – a przede wszystkim kobietę radosną, ciepłą, zadowoloną z siebie. Z której oczu, nie tylko twarzy, ‚bije’ radość życia, radość wobec ludzi. Bo ta osoba taka po prostu jest. Kobieta, która ujęła mnie swoją wrażliwością i serdecznością, myślę, że z wzajemnością. Bo kiedy spotykają się osoby o podobnych wartościach i tworzeniu relacji w życiu i biznesie, to będzie to oczywiste, naturalne i prawdziwe, że w tej nowej znajomości między nami, musi dojść do pięknego połączenia, do współpracy, do wspierania siebie nawzajem. Jestem dumny i szczerze zadowolony z tego, że mogłem poznać, nie przypadkowo, bo przypadków nie ma, tak cudowną kobietę, która stworzyła, która stoi za stowarzyszeniem Ladies First – dla mnie, jedno  z najlepszych dziś miejsc spotkań i inspiracji kobiet dojrzałych, dla których liczy się serce, radość, zaangażowanie. W takiej właśnie kolejności. Bo marka jest kobietą. Szczerze polecam. A oto, co powiedziały mi na spotkaniu nie jedna, a dwie wyjątkowe kobiety, Katarzyna Pyś-Fabiańczyk, Pomysłodawczyni i Prezeska Zarządu Stowarzyszenia liderek w biznesie „Ladies First” oraz Dagmara Głowacka Wiceprezes Zarządu Stowarzyszenia liderek w biznesie „Ladies First”.

Ladies First

foto: Piotr Wieliczko

(Katarzyna Pyś-Fabiańczyk) Kiedy zastanawiałyśmy się, jakimi hasłami opisać  nasze ‚DNA’ , istotę marki, stowarzyszenia, to na pewno były to: ‘współpraca’, ‘otwartość’, ‚autentyczność’, ‚różnorodność’. Ciekawym przykładem tej różnorodności był proces  powstawania naszego logo i jego kolorystyki. Dyskusja jaka się wtedy odbyła, pokazała, jak my kobiety jesteśmy różne i jak różnorodne mamy poglądy. Istniała już wtedy nazwa naszego stowarzyszenia, natomiast dyskusja nad kolorystyką wzbudziła mnóstwo emocji.  Część z Pań chciała, aby logo było bardzo biznesowe. Aby pokazać mężczyznom, że jesteśmy sobie równi. Inne osoby z kolei chciały, aby było nie rzucające się w oczy, skromne, nie agresywne. Ktoś inny zaproponował, żeby logo Ladies First było różowe – pokażmy, że jesteśmy dumne z naszej kobiecości. Dyskusja trwała tak długo, że nasza graficzka zaproponowała, aby każda litera była w innym kolorze i ostatecznie skończyłyśmy z różnokolorowym logiem. Takie też jest. To pokazuje naszą różnorodność – poglądów i podejścia do biznesu, do kobiecości. Ale jednocześnie właśnie to nas pięknie łączy.

Ponieważ naszym celem jest inspirowanie kobiet, nakłaniamy nasze członkinie do dzielenia się swoimi sukcesami, w ramach prowadzonego kwartalnika „Success stories”. Początki oczywiście, były niezwykle trudne. Panie, które odnoszą wielkie sukcesy osobiste i zawodowe miały duży kłopot z ‚przyznaniem się’ do tego. Okazuje się, że kiedy znajdą się kobiety, które mówią o swoich osiągnięciach, nie na zasadzie przechwałek, ale szczerze dzieląc się swoimi odczuciami, to jest to bardzo dobrze postrzegane. My dorośli musimy uczyć się tego, co oczywiste. Teraz dzielenie się swoimi sukcesami, przychodzi Paniom o wiele łatwiej, w ramach stowarzyszenia. My też je do tego namawiamy. Ba, uważamy, że nie trzeba być skromnym. Chociaż wiemy, że takie są stereotypy i oczekiwania, zwłaszcza, wobec kobiet.

(Dagmara Głowacka) Jesteśmy wychowywani w szablonach, że ‚powinno się, trzeba, należy”, i ciężko jest wyjść ‚poza’ te schematy, kiedy było się tak wychowywanym przez ‚naście, dzieści lat’.  Takie myślenie pokutuje. Utrudnia otwarcie się na nowe podejście,  że świat się nie zawali, jeśli zrobię coś inaczej – po swojemu, ‚po naszemu’. Niewielu się na to decyduje. Niewiele osób stać na taką odwagę, nawet przed samą sobą.

(Katarzyna Pyś-Fabiańczyk) Dlatego my chcemy mówić głośno i pokazywać kobiety, które osiągnęły sukces. Tłumaczyć, że one nie są groźne, nie są straszne, że potrafią ze sobą współpracować, potrafią się z siebie śmiać, są prawdziwe, otwarte, serdeczne. To także jest ciągła walka ze stereotypami o pewnej niedostępności ludzi sukcesu.

foto: Piotr Wieliczko

(Dagmara Głowacka) Często widzimy, autorytety budowane na strachu. A przecież można cieszyć się szacunkiem swoich ludzi bez tej aury lęku. Wystarczy budować kulturę brania odpowiedzialności za swoje działania, dzięki zrozumieniu wzajemnych oczekiwań, jasnemu określeniu ról w organizacji, w relacji. Wtedy idziemy razem, do przodu. Dajemy natychmiast informację zwrotną. Tak, jak dzieciom, nie czekając na ‚rozmowę roczną’. I nagle okazuje się, że można zrobić wszystko, nikt na siebie się nie obraża. Ludzie naprawdę sobie to cenią. Im bardziej szczere rozmowy, takie po prostu, tym lepiej jest to przyjmowane.

Nieraz mam wrażenie, że traktujemy osoby po drugiej stronie stołu, jak dzieci. Zakładamy, że zareagują jak dzieci – nawet jeśli mają do tego prawo. Przez to, my sami zaczynamy się bać i nie wchodzimy w konfrontacje do ostatniej chwili. Komplikujemy bardzo proste rzeczy, zamiast podejść do nich na chłodno, po prostu bez dokładania otoczki wszystkiego, co niepotrzebne.  Im bardziej po ludzku, tym lepiej potrafimy radzić sobie nawet z najbardziej niesamowitymi rzeczami.

Tylko, że ludzie karmią się nieszczęściami. Gdyby każdy skupiał się na tym, aby jemu było lepiej, to byłoby cudownie. Każdy koncentrowałby się nad poprawą swojej sytuacji. Ale nam zależy na tym, aby „drugiemu było gorzej”. Warto więc pisać o pozytywnych inicjatywach, projektach.  Warto jest pokazywać pozytywne przykłady, pozytywne osoby. Kiedy zapytamy ludzi, nawet tych na wysokich stanowiskach o ich codzienne małe wielkie sukcesy – niejednokrotnie nie potrafią podać przykładów. Jakbyśmy koncentrowali się tylko na rzeczach złych, trudnych, podczas gdy cała reszta naszego dnia się nie liczy, bo to ‚standard. Nie potrafimy się cieszyć ze swoich dokonań. Za sukces uznajemy jedynie coś spektakularnego. Czasem fakt wstania o 6 rano jest dla mnie gigantycznym osiągnięciem. Czasem to, że pomimo trudnego dnia, potrafię z uśmiechem porozmawiać z moim dzieckiem, jest również gigantycznym osiągnięciem. Za takie małe wielkie sukcesy warto siebie docenić. To właśnie te ‘drobiazgi’ są ważne, to one tworzą pozytywny filtr, przez który patrzymy na świat. Tego potrzebujemy uczyć siebie i innych. Temu służy właśnie Ladies First.

My, dorosłe kobiety, jak dochodzimy do pewnego momentu swojego życia i kariery, to nagle dowiadujemy się, że nie musimy opierać całego naszego ‚bycia’ na jednej przyjaciółce, na jednej osobie, tak jak to było w dzieciństwie, w szkole, na studiach. Dziś możemy wspierać siebie i innych, tworzyć relacje i odnaleźć się w nowej rzeczywistości, w której tak naprawdę jesteśmy razem. Uczymy się doceniać siebie, w życiu i biznesie. Uczymy dodawać sobie nawzajem otuchy. Wszyscy tego potrzebujemy i wtedy z większym optymizmem patrzymy na świat, znika strach.  O to w życiu chodzi. Oto chodzi w Ladies First.

Jaki jest to typ kobiet w naszym stowarzyszeniu? Od bardzo energicznych, impulsywnych, demonów energii, po wyciszone, spokojne kobiety. Jesteśmy różne, ale wszystkie chcemy się tak samo dzielić wiedzą i doświadczeniem, chcemy być ze sobą, bez oceniania, niezależnie od  punktów widzenia. Chcemy móc wspierać siebie i uczyć się od siebie nawzajem. Rozmowa zdecydowanie otwiera klapki i poszerza horyzonty.

Chodzi o to, aby nasze relacje były trwałe i długofalowe, byśmy mogły sobie pomagać, w sposób uczciwy, transparentny – tego faktycznie jest dość mało na rynku. Taka jest rzeczywistość biznesowa – jesteśmy na wojnie.  Tylko, po co walczyć, jeżeli możemy tworzyć, wspierać, inspirować.  Pytaniem podstawowym jest: Po co dana relacja jest nam potrzebna? Czy chcemy wydoić tę przysłowiową ‚krowę’, co robi się tylko raz, bo mam konkretny interes i potem wyrzucamy tą relację do kosza? Czy jesteśmy zainteresowani długoterminową znajomością, współpracą? Jeżeli wchodzę w relacje, aby tylko coś z niej wyciągnąć, to jest to po prostu słabe.  Nas ta wersja nie interesuje.

foto: Piotr Wieliczko

(Katarzyna Pyś-Fabiańczyk) Dlatego zapraszamy na nasze spotkania i do stowarzyszenia także koleżanki z firm, które na co dzień z nami konkurują. Są bardzo zaskoczone miłą atmosferą i tym, że zawsze mogą się tu pojawić, mogą na nas liczyć. Bardzo zależy nam na tym, aby mieć do siebie wzajemny szacunek. Również w biznesie – można konkurować ze sobą w sposób uczciwy i profesjonalny. Dla mnie etyka jest najważniejsza. Fajnie, jeżeli możemy otoczyć się takimi osobami,  które mają podobne wartości do naszych.

Jako stowarzyszenie chcemy także promować pewne projekty i osoby, które  działają w sposób transparentny, uczciwy – przyznając wyróżnienie wspierani przez Ladies First. I mamy nadzieję, że w tym roku będzie słychać o tym wyróżnieniu. Jest to jeden z elementów naszego szerokiego planu.

Bardzo zależy nam na tym, abyśmy były skuteczne. Mamy moc sprawczą, jesteśmy bardzo zaangażowane i pomagamy sobie nawzajem. Różnorodność Ladies First powoduje, że każda kobieta coś w nim dla siebie znajduje. Podczas spotkań nie zanudzamy, a rozmowy schodzą na coraz bardziej na prywatne i osobiste tematy, bo jest wśród nas zaufanie.  Do tego też trzeba się przekonać, że to nie jest gra, że to my tworzymy tę prawdziwą atmosferę, choć zawsze może znaleźć się grupa osób, które będzie nas obserwować, nie wierzyć.

(Dagmara Głowacka) To prawdziwy powrót do wartości, a o wartościach się dziś zapomina. I to jest to pytanie, na ile chcemy być zgodni ze sobą, spójni w działaniu. Nie ma wtedy znaczenia, czy jesteśmy w pracy, na stanowisku, w domu, czy w klubie.  Zawsze mówimy dokładnie to samo. Ile jest dziś osób medialnych, które mówią jedno, a w swoim życiu robią coś zupełnie innego. Brak spójności i autentyczności wyłapuje się bardzo szybko. Do tego wracamy w Ladies First.

Ladies First

(Katarzyna Pyś-Fabiańczyk) I tak jest wśród nas cały czas – od razu staramy się być ze sobą ‚po imieniu’, nie bać się siebie, przełamywać bariery sztuczności, błyskawicznie (śmiech). Staramy się szczerze inspirować radością i autentycznością.

Bo każda z nas ma bardzo wiele różnych, niecodziennych pasji, którymi zajmujemy się poza pracą zawodową i bardzo kibicujemy tym zainteresowaniom. To jest też to pokazywanie ‚ludzkiego oblicza’ – stanowisko to jest jedna kwestia, a że jest się człowiekiem – to pozostaje bezsporne.

(Katarzyna Pyś-Fabiańczyk) Szukamy więc takich kobiet, które potrzebują wsparcia swoich pasji, nie tylko merytorycznego, ale i finansowego. Przykładem takich działań jest nasza pomoc dla kobiecej drużyny rugby, która działa w Warszawie. Mało popularny sport, kobiety walczące w niesprzyjającym, typowo męskim świecie, radzą sobie świetnie, są w pierwszej lidze. Drużyna nazywana Syrenkami Warszawskimi. Panie pracują i utrzymują jednocześnie swój klub.

(Dagmara Głowacka) Pokutują nadal stereotypy w których żyjemy. Jest taka i taka rola mężczyzny, a taka kobiety. Tymczasem za każdym wielkim mężczyzną stoi silna  kobieta, a za każdą silną kobietą stoi mężczyzna, który ją wspiera. Ale o tych mężczyznach się już nie mówi, bo jest to mało męskie, dziwne, itd.

(Katarzyna Pyś-Fabiańczyk) Bardzo zachęcamy mężczyzn do wspierania naszych działań. Aby nie bali się kobiet. Bo tak naprawdę połowa naszego sukcesu wynika z faktu, że możemy liczyć na odpowiednie wsparcie ze strony męskiego otoczenia.

(Dagmara Głowacka) Bo kobieta, która wie czego chce, jest jednak bardzo groźna dla mężczyzn (śmiech).

Więcej zdjęć na profilu fb Biznesu na fali

Pięknie dziękuję za rozmowę
Jarosław Waśkiewicz
redaktor naczelny biznesu na fali
prezes klubu Marka jest kobietą

 

foto: Piotr Wieliczko

Related Post