BIZNES po KASZUBSKU – o wartościach w życiu i biznesie i filarach zdrowego rozwoju

W ostatnich dniach sierpnia 2017 roku w Hotelu Bazuny w Kościerzynie, zorganizowano debatę „Biznes po Kaszubsku”, w której wzięło udział blisko stu przedsiębiorców z regionu Kaszub, jak również gości z kilku stron Polski. Inspirująca i niespotykana dotąd formuła debaty „urzekła uczestników” kiedy to zaproszeni goście specjalni, w tym Burmistrz Kościerzyny zaczęli opowiadać o swojej „drodze”, trudnościach, wyzwaniach, do wielkich dziś, przedsięwzięć, używając do tego „języka wartości, tradycji i zasad” wyniesionych z domu rodzinnego, tak po dziś dzień, stosowanych w praktyce. Powrót do korzeni, czyli „pochwala wartości” górowała tego dnia, podczas – nie ostatniej w tym roku – debaty, zorganizowanej przez Kaszubski Klub Biznesu.

 Michał Majewski – Burmistrz Kościerzyny

Prowadziłem swoją firmę przez 23 lata zanim zostałem Burmistrzem Kościerzyny. Moja współpraca wyglądała tak, że 80% kontaktów i kontraktów prowadziłem z firmami niemieckimi, z którymi nie musiałem nigdy niczego podpisywać, żadnej umowy. To, co ustaliłem słownie, to było święte. Jeżeli do czegoś się zobowiązałem, to po prostu musiałem to zrobić. Natomiast moi kontrahenci ze swojej strony nigdy się nie wycofywali z porozumień czy z tego, co  powiedzieli. Oni także wywiązywali się z zadań. Teraz, w tych nowoczesnych firmach, troszkę się to zmieniło. Ale w tych tradycyjnych, starszych biznesach, nadal to pozostaje w mocy.

Kaszubi, przez swoją bliskość historyczną, z jednej strony do Prus Wschodnich, z drugiej do  Pomorza Zachodniego, byli bardzo związani z kulturą niemiecką. Tutaj ta słowność była obowiązująca i przyjęła się za coś oczywistego, normalnego. Jest to bardzo ciężko powstrzymać. Dzisiejsza pogoń za czasem, za pieniądzem, troszeczkę wymusza inne podejście – ale jak długo będziemy mogli, to będziemy dbać o tą słowna tradycję. O bycie autentycznym.

Drugim elementem, który osobiście mnie drażni, to podchodzenie do życia w sposób nowoczesny, zachodni. Kult młodości, pieniądza, pozbywanie się starszych – to nie jest dobre. Rodzice wychowują dzieci, a kiedy te stają się dorosłe, powinny zajmować się swoimi rodzicami, dziadkami. To właśnie powinniśmy pielęgnować, więzi rodzinne i poszanowanie dla rodziny. Wtedy będzie dobrze i tak jak być powinno.

Uważam, że bardzo szybko stałem się odpowiedzialnym, a swoją pierwszą firmę założyłem już na 3 roku studiów. Od samego początku funkcjonowania mojej działalności  najważniejsze było dla mnie zapewnienie bezpieczeństwa mojej firmie. Wychodziłem z założenia, że najpierw musi wystarczyć środków na jej funkcjonowanie, a jeśli coś z tego zostanie dla mnie, to oczywiście bardzo dobrze. Podobnie podchodzę dziś do urzędu. Przede wszystkim dbam, aby pracownicy byli zadowoleni. Chociaż często mówi się, że jak chcesz być za dobry, to musisz mieć twarde 4 litery. Rzeczywiście pewnie tak jest. Dobre relacje z współpracownikami i dobry kontakt z nimi kosztuje znacznie więcej czasu, zaangażowania. Ale efekty takiej pracy, jeśli się je dostrzega, ogromnie cieszą. I mam taką nadzieję, że to co widzę w urzędzie miasta to fakt, że pracownikom się też podoba ta atmosfera, ten mój sposób pracy oraz to, że znajduję dla nich troszkę więcej czasu, porozmawiam, daję szansę zaproponowania swoich rozwiązań. Więc jeśli postaramy się o nich, to ta kadra odwdzięczy się tym samym. Cieszyłbym się, jakby tak było dalej i również gdyby mieszkańcy to docenili.

Jestem w tej komfortowej sytuacji, że po 4 latach pracy w urzędzie, mogę powiedzieć „dziękuję za współpracę” tym osobom, z którymi mi się dobrze pracowało, które potrafiły to docenić, i nie będę musiał nikogo prosić, aby się gdzieś w społeczeństwie odnaleźć. Zawsze byłem i jestem blisko ludzi, wśród nich.

Ta troska o siebie nawzajem, tak jak w rodzinie kaszubskiej, tak i w pracy, jest bardzo odczuwalna. Staram się mówić o tym na każdym kroku. Żeby nie stawiać tylko i wyłącznie na wąskie tory myślenia, że musi być tak i tak, to i to, jedynie po to, aby  osiągnąć swój cel. Należy znaleźć czas na rodzinę, na odpoczynek. Aby nie zakładać czegoś „z góry”, bo wszystko stawiamy na karierę, na jedną kartę i rodzina, czy dzieci, mogą mnie w tym ograniczyć. Osobiście pochodzę z rodziny gdzie była ósemka dzieci, sam mam siedmioro. Z moim rodzeństwem i ich rodzinami wszyscy się spotykamy kilka razy w roku. Staramy się być w komplecie np. na wspólnym obiedzie, przy wspólnym stole. To się wynosi z domu rodzinnego. Jest to trudne, bo kiedy pojawia się druga osoba, to jest to „ciągnięcie” w swoją stronę. Ale trzeba znaleźć ten złoty środek, aby mimo wszystko spotykać się i rozmawiać ze sobą. Rodzina, praca, bezpieczeństwo.

Trzeba być zawsze sobą, uczciwym i nie zmieniać zdania w zależności od tego, do jakiego środowiska się wchodzi. Nawet jeśli sprawy są trudne i nie każdy chce to usłyszeć. Musimy mówić to, co jesteśmy w stanie zrobić, a nie postępować jak wąż, który chce się prześlizgnąć i przetrzymać. Właśnie to miałem na myśli mówiąc o słowności: powiedzieć i realizować, co się powiedziało, a nie powiedzieć coś, co się dobrze sprzedaje. Autentyczność i jeszcze raz, autentyczność. Nawet jeśli ona boli, to musi być prawda. To jest najważniejsze w życiu.

Nie chciałbym, aby jakikolwiek samorząd był tą instytucją, która powoduje, że firmy, a przede wszystkim te nasze lokalne, będą miały przez nas problemy finansowe. Zauważam, że niektóre firmy zaczynają mieć problemy z płynnością. I w tym momencie nie powinniśmy ich jeszcze dobijać, tylko zacząć z nimi rozmawiać. My, w naszym mieście, znamy się lokalnie i wiemy, że raz jest lepiej, raz gorzej w tej czy innej firmie. Dajemy sobie szansę wiedząc, że za chwilę firma się odbije i będzie mogła uregulować swoje zaległości. Ale to są konkretne miejsca pracy, ludzie, rodziny. To jest współpraca i bycie na miejscu, wypracowane przez lata i trzeba o tym pamiętać, pielęgnować, tak samo prywatnie, zawodowo,  jak i w biznesie.

Moim zdaniem na szczeblu rządowym również powinny zajść pewne zmiany. Większa dyspozycyjność pewnymi środkami w przypadku samorządów. Myślę, że jest na tyle wysoka świadomość społeczna, że ludzie będą wybierali takie osoby, którym chcą wierzyć, że nie będą  defraudować środków publicznych. Chciałbym, żeby to w tym kierunku poszły zmiany i tak rozwijało się całe nasze Państwo. Trzeba myśleć, że to co wspólne to nasze, a nie że to co wspólne to niczyje.

 Wiemy, że wszyscy mamy problemy z pracownikami, brakuje nam kadr. Firmy wiedzą, co i ile mogą dać pracownikom, aby zachować ciągłość i nie doprowadzić do upadku swojej działalności. Rola mediów odgrywa tu ogromne znaczenie. Gdyby ludzie wróciliby z zagranicy, to ich pensja może byłaby troszkę mniejsza, ale byliby z rodziną, nie byłoby rozłąki, nie byłoby dojazdów, nie byłoby drugiego gospodarstwa domowego na utrzymaniu. Te wartości o których mówiliśmy, byłyby podtrzymane. Warto może zarobić te 500 euro mniej, ale i koszty utrzymania są u nas niższe. Firmy, które nasi rodacy dzisiaj, tam, na zachodzie, utrzymują, bo są siłą roboczą, automatycznie przyszłyby tutaj, do nas. Otworzyłyby swoje siedziby, bo tutaj maja zasoby ludzkie. Ale tak się nie dzieje, ponieważ zachodnie media  tak bardzo dbają o to, żeby ci polscy pracownicy zostali na zachodzie, w ich kraju. Dobrze zdają sobie sprawę z tego, że nie będą mieli nikogo na to miejsce. To jest w ich interesie.

Brakuje nam więc ludzi wykwalifikowanych, tych do fizycznej pracy. Firmy, które przystępują do naszych przetargów, nie maja ludzi aby wykonać daną pracę. I nie mam na to złotego środka, odpowiedzi, jak to szybko zmienić. Szybko się nie da. W przypadku firm rodzinnych, ludzie angażują się osobiście, ale też tylko do pewnego stopnia, dopóki czują się na siłach, dopóki nie przejdą na emeryturę. Po nich, przejmuje firmę młode pokolenie i albo –  jeśli będzie odpowiednio wychowane, wyedukowane – będzie w stanie ją utrzymać, a firma przejdzie w kierunku automatyki i dalszego rozwoju, albo po prostu upadnie. I takich przypadków też, niestety, jest wiele. Rodzice wypromowali coś, wypracowali, a dzieci mają bardzo duży problem aby utrzymać się na rynku. Brakuje nam ciągłości, tradycji powojennych. Jesteśmy młodą demokracją, jesteśmy w fazie budowy. Przez nasze zaangażowanie, coś osiągamy, ale wciąż przychodzi nam to wszystko bardzo ciężko, mozolnie.

Jestem szczerze, pozytywnie zaskoczony frekwencją. 80 osób, w środku tygodnia, o godzinie 12:00 do 15:00, w hotelu Bazuny w Kościerzynie, przy pięknej wakacyjnej pogodzie, to się nie zdarza często, nam się jednak udało. Do tego jeszcze gość specjalny – Burmistrz Miasta Kościerzyny, który absolutnie „znokautowal’’ słuchaczy swoimi wypowiedziami, bystrością umysłu, podejściem do pracy, do ludzi. Bardzo wartościowy i mądry życiowo człowiek. Równie wielkie zaskoczenie uczestników wywarł Jakub Sachse  – prezes Motostrefy, który do niemalże perfekcji opanował multizadaniowość projektów biznesowych, jednocześnie oddając się ich ulepszaniu i planowaniu, w każdą wolną środę (tak, środek tygodnia pracy, jest dniem wolnym). I trzeci nasz gość, Pani Karola Bober, która według prastarych przepisów i form, wypieka pieczywo i ciasta, smaki których może nam pozazdrościć cały świat, który do niej przyjeżdża, aby smakować i podpatrywać, jak powstaje najlepszy chleb, rozsławiany aż po Azję, prosto z serca Kaszub. Jej chleby które przyniosła ze sobą, zniknęły w tempie błyskawicznym, zapach pozostał na długo w sali hotelu – opowiada Grzegorz Gosk, organizator spotkań „Biznes po kaszubsku”, Prezes Stowarzyszenia Kaszubski Klub Biznesu.

Formuła „Biznesu po kaszubsku” jest skierowana dla osób i przedsiębiorców z tego regionu, tych miejscowości, aby mieli szansę i miejsce wypłynąć na szerokie wody. Tworzymy pomost dla budowania relacji, a dla trójmiejskich firm – aby także zainteresowały się rynkiem kaszubskim, zbudowały z naszą pomocą tutejsze relacje. I wice versa. Na naszych spotkaniach nie ma żadnej sprzedaży, żadnych prezentacji. Jest luźna atmosfera, „czym chata bogata”, każdy czuje się swobodnie.

Ale najważniejszą, sztandarową rzeczą, której jako organizator, będę bronił jak ojczyzny, to przesłanie, aby budować biznes w oparciu o wartości, o szacunek, o słowność. Słowo powinno być ważniejsze od pieniędzy. Nie zaś, sztab prawników, czekających tylko na Twoje potknięcie, aby wsadzić cię na minę lub wysadzić z biznesu. Tak relacji się nie buduje. Tak nie zbuduje się niczego.

Tylko uczciwością, wiarygodnością, słowem honoru jestem w stanie wygrać z każdą konkurencją i otoczyć się ludźmi którzy myślą podobnie, w życiu zawodowym i prywatnym. I taka formuła nam przyświeca.  Zapraszamy serdecznie – Grzegorz Gosk, Prezes Kaszubskiego Klubu Biznesu.

Jestem bardzo miło zaskoczony frekwencją. Sierpniowo, wakacyjnie, a praktycznie wypełniliśmy całą salę konferencyjną. W porównaniu z poprzednią edycją, pojawiło się bardzo dużo nowych osób. Cieszę się, że spotkania „Biznesu po kaszubsku” odbywają się właśnie w naszym hotelu. Ta formula jest absolutnie wyjątkowa, widać to w kuluarowych rozmowach – podkreśla Mateusz Ankiersztejn, Dyrektor Generalny Bazuny Hotel & SPA w Kościerzynie.

Następna edycja „Biznesu po kaszubsku” odbędzie na przełomie listopada-grudnia. Zapraszamy serdecznie!

  

 

 

Related Post