Co powiesz na łożu śmierci o swoim biznesie i pracy?

Patrzę na moją klientkę, która cicho mówi: „Chcę, żebyś napisała tekst o mnie oraz prowadziła Fanpage na Facebooku”. Odpowiadam jej: „Masz zdjęcia z sesji biznesowej?” „Nie. Nie mogę na siebie patrzeć”. Milczę. „Jak chcesz, żeby klienci uwierzyli w moje teksty, kiedy Ty sama nie wierzysz w siebie?”. Tym razem ona odpowiada ciszą.

Obserwuję ostatnio niesamowitą tendencję przedsiębiorców, osób, promujących swoje marki osobiste oraz uczestników marketingów sieciowych. Polega ona na założeniu, że odpowiedni marketing wypromuje każdy produkt lub usługę. Zaskoczeniem reaguję na zapytania na teksty lub kampanie marketingowe na produkty… w które nie wierzy pytający.

Mam taki zwyczaj zadawania drobiazgowych i czasem bardzo osobistych pytań moim rozmówcom. Zanim rozpocznę dla kogoś tworzyć teksty sprzedażowe lub wpisy na blogu, chcę jak najlepiej poznać tę osobę. Co ona myśli, jakie przeżywa emocje. Jeżeli jest możliwość – spotykam się z nią na kawie. Jeżeli nie, rozmawiamy przez telefon. Staram się dotrzeć do „dlaczego” firmy lub przedsiębiorcy, aby wydobyć je na światło dzienne.

Gdy zostawałam freelancerem, nie spodziewałam się, że stanę się również doradcą dla osób, które się pogubiły.

Pogubić się można w każdej dziedzinie życia – w związku, w pracy, a także w swoim własnym biznesie. Jest to całkowicie normalne. Gorzej, gdy takie osoby próbują więcej sprzedawać, niepewne swojej wartości, drogi, którą idą, czy produktów, które promują. Wtedy muszę im oznajmić brutalną prawdę.

A może by tak zacząć od porządku w swojej głowie?

Zdarzyło mi się odmówić współpracy z ludźmi, którzy nie są do końca przekonani, czy to, co robią, ma sens. Z takimi, które nisko cenią siebie, choć zarabiają przyzwoite pieniądze, a rynek potrzebuje ich produktów lub usług. Proszę je wtedy, aby zrobiły porządki w swojej głowie oraz rozważyły czy ścieżka, którą kroczą jest godną ich czasu i życia.

Ilu ludzi podejmuje się prac czy prowadzenia biznesów, które nie są zgodne z ich powołaniem? Ile lat naszego życia marnujemy na pracę dla niedoceniających i niewdzięcznych szefów, kiedy firma za rogiem tylko czeka, aż złożymy do niej CV? Ile razy bierzemy na siebie tak dużo, że po powrocie do domu nie pamiętamy już, jak się nazywamy i kim jesteśmy?

Za dużo. Zdecydowanie za dużo.

Gdy piszę tekst o osobie, która jest świadoma swojej siły i kompetencji, nasza współpraca przebiega płynnie. Gdy prowadzę konsultacje z człowiekiem, który wierzy w swój produkt, wiem jaki będzie efekt ostateczny. Jego przekonania wpływają na wyniki sprzedażowe. Mój tekst jest jedynie sprawnym i skutecznym przekazaniem jego własnych myśli. Jest komunikatem pisemnym, ułożonym w odpowiedni sposób. W końcu nie każdy przedsiębiorca musi mieć lekkie pióro.

Dobry produkt nie potrzebuje Facebooka ani strony www.

Słyszałam niedawno o kobiecie, która piecze zdrowotne chleby. Chleby te oczyszczają organizm z toksyn, leczą jego choroby, a do tego są smakowite i pożywne. Marketing szeptany, czyli przekazywanie sobie przez przyjaciół informacji o tej pani i jej wyrobach sprawia, że ma ręce pełne roboty. Prawdopodobnie swój portfel już dawno zamieniła na sejf.

Czy ta pani zgłosiłaby się do mnie, abym prowadziła jej markę osobistą w social media albo po stronę www? Wątpię. Czy tego potrzebuje? Nie sądzę. Obawiam się, że wtedy musiałaby zatrudnić sekretarkę, więcej osób do pracy, zwiększyć swój lokal i zostać przedsiębiorcą z prawdziwego zdarzenia. Słyszałam, że tego nie chce i dobrze jest jej w obecnej sytuacji. Jej produkt broni się sam.

Natomiast, gdyby się do mnie zgłosiła, to doskonale wiedziałabym jak ją poprowadzić, robiłabym to z przyjemnością i ogromną pokorą. Pokorą przed kimś, kto wnosi dobro do życia innych, zarabiając na tym, co kocha. Dlaczego to takie rzadkie?

Może zacznij od siebie?

Promocja w mediach społecznościowych, tworzenie nowych stron www, organizowanie kampanii reklamowych powinno zacząć się… od swojego ogródka. Porządek w głowie, klarowna wizja celu oraz świadomość swojej wartości i kompetencji, mają szereg zalet. Pozwalają zachować zimną krew w kryzysie. Umożliwiają większe porozumienie z partnerami biznesowymi. Nade wszystko, sprawiają, że lata spędzone z pracy, podsumujemy na łożu śmierci słowami „Nie czułem, żeby to była praca, ponieważ świetnie się bawiłem”.

Autorka tekstu:

Marta Chłodnicka, copywriterka, social media manager, blogerka

Przez 10 lat związana z wydawnictwem Złote Myśli, w którym przygotowywała strategię komunikacyjną książek biznesowych oraz z zakresu rozwoju osobistego. Przez 3 lata organizowała szkolenia dla kilkuset osób w firmie Rowińska Business Coaching oraz wspierała budowanie marki firmy w mediach społecznościowych.

Jest do Państwa dyspozycji, jeżeli chodzi o komunikację marki w social media, budowanie relacji z klientami, a przede wszystkim odpowiednio skonstruowany przekaz marketingowy poprzez słowo.

Robić Swoje – inspirujący blog o życiu – Marta Chłodnicka
https://robicswoje.com/

 

 

Related Post